The Athletic podsumowało letnie okno transferowe wszystkich klubów Premier League i uszeregowało je od najgorszego do najlepszego. Tottenham znalazł się na dziesiątym miejscu, jedną pozycję przed Arsenalem i wyraźnie za Newcastle. To ocena, która części kibiców na pewno nie usatysfakcjonuje, biorąc pod uwagę skalę wydatków.
A skala była bezprecedensowa: 334 mln funtów na dziesięciu nowych zawodników, czyli najdroższe okno w historii klubu. Mniej mówi się o drugiej stronie bilansu — według Sky Sports Spurs zarobili na sprzedażach 158 mln funtów, więc wydatki netto zamknęły się kwotą 176 mln funtów.
Co przekonuje, a co nie
Nick Miller z The Athletic przyznaje, że jakość kadry poszła w górę w kilku miejscach jednocześnie. Marcos Senesi i Jan Paul van Hecke mają być pewniejszymi opcjami w defensywie, Sandro Tonali i Mateus Fernandes wzmocnieniem środka pola, a podwójny transfer z Manchesteru City — Omar Marmoush i Sávio — potencjalnie najbardziej ekscytującym elementem całej układanki.
Zastrzeżenia dotyczą jednak dwóch pozycji, na które pieniądze nie poszły. „I jednak zostaje uporczywe poczucie, że mimo wydania jednej czwartej kosztu budowy stadionu, nadal nie mają pewnego bramkarza ani środkowego napastnika" — napisał Miller. Autor rankingu wątpliwie ocenia też transfer Mykhajły Mudryka, a sprzedaż Kevina Danso i sprowadzenie na jego miejsce Tosina Adarabioyo określa jako dziwną.
Trzecie miejsce w tabeli wydatków
Pod względem samych kwot Tottenham był trzecią najbardziej wydającą ekipą ligi. Więcej zainwestowali tylko Manchester City (440,3 mln funtów) oraz Chelsea (342,4 mln funtów). W wydatkach netto Spurs również zajmują trzecią pozycję — za Liverpoolem (219,4 mln funtów) i Ipswich Town (190,7 mln funtów).
Dla porównania: Newcastle, ocenione przez The Athletic wyżej od Tottenhamu, wydało 275,2 mln funtów, ale przy sprzedażach na poziomie 244,3 mln funtów zamknęło okno bilansem netto 30,9 mln funtów. Arsenal wyłożył 198,5 mln funtów przy 121,9 mln funtów przychodu.
Kontekst tych wydatków jest oczywisty — po sezonie, w którym Tottenham ledwo uniknął spadku, przebudowa kadry była koniecznością, a nie ambicją. Kibice w większości ocenili letnią pracę pozytywnie, ale ranking The Athletic pokazuje, że sama kwota nie zamyka dyskusji o kompletności składu.