Micky van de Ven dostał od Mail Sport zadanie, które w Anglii zawsze kończy się awanturą w komentarzach: poukładać największych stoperów w dziejach Premier League w czterech szufladach — „dobry", „wielki", „legenda" i „GOAT". Holender podszedł do tego bez większych ceregieli.
W kategorii „legenda" wylądowali Ledley King, Rio Ferdinand, John Terry i Virgil van Dijk. Na samym szczycie, z etykietą GOAT, van de Ven postawił Vincenta Kompany'ego. Największy ferment wywołał jednak moment, w którym 25-latek nie rozpoznał Tony'ego Adamsa — albo przynajmniej udał, że nie rozpoznaje.
Dlaczego akurat Kompany
Wybór nie jest przypadkowy i daje się obronić bez odwoływania się do sentymentów. Porównania między epokami zwykle rozstrzyga nostalgia — kibice stawiają na obrońców, których oglądali w dzieciństwie. Tymczasem piłkarze z pokolenia na pokolenie są po prostu lepiej przygotowani.
Kompany'ego od Adamsa, Carraghera czy Vidicia odróżnia to, że poza twardą grą w pojedynkach i panowaniem nad własnym polem karnym był też jednym z najlepszych stoperów z piłką przy nodze w historii ligi. W tamtym Manchesterze City bez tej umiejętności nie dało się grać na środku obrony.
King i to, co mogło być
Ledley King miał komplet cech, jakich wymaga się od środkowego obrońcy, i gdyby nie przewlekłe problemy z kolanem, spokojnie mógłby bić się o najwyższe miejsca w takich zestawieniach. Z perspektywy kibiców Tottenhamu warto jednak dodać uczciwe zastrzeżenie: w pełni sprawny King, który wykorzystałby cały swój potencjał, prawdopodobnie nie spędziłby całej kariery w jednym klubie.
Sam van de Ven do takiego towarzystwa jeszcze nie należy, ale ma w Londynie czas, żeby się o to starać. Latem Holender przedłużył kontrakt z Tottenhamem o pięć lat, co zamyka — przynajmniej na razie — temat zainteresowania największych europejskich klubów. Jego szybkość i warunki atletyczne sprawiają, że w obecnej kadrze Spurs nie ma dla niego porównania.
Z innych informacji wokół drużyny: Mathys Tel skompletował hat-tricka w reprezentacji Francji do lat 21, zanim wróci do klubu.