Zdecydowana większość użytkowników spursmanii, bo aż 72% uznała, że Luka Modrić po wyleczeniu kontuzji powinien grać na środku pomocy kosztem Toma Huddlestone'a. 16% jest zdania, że Luka powinien być łącznikiem między pomocą, a atakiem. 7% userów pozostawiłoby Modricia na ławce rezerwowych, a tylko 5% wystawiałoby go na jego dotychczasowej pozycji - lewej pomocy.
Zapraszamy do wzięcia udziału w nowej sondzie.
Luka na środek pomocy - sonda
3 grudnia 2009
tuczi
1 min czytania
2 432
Dyskusja
Komentarze (19)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
i co z tego wynika? jak w demokracji większość ma rację?
Mi tam obojętne gdzie bedzie grał. Zachwyca na każdej pozycji. Chcę, aby on po prostu gral 
Dokładnie.. taki Messi to może grać w ofensywie praktycznie na każdej pozycji i to właśnie wyróżnia znakomitych graczy. Dlatego Luka czy na środku czy na lewej przy obecnej wymienności pozycji nie ma dużego znaczenia.. byleby tylko grał
Problem polega na tym że środkowi pomocnicy mają dużo obowiązków w obronie, boczni są bardziej ustawieni na atak, przynajmniej w formacji Redknappa. Kranjcar grając na pozycji Modricia z sobotnim meczu latał po całym boisku robiąc nam grę. Ze słabszymi drużynami oczywiście można wyjść ofensywnie z Luką na środku, ale Luka może już nie wyglądać tak dobrze jak podczas swobody poruszania się po boisku.
ja bym gral jednak zluka na skrzydle, niko choc ostatnio gra dobrze, jest mimo wszystko za wolny na role woolnego elektronu, i jego bym widzial na srodku
zgadzam się varba, jest duże ryzyko, że Modrić na środku może słabo wywiązywać się z obowiązków obronnych. To czy konstrukcja akcji odbywa się ze środka czy z flanki nie jest już tak istotne. Mam jeszcze obawy co do formy LM po kontuzji, może być z nią kiepsko.
ja bym spróbował jeden mecz z Kranjcarem na środku a z Luką na lewej, zobaczyć jak to działa, Niko ma dobry strzał z dystansu, wygląda na silniejszego fizycznie i lepszego w defensywie, jeden mecz na próbę, z jakąś słabszą drużyną
Dokładnie. Luka na lewej i Kranjcar na srodku to brzmi zachęcająco. Niko ma wićej sił i ...masy do walki w srodku pola .
Panowie, w kadrze Luka gra na środku naprawdę fajnie, więc tu bym się nie martwił. Jak dla mnie z waflami powinniśmy grać 4-4-2 z Luką i Palaciosem na środku i Lennonkiem z Niko na bokach. W meczach z mocnymi jak widać nie istniejemy, może się jednak Redknapp zastanowi nad poświęceniem Keano na koszt drugiego defensywnego pomocnika i wtedy 4-5-1, 4-2-3-1 lub 4-4-1-1. Zresztą, niech Luka wróci i, co ważniejsze dojdzie do formy, to się będziemy przejmować kłopotem bogactwa. Kto pamięta ostatnie czasy, kiedy mieliśmy w drugiej linii więcej niż jednego naprawdę dobrego zawodnika i byłby problem jak ich pomieścić, bo są do siebie podobni?! Freund-Sherwood-Redknapp?
a co do Palaciosa to czytałem ostatnio wykład jakiegoś profesora z psychologii i pisał, że takie wstrząsające przeżycia wpływają często tak mocno na psychikę człowieka, że nie jest on już w stanie robić tego co robił dotychczas i że tak jest potem do końca życia ... Patrząc na to jak gra Wilson naprawdę trudno nie zgodzić się z tym profesorem, bo od śmierci brata nie zagrał tak naprawdę żadnego rewelacyjnego spotkania...
ginola, w kadrze to akurat grał fajnie. Przypomnij mi kto ich ostatnio popchnął w eliminacjach. Nie jakieś angielskie beztalencia?
