Spursmania.org

Forum · Transfery

Andre na zakupach.

2506 wpisów · 344976 odsłon

jin_tae

25 lipca 2012, 16:52

jeszcze golden lion, bear i będzie komplet. Oscara mi nie żal. To nie jest typ gracza, który mi się podoba. Nie widziałem go u nas. Zobaczymy co pokaże w chelsea.

Sawik

25 lipca 2012, 17:32

Może Chelsea ściąga tylu playmakerów, bo liczą na to, że za rok uda im się podpisać kontrakt z Guardiolą. A Pep lubi mieć silny środek pola. A poważniej jak ściągną jeszcze w tym okienko jakiegoś NRR i dobrego prawego obrońce, to mają duże szanse na majstra w tym roku.

tuczi

25 lipca 2012, 17:59

Sawik napisał(a):
Może Chelsea ściąga tylu playmakerów, bo liczą na to, że za rok uda im się podpisać kontrakt z Guardiolą. A Pep lubi mieć silny środek pola. A poważniej jak ściągną jeszcze w tym okienko jakiegoś NRR i dobrego prawego obrońce, to mają duże szanse na majstra w tym roku


Tak czy owak, kolejka pretendentów do top4 robi się coraz dłuższa, niestety :wnerw:

jin_tae

25 lipca 2012, 19:06

tuczi napisał(a):
Tak czy owak, kolejka pretendentów do top4 robi się coraz dłuższa, niestety :wnerw:


Będzie ciekawiej. No i zwycięstwo będzie bardziej smakowało

Barometr

25 lipca 2012, 22:56

Bajt napisał(a):
A Oscar oficjalnie w Chelsea


Kolejny powód by zerwać współpracę z Internacionalem. Bo niby po chuja nam taki partner, który do jednego z największych rywali puszcza takiego zawodnika, nie dając nam prawa pierwokupu? Nie mówiąc już o przekręcie z Damiao z zeszłego sezonu. :nerwus:

Ja nie rozumiem - czy Levy nie widzi, że jest ordynarnie ruchany w dupę?! :zly:

Co my mamy z tego układu? Bo podejrzewam, że koszulki Tottenhamu w Brazylii to w slumsach raczej się średnio sprzedają. Chyba, że podróbki z Chin za 2 funciaki. :wnerw:

bambi

26 lipca 2012, 06:49

MY tu sraty taty a WHUFC maja na testach byłą gwiazdę krakowskiej Wisły Micheala Lameya xD:D

Iwan

26 lipca 2012, 09:13

Chyba nie do końca rozumiecie na czym polega prawo pierwokupu. A polega ono na tym, że jesteśmy pierwsi w negocjacjach z piłkarzem, jeśli wyrównamy najwyższą ofertę. Czyli, jak w tej sytuacji, musielibyśmy zaoferować te 25 baniek funtów i wtedy jesteśmy pierwsi w negocjacjach (nie znam szczegółów umowy, bo są i takie, że partner musi wtedy odrzucić wszystkie równorzędne oferty). I tak pozostaje kwestia piłkarza, który może się na nas wypiąć i chcieć grać w Chelsea. No i tracimy takie prawo, gdy ktoś przebija naszą ofertę. To chyba logiczne. Jeśli myśleliście, że jak Chelsea daje 25, a my powiedzmy 12 i Internacional miałby obowiązek co najmniej zaakceptować obie, to źle myśleliście.

Wolff

26 lipca 2012, 10:30

Prawo pierwokupu było wałkowane już ze sto razy przy sprawie Damiao więc wszyscy wiemy o co chodzi. Jedyny znak zapytania to jak ta umowa wygląda i na co nam pozwala bo na razie to ja też mam odczucie, że jesteśmy dymani ale nieznając zapisów umowy o współpracy ciężko postawić mi ostateczną opinię

jin_tae

26 lipca 2012, 10:57

Dlaczego zaraz dymani.

Prawo pierwokupu tudzież współpraca na linii klub a - klub b nie sprowadza się w żadnym podpunkcie umowy do sprzedawania najlepszych graczy klubowi partnerskiemu(mówimy tu o Internacionalu). Nie sprowadza się też, do łatwiejszych negocjacji z klubem. Tu chodzi w domyśle o obopólny skauting. Mamy okazję wyrywać młode 14 - 16 letnie talenty. Ktokolwiek myślał o tym, że będziemy z nich ciągnąć ich gwiazdy za grosze, jak USA ropę od Iraku to był w mega błędzie.

