Tottenham po trzech kolejkach Premier League ma jeden punkt i zajmuje 18. miejsce w tabeli z bilansem bramek -5. Ten punkt przyszedł w sobotę na City Ground, gdzie Spurs zremisowali z Nottingham Forest 0:0, przerywając serię dwóch porażek z rzędu.
Po meczu Roberto De Zerbi mówił, że jego drużyna potrzebuje czasu. Włoch podkreślał, że dobrych nazwisk nie da się od razu przełożyć na zgrany zespół, i wskazywał, że z tym składem zaczął pracować dopiero w miniony czwartek. Wynikiem był rozczarowany, ale z samej gry — jak zaznaczył — zadowolony, chwaląc grę w defensywie i konstrukcję akcji, przy jednoczesnym zastrzeżeniu, że w ostatniej strefie boiska brakuje jakości.
Deeney: Spurs zawsze mają wytłumaczenie
Argumentacja szkoleniowca nie przekonała Troya Deeneya. Były napastnik Watfordu w talkSPORT zakwestionował tezę o krótkim czasie wspólnej pracy, przypominając, że De Zerbi prowadził zespół już w końcówce poprzedniego sezonu, przeszedł z nim cały okres przygotowawczy i po drodze dostał wzmocnienia.
„To całe 'pracujemy razem dopiero od czwartku' — nieprawda, co?" — stwierdził Deeney, wskazując jako przykład Sandro Tonalego, który nie pojechał na mistrzostwa świata i mimo to gra słabo. Zdaniem pundita cała narracja wokół klubu jest przesiąknięta wymówkami i to, według niego, stały schemat postępowania Tottenhamu.
Nie tylko Deeney ma zastrzeżenia
Powyborcze komentarze De Zerbiego coraz częściej wywołują krytykę w mediach. Paul Merson uważa, że włoski trener niepotrzebnie wynosi na zewnątrz uwagi pod adresem napastników i sztabu medycznego, zamiast załatwiać takie sprawy wewnątrz szatni.
Bezpośredniość szkoleniowca, którą część kibiców przyjmuje z aprobatą, odbiła się też na jego relacji z Richarlisonem. Brazylijczyk źle przyjął słowa trenera o tym, że chciałby odejść z klubu.
Najbliższa okazja do zmiany nastrojów to sobotni mecz z Evertonem na Tottenham Hotspur Stadium (12 września, 18:30). Po trzech kolejkach bez wygranej presja w Spurs jest już wyraźna.