Transfer Richarlisona do Evertonu rozbił się o pieniądze. Jak podaje Football Insider, 29-letni Brazylijczyk odrzucił powrót na Merseyside, ponieważ oferowane mu warunki indywidualne nie odpowiadały jego żądaniom. Klubowa część układanki była już wtedy dopięta — Tottenham i Everton porozumieli się co do kwoty odstępnego.

Rozmowy z samym zawodnikiem prowadzono w ostatnich dniach okna transferowego i nigdy nie doszło w nich do przełomu. Everton nie był w stanie zaproponować takiej pensji, jakiej oczekiwał napastnik, więc ten zdecydował się zostać w Londynie. Dla Spurs oznaczało to utratę wpływu rzędu 35 mln funtów.

Trabzonspor był na stole, ale zabrakło czasu

Ze źródeł wynika, że Richarlisona bardziej pociągał wyjazd do Turcji — Trabzonspor przedstawił korzystniejszą ofertę finansową niż Everton. Problem w tym, że transakcji nie udało się dopiąć przed zamknięciem tureckiego okna 4 lipca.

W tle była też wcześniejsza układanka, w której Iliman Ndiaye miał trafić do Tottenhamu, a Brazylijczyk w przeciwnym kierunku. Ta koncepcja upadła, a Senegalczyk ostatecznie podpisał kontrakt z Manchesterem City. Sam Richarlison w gorących dniach okna wybuchł w mediach społecznościowych, dając do zrozumienia, że nie pozwoli wypchnąć się do klubu, którego nie wybrał.

Cztery miesiące bez futbolu?

Roberto De Zerbi przekonuje, że napastnik sam zdecydował o swojej przyszłości i od początku okna nie ukrywał, że chce odejść. Włoch zwrócił też uwagę, że mimo tych deklaracji zawodnik nie przyniósł ostatecznie żadnej konkretnej oferty.

Konsekwencje są dla Richarlisona bardzo niewygodne. Nie został zgłoszony do kadry Tottenhamu na Premier League, co w praktyce oznacza, że może nie zagrać w oficjalnym spotkaniu aż do stycznia — czyli przez najbliższe cztery miesiące.

Rozwiązanie kontraktu w grze

Furtka nie jest jeszcze całkowicie zamknięta, bo wciąż otwarte pozostają okna transferowe w Arabii Saudyjskiej, Portugalii i Brazylii. Wybór klubów jest jednak nieporównywalnie mniejszy niż kilka tygodni temu, a czasu na negocjacje zostało niewiele.

Dziennikarz Ben Jacobs podniósł jeszcze jeden scenariusz: Tottenham i Richarlison mogliby rozwiązać kontrakt za porozumieniem stron. Brazylijczyk stałby się wtedy wolnym zawodnikiem i mógłby podpisać umowę z dowolnym klubem, bez oglądania się na terminy transferowe.