Jak napisał Iwan. W momencie gdy klub A(dajmy na to City) rzuca za Damiao 10 mln funtów to my jako klub partnerski jeśli rzucimy taką samą kwotę jesteśmy z automatu dopuszczeni do rozmów z piłkarzem(a jego to już wybór gdzie pójdzie) klub nie ma obowiązku odrzucać ofert innych tylko dlatego, że od nas dostanie tyle samo. Samo w sobie partnerstwo niczego nie zmienia(w kwestii negocjowania ceny za gwiazdy klubu partnerskiego). Dodam, że my płacimy raz w roku niewielką sumę w zamian za tą współpracę.

Mamy też możliwość wysyłać swoich młodzików do klubów partnerskich na ogranie.

I jeszcze jedno wszystkie umowy z klubami partnerskimi(tak nasze jak i innych klubów) są praktycznie(mniej więcej) tak samo skonstruowane i nie ma wielkich różnic(czytałem gdzieś, że taka umowa posiada swoiste ramy i klub jeden czy drugi, nie może takiej umowy budować od podstaw z wymyślonymi przez siebie podpunktami)

Sawik

26 lipca 2012, 11:08

Niektórzy już tutaj zapomnieli, że jak Tottenham rzucił 12 mln funtów za Damiao, to nie dopuszczono nas do rozmów, tylko cichaczem złożyli ofertę Damiao indywidualnego kontraktu, ten chłopak nawet nie wiedział, że została złożona za niego oferta z jakiegoś innego klubu.

halabala

26 lipca 2012, 11:09

jin_tae napisał(a):
Jak napisał Iwan. W momencie gdy klub A(dajmy na to City) rzuca za Damiao 10 mln funtów to my jako klub partnerski jeśli rzucimy taką samą kwotę jesteśmy z automatu dopuszczeni do rozmów z piłkarzem(a jego to już wybór gdzie pójdzie) klub nie ma obowiązku odrzucać ofert innych tylko dlatego, że od nas dostanie tyle samo.


Nie do końca jest tak, jak piszesz. W normalnej umowie o prawie pierwokupu, jeśli oferent A daje za coś x kasy, a my majac prawo pierwokupu wyrownamy te oferte, to wtedy Z AUTOMATU my mamy prawo to kupic (pierwo-kup :) ). W przypadku pilkarzy kwestia jest o tyle skomplikowana, ze (niestety) cos do powiedzenia ma tez pilkarz, ale i tak wyobrazam to sobie tak: klub A sklada za Damiao 10-milionowa oferte, Internacional nas o tym informuje i daje nam deadline na wyrownanie oferty. My ja wyrownujemy i w tym momencie nie ma negocjacji pilkarza ze wszystkimi, tylko klub pozwala mu negocjowac na poczatek tylko z nami. Jesli sie dogadamy, to pilkarz idzie do nas, natomiast jesli ktoras ze stron odmowi podpisania kontraktu, dopiero wtedy do negocjacji dopuszczana jest reszta oferentow. Tak to przynajmniej w teorii powinno wygladac

halabala

26 lipca 2012, 11:11

Sawik napisał(a):
Niektórzy już tutaj zapomnieli, że jak Tottenham rzucił 12 mln funtów za Damiao, to nie dopuszczono nas do rozmów, tylko cichaczem złożyli ofertę Damiao indywidualnego kontraktu, ten chłopak nawet nie wiedział, że została złożona za niego oferta z jakiegoś innego klubu


A to jeszcze inna kwestia. Mozna miec podejscie legalistyczne, jak Iwan i Jin-tae i stwierdzic, ze przeciez warunkow umowy nie lamia. Mozna miec podejscie zdroworozsadkowe, jak Baro czy ja i uwazac, ze przepisy przepisami, ale zgadzajac sie na partnerstwo z jakims klubem, z automatu w jakis sposob, w miare mozliwosci, idziemy im na reke, a przynajmniej nie zachowujemy sie jak prezes firmy zagrozonej wrogim przejeciem.

