Po pięciu kolejkach Tottenham zajmuje 20. miejsce w tabeli Premier League z dwoma punktami i bilansem bramkowym -6. W ostatnim meczu zespół przegrał u siebie z Aston Villą 2:3. Jeden z elementów, który jeszcze rok temu był największym atutem drużyny, dziś praktycznie zniknął.

Z 19 goli do zera

W poprzednim sezonie Spurs zdobyli po stałych fragmentach 19 z 48 goli w lidze, czyli 39,6 procent – najwyższy odsetek w całej Premier League. Lepszy bilans w tym elemencie miał tylko Arsenal. Z drugiej strony pola Tottenham stracił w ten sposób zaledwie dziewięć bramek, co stanowiło 15,8 procent wszystkich straconych goli i również było najlepszym wynikiem w lidze. Duża w tym zasługa trenera od stałych fragmentów Andreasa Georgsona.

W tym sezonie Tottenham wykonał najwięcej rzutów rożnych w lidze – 38 – i nie zdobył po nich ani jednej bramki. W defensywie było trzy stracone gole po stałych fragmentach: z Brentford, Newcastle i Charltonem w Carabao Cup, ale w pięciu kolejnych spotkaniach już żadnego. Jedyny pozytyw w ofensywie to rzut wolny – Jan Paul van Hecke trafił głową po dośrodkowaniu Andrew Robertsona w doliczonym czasie meczu z Aston Villą.

Dośrodkowania są, efektu nie ma

Na papierze Tottenham ma tu więcej jakości niż rok temu. Mathys Tel, James Maddison, Mohammed Kudus i Pedro Porro potrafią posłać groźną piłkę w pole karne, a latem dołączyli Andrew Robertson, Savio, Mateus Fernandes i Sandro Tonali. Problem w tym, że na boisku tego nie widać – dośrodkowania Tela, który w poprzednim sezonie był w tym bardzo dobry, nie niosą już podobnego zagrożenia, podobnie jak wrzutki Kudusa i Maddisona.

Zastanawiające jest, że Tonali i Robertson – obaj z udokumentowanymi umiejętnościami przy stałych fragmentach – nie dostali dłuższej serii jako podstawowi wykonawcy rożnych. Możliwe, że Roberto De Zerbi stawia na powtarzalność i to, by zawodnicy wiedzieli dokładnie, gdzie poleci piłka.

Kto ma atakować te piłki

Druga część układanki to zawodnicy wchodzący w pojedynki w polu karnym. Żaden z dziesięciu letnich nabytków nie przyszedł z opinią gracza wyjątkowo mocnego w powietrzu – dotyczy to także Tosina Adarabioyo (195 cm) i van Hecke (188 cm). Klub pożegnał za to Cristiana Romero, Joao Palhinhę i Kevina Danso, a Richarlison nie został zgłoszony do kadry na Premier League.

To jednak nie jest kwestia samego wzrostu. Tottenham ma dziesiątą najwyższą kadrę w lidze ze średnią 184,27 cm – tuż za Arsenalem i Manchesterem City, którzy w tym sezonie ze stałych fragmentów korzystają. Brakuje raczej agresji i gotowości do wchodzenia w pojedynki. Sam De Zerbi ujął to prosto: „Nie musicie przegrywać wszystkich pojedynków tylko dlatego, że jesteście niżsi od rywala".