Bezbramkowy remis na City Ground z Nottingham Forest przyniósł Spurs pierwszy punkt w sezonie. Po trzech kolejkach Tottenham jest 18. w tabeli Premier League z bilansem bramek -5 i bez zdobytej bramki.
To oznacza start znacznie słabszy niż u pozostałych klubów z tak zwanej wielkiej szóstki. Manchester City i Arsenal mają maksymalne dziewięć punktów i pozostają niepokonane, Chelsea po porażce na Emirates ma sześć, Liverpool pięć, a Manchester United — cztery po serii porażka, zwycięstwo, remis.
Pięć kolejnych meczów Tottenhamu
Kalendarz na najbliższe tygodnie wygląda jednak przystępnie. Spurs trzy z pięciu spotkań rozegrają przed własną publicznością, a dwa wyjazdy to mecze z Manchesterem United i Chelsea.
- 12 września — Everton (dom), 18:30
- 19 września — Aston Villa (dom)
- 10 października — Manchester United (wyjazd)
- 19 października — Coventry City (dom)
- 24 października — Chelsea (wyjazd)
Aston Villa i Coventry to obecnie ekipy z dolnej części tabeli — Villa ma jeden punkt, a beniaminek z Coventry nie zdobył jeszcze żadnego. Everton z kolei przyjeżdża na Tottenham Hotspur Stadium po dobrym otwarciu sezonu, z pięcioma punktami.
Jak wygląda to u rywali
Arsenal w tym samym okresie jedzie do Sunderlandu i do Brightonu, u siebie gra z Leeds i Evertonem, a w międzyczasie czeka go wyjazd do Nottingham. Chelsea po domowym meczu z Hull City ma wyjazd do Brentfordu, potem Bournemouth w Londynie, Everton na wyjeździe i wreszcie Tottenham u siebie.
Najtrudniej rysuje się to u Manchesteru City i Liverpoolu — oba zespoły zmierzą się ze sobą 11 października, a City wcześniej czeka jeszcze derby na Old Trafford i wyjazd do Aston Villi. Liverpool poza starciem z City ma jeszcze wyjazdy do Bournemouth i Brentfordu. Manchester United po derbach z City gra w Fulham, a następnie trzy razy z rzędu u siebie — z Tottenhamem, Leeds i Bournemouth.
Co to znaczy dla Spurs
Roberto De Zerbi dostaje więc terminarz, w którym trzy z pięciu spotkań to teoretycznie mecze do wygrania. Przy jednym punkcie po trzech kolejkach i zerowym dorobku bramkowym nie ma tu jednak miejsca na oczekiwanie — punkty muszą przyjść już we najbliższy weekend, w meczu z Evertonem.