Richarlison pozostał w Tottenhamie mimo tego, że latem sam prosił o odejście. Roberto De Zerbi mówił otwarcie, że o transfer zabiegało trzech zawodników: poza Brazylijczykiem także Pape Matar Sarr i Kevin Danso. Ci dwaj odeszli na wypożyczenia z obowiązkiem wykupu — Sarr do Juventusu, Danso do Sunderlandu.
Richarlison miał chętnych. Konkretnie zainteresowany był Everton, ale napastnik odrzucił powrót na Merseyside. Część kibiców uważa, że jego postawa zablokowała Spurs sprowadzenie Ilimana Ndiaye, jednego z celów na pozycję skrzydłowego napastnika. Sam zawodnik odniósł się do tego w mediach społecznościowych, dając do zrozumienia, że nikt go z klubu nie wypchnie i że decyzje podejmie na własnych warunkach.
Trabzonspor odpadł w ostatniej chwili
Po zamknięciu okna transferowego na Wyspach sprawa wciąż była otwarta, bo o Richarlisona zapytał Trabzonspor. Turcy złożyli dwie oferty i obie zostały odrzucone przez Tottenham, choć sam napastnik uzgodnił warunki indywidualne — klub ze Stambułu miał zaproponować mu potrojenie zarobków. W Tottenhamie Brazylijczyk inkasuje około 90 tysięcy funtów tygodniowo.
Transfer ostatecznie nie doszedł do skutku, bo Trabzonspor musiał najpierw sprzedać jednego z obcokrajowców. Tureckie okno również już się zamknęło, więc Richarlison zostaje w Londynie co najmniej do zimy.
Agbonlahor bez hamulców
Całą sytuację skomentował w talkSPORT Gabby Agbonlahor, były napastnik Aston Villi, który nie owijał niczego w bawełnę. Nazwał Richarlisona „idiotą”, zarzucił mu arogancję, teatralne zachowanie i brak podstawowych atutów napastnika — braku szybkości przy wbiegach za linię obrony i nieumiejętności utrzymania się przy piłce.
Agbonlahor zasugerował też, że jedynym powodem odrzucenia Evertonu były pieniądze oferowane w Turcji, i przypomniał, że Carlo Ancelotti nie powołał Brazylijczyka do kadry. Wypunktował dorobek 32 goli w 134 meczach dla Spurs i podsumował, że kibice Tottenhamu pomachają mu na pożegnanie.
Statystyki nie pomagają krytykowi
Problem w tym, że akurat na tym polu Agbonlahor stoi na słabym gruncie. W Premier League rozegrał 322 spotkania, w których zdobył 73 bramki i zanotował 37 asyst. Richarlison ma na koncie 75 goli i 31 asyst w 276 występach — czyli więcej trafień w wyraźnie mniejszej liczbie meczów.
To nie zmienia faktu, że 29-letni Brazylijczyk nie jest dziś w Tottenhamie postacią lubianą. Sposób, w jaki potraktował klub w ostatnich dniach okna, zapamiętano na trybunach, a kolejne miesiące będzie musiał odpracować boiskowo.