Richarlison nie został zgłoszony do rozgrywek Premier League, co oznacza, że jeśli w najbliższych dniach nie zmieni klubu, przez kolejne miesiące będzie oglądał mecze z boku. Przenosiny do Trabzonsporu, o których szeroko informowano, nie zostały sfinalizowane przed zamknięciem tureckiego okna transferowego w piątek.
To stawia 29-letniego napastnika w wyjątkowo niewygodnej sytuacji. Większość europejskich rynków jest już zamknięta, a lista możliwych kierunków skraca się z dnia na dzień.
Gdzie Richarlison może jeszcze trafić
Jeśli chce zostać w Europie, w grę wchodzi Portugalia — tamtejsze okno działa do wtorku 15 września. Drugą opcją jest Arabia Saudyjska, gdzie kluby Saudi Pro League mogą podpisywać zawodników aż do poniedziałku 12 października.
Trzecia możliwość to powrót do ojczyzny. Brazylijskie okno w trakcie sezonu pozostaje otwarte do piątku 11 września, więc czasu na decyzję jest tam najmniej.
Kulisy sporu z De Zerbim
Roberto De Zerbi kilka dni temu odciął się od sugestii, że napastnik był popychany do transferu, którego nie chciał. Włoch podkreślał, że wszystkie decyzje Richarlison podejmował samodzielnie.
Trener Tottenhamu ujawnił też, że były zawodnik Evertonu odrzucił propozycję przedłużenia kontraktu na początku lata. Według De Zerbiego otoczenie piłkarza nie przedstawiło klubowi żadnej oferty, mimo deklarowanej chęci odejścia, a sam Richarlison odmówił transferu w końcówce okna.
Bilans jest prosty: napastnik nie może grać w Premier League, a liczba drzwi, którymi mógłby wyjść z Londynu, zmniejsza się z każdym dniem.