Tottenham już teraz przygotowuje się do zimowego okna transferowego i szuka wzmocnienia ataku. Według doniesień, na liście obserwowanych znalazł się Geny Catamo, 25-letni reprezentant Mozambiku grający w Sportingu.

Powód jest prosty: ofensywa Spurs się sypie. Mykhailo Mudryk ma pauzować od sześciu do ośmiu tygodni, a Roberto De Zerbi nie może liczyć również na Wilsona Odoberta, Dejana Kulusevskiego i Xaviego Simonsa, którzy wracają po długich problemach zdrowotnych.

Kontaktu ze Sportingiem jeszcze nie było

Dziennikarz Ekrem Konur potwierdza, że zainteresowanie Tottenhamu jest realne. Klub z północnego Londynu miał uważnie śledzić Catamo i rozważa ruch po niego, ale do tej pory nie skontaktował się ze Sportingiem.

Na tym etapie w grę wchodzi raczej sondowanie otoczenia zawodnika, żeby sprawdzić, czy sam skrzydłowy byłby zainteresowany przeprowadzką do Londynu. Spurs nie są zresztą jedyni — piłkarza mają obserwować także Brighton, Brentford, Sunderland i Como.

Cena: klauzula 60 mln euro, próg negocjacji 40 mln

Catamo ma w Sportingu umowę do 2029 roku z klauzulą odstępnego wynoszącą 60 mln euro. Portugalczycy są więc dobrze zabezpieczeni i — traktując go jako ważnego zawodnika — nie spieszą się ze sprzedażą.

Według Konura, żeby w ogóle posadzić Sporting przy stole negocjacyjnym, Tottenham musiałby złożyć ofertę na poziomie co najmniej 40 mln euro. To kwota znacznie niższa od klauzuli, ale wciąż poważna inwestycja w skrzydłowego, który dopiero od niedawna gra na tym poziomie regularnie.

Liczby z tego sezonu

W bieżącej kampanii Catamo zanotował dwa gole i trzy asysty w siedmiu spotkaniach. To zawodnik ceniony przede wszystkim za szybkość i grę jeden na jeden — czyli dokładnie te cechy, których Tottenhamowi brakuje przy obecnej liście kontuzjowanych.

Na razie to wyłącznie etap rozeznania, bez rozmów między klubami i bez oferty. Jeśli jednak sytuacja kadrowa w ofensywie Spurs nie poprawi się do stycznia, temat może przyspieszyć.