Popchnął ich Capello. A zresztą jak nawet nie to rzeczywiście, owacja na stojąco należy się reprezentacji 51. milionowego kraju, który pokonał reprezentację kraju, w kórym mieszka niecałe 4,5 miliona ludzi. Kraj z najbogatszą (lub jedną z dwóch najbogatszych) ligą na świecie pokonał kraj, którego liga jest w rankingu UEFA dwa miejsca za naszą Ekstraklasą. Brawo i mój hołd, biję czołem z całych sił, zaiste przeogromny to sukces przestać wreszcie przegrywać z zespołem, w którym gra co prawda zawodnik Szachtara, Arsenalu, trzech z Tottenhamu, dwóch z Dynama Kijów i Bayernu, ale reszta śmiga w Sibeniku, Hajduku, Dinamie, ewentualnie klubach pokroju Livorno Rapidu Wiedeń czy Boltonu. Jeszcze raz uchylam czoła przed tym galaktycznym sukcesem najwspanialszej przecież piłkarsko nacji na świecie. Bo przecież tak musi być, skoro piszą o tym w The Sunie czy Mirrorze...
Hehe,widać,te 72% gra w Football Managera a tam nie przechodzi rozwiązanie z rozgrywającym na boku hehe.
To naprawdę,że tyle osób chce go na środek...szkoda tylko,że nie wymieniają przy okazji kto mógłby grać na lewym skrzydle heheheheheh
To naprawdę,że tyle osób chce go na środek...szkoda tylko,że nie wymieniają przy okazji kto mógłby grać na lewym skrzydle heheheheheh
ginola, jak zwykle przesadzasz. Jak Hrvatska popchnęła Angoli w eliminacjach ME to rozumiem wszystko było ok, jak się odegrali w ładnym stylu, to Capello (pewnie, że się przyczynił), albo 51 mln. Tu nie chodzi o to, że Angole wygrali, ale zmiażdżyli Chorwatów, a różnica w umiejętnościach na pewno na to nie wskazywała. Tym bardziej, że eliminacje wcześniej pokonali ich i w Zagrzebiu i na Wembley, co np naszemu narodowi nie zdarzyło się nigdy. Dlatego napisałem, że Modrić grał fajnie w reprezentacji. Czy mam rozumieć, że skoro tak dużo wymagasz od dużych narodów, to mają wygrywać Chińczycy, a w Europie Niemcy?
A Chińczycy mają najbogatszą ligę na świecie? A Niemcy przecież dają radę.
nie mają, ale gdyby to była kwestia pieniędzy to pewnie najlepszy byłby Katar albo ZEA. Wracając do Chorwatów, to gdzie mają zasługi tam mają, ja tego nie neguję a wręcz przeciwnie. podejście ginoli wydaje mi się jednak nieco ksenofobiczne. Myślałem, że po zielsku to pozytywne emocje.
No bo to nie do końca kwetia pieniędzy. Przynajmniej nie tylko pieniędzy-chodzi generalnie o siłę ligi. A tak ogólnie, to myślę, że przewaga Chorwatów nad Anglikami to jest sukces, taki spory całkiem, a na odwrót, to jest "sukces obowiązkowy". Dlaczego to napisał Ginola.
Tom Hunndlestone jest bardziej miesniony,a to sa wyspy wiec powinien grac wogole.Chociaz Modrycz tez jest dobry nawet nie.
Kali banana kurczak??? Aapa, nie ma to nic wspólnego z żadną ksenofobią. Chodzi tylko o to, że dla takiej Anglii ogrywanie Chorwatów powinno być czymś codziennym. Nie jest, bo, obok Polski, mają nabardziej nieproporcjonalnie mocno nadmuchany balon w Europie. To tak jak wtedy, gdy Bełchatów pokonał Ameri Tibilisi w eliminacjach Pucharu UEFA, a radość z tego była taka, jakby wszedł co najmniej do półfinału. Takie wyniki powinny być czymś zupełnie normalnym, a nie powodem do wielkiej dumy. Nie są, bo oczekiwania są niewspółmierne do umiejętności. Zarówno u nas, jak i u Angoli.
Czytaj dalej