Tottenham kolejny już raz nie stanął na wysokości zadania, przegrywając na wyjeździe ze słabo spisującym się w tym sezonie Southampton.
Relacja z meczu będzie tym razem bardzo krótka, bo ciężko pisać o taktyce czy postawie poszczególnych graczy w spotkaniu, w którym - poza bramką dla Świętych i dwoma problematycznymi starciami w polach karnych (koniec końców w obu przypadkach sędzia nie wskazał na wapno) - nie działo się zbyt wiele. Po stronie Tottenhamu warto odnotować błędy w obronie i nieskuteczność w ataku, po stronie Southampton brzydkie, ale jakże cenne 3 punkty. Wydaje się, że w tej sytuacji najważniejszym wydarzeniem meczu była kontuzja, jakiej nabawił się Harry Kane. Snajper Spurs utykając, zszedł z boiska w 75 minucie, a wstępne informacje mówią, że nie zagra przez 4-6 tygodni.
Tottenham zajmuje szóste miejsce w tabeli. Wielka szkoda, bo liczba punktów na potęgę traconych przez Chelsea, Arsenal i United otwiera przed nami autostradę do Ligi Mistrzów. No cóż, może skorzystają z niej Wilki, Ostrza albo Orły, bo Koguty najwyraźniej dostosowują się do trendu najgroźniejszych (na papierze) rywali.
Pro forma składy i fakty:
Spurs: Gazzaniga; Aurier, Alderweireld, Vertonghen, Sessegnon; Ndombele (25' Lo Celso), Sissoko, Lucas, Alli, Eriksen; Kane (75' Lamela)
Soton: McCarthy; Soares, Stephens, Bednarek, Bertrand; Armstrong (88' Romeu), Ward-Prowse, Hojbjerg, Djenpo (58' Long); Redmond, Ings (76' Obafemi)
Bramki: Soton - 17' Ings
Żółte kartki: Soton - Djenpo, Bednarek, Ward-Prowse; Spurs - Lo Celso, Sissoko, Aurier, Eriksen
Frekwencja: 30976
Sędzia: Mr. M. Dean