tuczi

26 lipca 2012, 11:43

jin_tae napisał(a):
Ktoś go zna? Abdel Barrada, pomocnik Getafe,


Własnie strzelił bramkę dla Maroka na IO ;)

varba

26 lipca 2012, 12:14

halabala napisał(a):
Nie do końca jest tak, jak piszesz. W normalnej umowie o prawie pierwokupu, jeśli oferent A daje za coś x kasy, a my majac prawo pierwokupu wyrownamy te oferte, to wtedy Z AUTOMATU my mamy prawo to kupic (pierwo-kup :) ). W przypadku pilkarzy kwestia jest o tyle skomplikowana, ze (niestety) cos do powiedzenia ma tez pilkarz, ale i tak wyobrazam to sobie tak: klub A sklada za Damiao 10-milionowa oferte, Internacional nas o tym informuje i daje nam deadline na wyrownanie oferty. My ja wyrownujemy i w tym momencie nie ma negocjacji pilkarza ze wszystkimi, tylko klub pozwala mu negocjowac na poczatek tylko z nami. Jesli sie dogadamy, to pilkarz idzie do nas, natomiast jesli ktoras ze stron odmowi podpisania kontraktu, dopiero wtedy do negocjacji dopuszczana jest reszta oferentow. Tak to przynajmniej w teorii powinno wygladac
halabala napisał(a):
Nie do końca jest tak, jak piszesz. W normalnej umowie o prawie pierwokupu, jeśli oferent A daje za coś x kasy, a my majac prawo pierwokupu wyrownamy te oferte, to wtedy Z AUTOMATU my mamy prawo to kupic (pierwo-kup :) ). W przypadku pilkarzy kwestia jest o tyle skomplikowana, ze (niestety) cos do powiedzenia ma tez pilkarz, ale i tak wyobrazam to sobie tak: klub A sklada za Damiao 10-milionowa oferte, Internacional nas o tym informuje i daje nam deadline na wyrownanie oferty. My ja wyrownujemy i w tym momencie nie ma negocjacji pilkarza ze wszystkimi, tylko klub pozwala mu negocjowac na poczatek tylko z nami. Jesli sie dogadamy, to pilkarz idzie do nas, natomiast jesli ktoras ze stron odmowi podpisania kontraktu, dopiero wtedy do negocjacji dopuszczana jest reszta oferentow. Tak to przynajmniej w teorii powinno wygladac




Wszystko się zgadza halabala, to powiedz w którym momencie International dyma nas w dupę skoro nie byliśmy zainteresowani wyrównaniem oferty Chelsea za Oscara!? Jeśli tak bardzo chcecie zerwać umowę, to powiedzcie wszystkim jakie wymierne korzyści odniesie Tottenham Hotspur po podjęciu takiej decyzji, bo chyba nie zależy wam tylko na połechtaniu waszej urażonej dumy, to byłoby strasznie dziecinne. To nam powinno zależeć na tej umowie a nie Interowi, bo jakie oni mają korzyści z zawarcia takiej umowy!? Jakoś nie przychodzą po Bale z 15 mln i nie strzelają focha jak nie chcemy im sprzedać. Umowa jest partnerska a odnoszę wrażenie że to wy chcielibyście ich wyruchać.

jin_tae

26 lipca 2012, 12:29

Dodam jeszcze, że to my im zaproponowaliśmy chyba tą współpracę a nie na odwrót.

Halabaluś - to się tylko nazywa "pierwokup";(nie ma nic wspólnego z terminem prawnym pierwokup) Mają obowiązek nas informować, że ktoś zoferował tyle i tyle za gracza x a my albo wyrównujemy(i mamy takie same szanse jak ten inny klub, który tyle dał) albo olewamy. Z założenia to nie jest takie czyste globalne partnerstwo w sensie : Nie pomagamy waszym ligowym przeciwnikom, nie wzmacniamy ich etc. To oferta czysto finansowa(skauting, wymiana wiedzy i łączenie obszarów marketingowych).

tuczi

26 lipca 2012, 13:10

Varba - wydaje mi się, że HB chciał jedynie przedstawić, co jego zdaniem oznacza umowa "pierwokupu". A sam "moment dymania" dokładnie określił i przedstawił Sawik:

