Według danych WhoScored żaden piłkarz w Premier League nie notuje w tym sezonie więcej kluczowych podań (3,0) ani udanych dryblingów (4,3) na 90 minut niż Sávio. Brazylijczyk był też najwyżej ocenionym zawodnikiem Tottenhamu w sobotnim spotkaniu z Aston Villą, przegranym 2:3.

To zestawienie wygląda wyjątkowo osobliwie w kontekście tego, co dzieje się z drużyną. Tottenham po pięciu kolejkach ma 2 punkty, bilans bramek -6 i zamyka tabelę na 20. miejscu.

Cztery mecze bez gola, potem dwa z Villą

Atak Spurs był obiektem ostrej krytyki po pierwszych czterech kolejkach, w których drużyna nie strzeliła żadnej bramki. Suszę przerwał dopiero mecz z Aston Villą, ale dwa trafienia nie wystarczyły do pierwszego zwycięstwa w sezonie. Na przerwę na mecze kadr Tottenham idzie bez wygranej.

Sam Sávio mógł w tym spotkaniu dopisać sobie gola — kilka razy zatrzymał go golkiper gości. W trzech ligowych występach w tym sezonie ma średnią ocen 7,23, 9 kluczowych podań, 84 procent celnych podań i 13 udanych dryblingów z 24 prób. Wymusił też pięć przewinień rywali.

Statystyki są, efektu końcowego nie ma

Problem jest w rubryce, która interesuje najbardziej. Od przenosin do Premier League w sezonie 2024/2025 skuteczność pozostaje słabym punktem Brazylijczyka: w pierwszym sezonie na Wyspach zdobył jedną bramkę, dorzucając do tego 10 asyst, w kolejnym — również jedną.

W Tottenhamie trafił dotąd raz, w Carabao Cup. Na pierwszego gola w Premier League w koszulce Spurs wciąż czeka.

De Zerbi wyznaczył cel: 15 goli

Roberto De Zerbi docenia to, co 22-letni skrzydłowy wnosi w ostatniej trzeciej części boiska, ale nie ukrywa, czego mu brakuje. Szkoleniowiec Tottenhamu postawił przed nim cel co najmniej 15 bramek w tym sezonie.

Jeśli Sávio dołoży do dryblingu i podań regularne zagrożenie pod bramką, ma szansę stać się dla Spurs skrzydłowym z najwyższej półki. Na razie liczby mówią jasno: defensorzy nie potrafią go zatrzymać, a on sam nie potrafi tego zamienić na gole.