Jermain Defoe uznał Dimitara Berbatova za jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy, z jakimi pracował. W podcaście „The Warm-Up" marki William Hill były napastnik Tottenhamu opisał zarówno umiejętności Bułgara, jak i jego nawyki, które w szatni budziły zdziwienie.
Obaj grali razem w północnym Londynie w latach 2006–2008, w tym samym ataku co Robbie Keane. Defoe jest siódmym najlepszym strzelcem w historii klubu z 143 golami, Berbatov zdobył ich 46 — przy mniej niż jednej trzeciej liczby spotkań rozegranych przez Anglika.
„Wszystko przychodziło mu tak łatwo"
Defoe najlepiej pamięta treningi i sceny, w których Berbatov przyjmował długie piłki po wybiciu od bramki. Bułgar czekał, obserwował obrońcę, odepchnął go ciałem i sprowadzał futbolówkę na ziemię jednym kontaktem. „Jego pierwsze przyjęcie jest jednym z najlepszych, jakie widziałem" — powiedział Defoe.
Według Anglika Berbatov bardziej niż strzelanie goli lubił asystować i grać technicznie. Do tego dochodził wyjątkowy spokój — wszystko przychodziło mu naturalnie, a Defoe żałuje, że grali razem zbyt krótko. Umiejętności Bułgara ostatecznie zapewniły mu transfer do Manchesteru United.
Własne sztućce w stołówce
Najdziwniejszy nawyk Berbatova dotyczył klubowej stołówki. Bułgar przynosił na posiłki własne plastikowe sztućce i robił to w każdym klubie, w którym grał.
Defoe upewnił się w tym podczas zgrupowania reprezentacji Anglii, gdy zapytał o to Rio Ferdinanda. Obrońca potwierdził, że w Manchesterze United było tak samo. „To była najdziwniejsza rzecz" — przyznał Defoe, dodając pół żartem, że nie zdziwiłby się, gdyby Berbatov nosił też własną sól i pieprz. Zdaniem Anglika przyjście do nowego klubu z własnymi sztućcami wymaga jednak pewności siebie.