Sawik napisał(a):
Niektórzy już tutaj zapomnieli, że jak Tottenham rzucił 12 mln funtów za Damiao, to nie dopuszczono nas do rozmów, tylko cichaczem złożyli ofertę Damiao indywidualnego kontraktu, ten chłopak nawet nie wiedział, że została złożona za niego oferta z jakiegoś innego klubu


... i ma całkowitą rację. Jeśli to nie dymanie to można to nazwać po prostu bezczelnością i kurestwem, jeśli takie określenia bardziej Ci pasują :ok:. Myślę, również, że (podobnie jak w życiu) albo rzucasz niewierną szmatę, która jebie się za twoimi (nie Twoimi dosłownie)plecami albo całujesz ją w usta i zostajesz pośmiewiskiem wśród wszystkich, którzy o tym wiedzą...

Gray

26 lipca 2012, 13:41

Czyli tak, chłopina Modrić odchodzi za 40m, za tą kasę kupujemy: Adebayora, Moutinho i jakiegoś bramkarza, według mnie tutaj odpowiedni byłby TER STEGENA, i Kasa za Modricia zostaje wydana + dopłata, po cichu liczyłbym na transfer jakiegoś dobrego młodego grajka, tzw. "nieoszlifowany diament", za rozsądną cenę.

Barometr

26 lipca 2012, 13:44

Iwan napisał(a):
Chyba nie do końca rozumiecie na czym polega prawo pierwokupu.


Wszyscy chyba rozumieją - halabala już uściślił i dokładnie o taką wykładnię mi chodziło. W przypadku Oscara - nie chce mi się wierzyć, że odpuściliśmy tak łatwo i przy planowanym zaraz odejściu Modricia nie złożyliśmy oferty, takiej jak Chelsea. Nawet jeśli jednak nie - i legalistycznie wszystko jest ok to jest to po prostu lekkie kurestwo, że partnerem naszym jest klub, który nam podkłada świnię. Bo najpierw mówi, że Oscar nie jest na sprzedaż, a potem go puszcza do naszych odwiecznych rywali. To po primo.

Sawik napisał(a):
Niektórzy już tutaj zapomnieli, że jak Tottenham rzucił 12 mln funtów za Damiao, to nie dopuszczono nas do rozmów, tylko cichaczem złożyli ofertę Damiao indywidualnego kontraktu, ten chłopak nawet nie wiedział, że została złożona za niego oferta z jakiegoś innego klubu


No i właśnie o ten przykład chodzi mi najbardziej. Czy już nikt nie pamięta tej aferki? Tottenham wyrównał cenę, jaką Damiao miał zapisaną jako suma odstępnego w kontrakcie. Nagle okazało się po czasie, że Damiao podpisał już nową umowę, gdzie o sumie odstępnego nic nie ma mowy i zostaliśmy z kwitkiem. To jest raz, że złamanie prawa. Dwa jak to nie jest ruchanie w dupę to ja nie wiem już co jest. :wnerw:

Panowie - ja zadałem proste pytanie w związku z tym. Co my mamy z tej umowy? Sandro? Marketing? Błagam - pisałem już o popycie na koszulki Spurs w slumsach. Skauting? To my jesteśmy jakimś osiedlowym klubem, który nie ma własnych skautów i nie wie co się dzieje w Brazylii?

To jest jedno wielkie gówno a nie partnerstwo i tyle w temacie. :plask:

halabala

26 lipca 2012, 13:47

Dokładnie varba, tuczi prawidłowo zrozumiał moją intencję. Co to za partner, który nawet nie raczy poinformować piłkarza, że klub partnerski złożył za niego ofertę, nie idzie nam w niczym na rękę, wręcz przeciwnie, ani nam nikogo nie sprzeda (Sandro nie liczę, bo on był chyba marchewką do podpisania umowy), ani nawet szrotu od nas nie skupi, tylko ciągnie od nas know-how. Po kiego grzyba nam umowa skautinu z Internacionalem skoro gdy przyjdzie co do czego, to sprzedadzą piłkarza komuś innemu?

Zaloguj się, żeby odpowiedzieć w tym wątku.

Nie pamiętam hasła