Tottenham po pięciu kolejkach ma 2 punkty, bilans bramek minus 6 i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli Premier League. Ostatnia porażka 2:3 z Aston Villą na Tottenham Hotspur Stadium tylko pogłębiła problem, a Dominic Solanke — który miał być głównym punktem odniesienia w ataku — ma na koncie zaledwie jedno trafienie w siedmiu spotkaniach we wszystkich rozgrywkach.
Ten jeden gol padł w sierpniu, w drugiej rundzie Carabao Cup przeciwko Charltonowi. W lidze 29-letni napastnik wciąż czeka na przełamanie.
„Solanke rozkwitnie, gdy wszystko zaskoczy”
Bobby Zamora, były napastnik między innymi West Hamu, Fulham, Brighton i Tottenhamu, uważa, że problem nie leży po stronie Solanke. Jego zdaniem De Zerbi wciąż pracuje nad fundamentami: wyprowadzaniem piłki od bramkarza, wzorcami podań i przecinaniem linii, a ostatnia tercja przyjdzie później.
„Ostatnia tercja, czyli najtrudniejszy element gry, zostanie wzięta na warsztat na jakimś etapie” — mówił Zamora w rozmowie z football.london. Dodał, że Solanke rozkwitnie wtedy, gdy cała układanka wreszcie zacznie działać.
Zamora zwrócił też uwagę na inną rzecz: Tottenham po prostu kreuje za mało sytuacji. Napastnik, który dostaje jedną okazję na mecz, musi grać pod ogromnym ciśnieniem, a to najgorszy stan umysłu dla kogoś, kto szuka pierwszego gola w sezonie.
Wyścig z Marmoushem
Sytuacja Solanke jest o tyle specyficzna, że rywalizacja o miejsce w ataku mocno się przerzedziła. Richarlison pod koniec okna transferowego poinformował klub o chęci odejścia i w efekcie nie został zgłoszony do kadry na Premier League. Brazylijczyk w minionym sezonie zdobył 11 goli i zanotował cztery asysty w 32 ligowych meczach.
Z gry wypadł też Xavi Simons, który w kwietniu zerwał więzadło krzyżowe przednie i nie jest oczekiwany na boiskach przed przyszłym rokiem. Ciężar trafiania do siatki spoczywa więc na Solanke i Omarze Marmoushu.
Zdaniem Zamory ten, kto pierwszy zdobędzie bramkę, na długie tygodnie zabetonuje sobie miejsce w wyjściowym składzie. To okazja, żeby zbudować sobie cały sezon jednym trafieniem.
Richarlison raczej nie wróci
Były napastnik nie widzi drogi powrotnej dla Richarlisona. Brazylijczyk wszedł w ostatni rok kontraktu, choć klub ma opcję przedłużenia go o kolejne 12 miesięcy. Zamora sugeruje, że między nim a De Zerbim doszło do ostrej wymiany zdań i że realnym terminem rozstania jest styczeń — a pieniądze z ewentualnego transferu mogłyby pójść na nowego napastnika.
Mimo dramatycznej pozycji w tabeli Zamora obstawia, że Tottenham skończy sezon w okolicach dziesiątego miejsca. Najbliższa okazja do wyjścia ze strefy spadkowej przyjdzie zaraz po przerwie reprezentacyjnej, w meczu z Manchesterem United.