Stało się. Brak Defoe po raz pierwszy dał się Tottenhamowi w tym sezonie tak mocno we znaki. Mimo przeważania od pierwszej do ostatniej minuty "Kogutom" nie udało się wywalczyć ani jednego punktu w spotkaniu przeciwko Stoke City. Goście, nastawieni głównie na grę z kontry, ostateczny cios zadali w 86 minucie, kiedy to Gomesa pokonał Glenn Whelan. Do tego momentu zdecydowanie lepszym zespołem był Tottenham, który przeważał w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Niestety, kontuzja Lennona spowodowała, że ostatnie 10 minut Spurs musieli grać w osłabieniu, co skrzętnie wykorzystała ekipa "The Potters" wywożąc z White Hart Lane jakże ważne dla nich trzy punkty. Oj, odzwyczailiśmy się od takich porażek...
W barwach Tottenhamu najbardziej zaskakiwał występ od pierwszych minut Jonathana Woodgate'a, który przed dzisiejszym spotkaniem nie rozegrał ani minuty w barwach Spurs w obecnym sezonie. Poza nim do podstawowej jedenastki powrócił Wilson Palacios, zastępując Jermaine'a Jenasa, natomiast w miejsce zawieszonego na trzy mecze za głupotę Jermaina Defoe, Harry Redknapp zdecydował się wystawić Petera Croucha.
"Chłopaki, mój plan taktyczny na najbliższe kilka lat wygląda następująco. Próbujemy wywalczyć aut na połowie przeciwnika, grę wznawiać będzie Rory Delap, a w podbramkowym zamieszaniu przy odrobinie szczęścia, może uda nam się coś strzelić" - tak pewnie wyglądała przemowa Tony'ego Pulisa, gdy dostrzegł jaką "mocą wyrzutową" dysponuje jego zawodnik. Każde kolejne spotkanie udowadnia, że największe zagrożenie piłkarze "The Potters" sprawiają właśnie za sprawą wrzutów Delapa. Nie inaczej było dzisiejszego popołudnia. Już w 3 minucie bardzo bliscy pokonania Gomesa byli zawodnicy Stoke City. Jak zwykle bardzo długim wyrzutem piłki z autu popisał się Rory Delap, lecz w polu karnym do piłki najwyżej wyskoczył jeden z zawodników Spurs, wydawać by się mogło oddalając niebezpieczeństwo od własnej bramki. Nic bardziej mylnego. Futbolówka trafiła pod nogi Amdy'ego Faye, który zgrał ją do Etheringtona i tylko heroicznej interwencji wracającego do składu Jonathana Woodgate'a zawdzięczamy, że piłka nie trafiła do Ricardo Fullera, który zapewne nie miałby większych problemów z umieszczeniem jej w bramce Tottenhamu. Spurs odpowiedzieli w 12 minucie, kiedy to po wysoko zawieszonym dośrodkowaniu Niko Kranjcara z lewej strony boiska bardzo mocnym strzałem popisał się Peter Crouch, lecz jeszcze lepsza obrona była udziałem bramkarza gości, Steve'a Simonsena, który czubkami palców wybił piłkę na rzut rożny.
W 14 minucie okazało się, że Jonathan Woodgate nie jest w stanie kontynuować gry, a jego miejsce na boisko zajął inny niedawny rekonwalescent, Michael Dawson. Niestety nie wiadomo, czy powodem zmiany była wcześniejsza interwencja Woody'ego, czy też (oby czarny scenariusz się nie sprawdził) kontuzja dalej nie umożliwiała Anglikowi występy na pełnych obrotach.
W 23 minucie ładnym, technicznym strzałem zza pola karnego w kierunku dłuższego słupka popisał się Aaron Lennon, lecz i tym razem Simonsen wyszedł z sytuacji obronną ręką. Po chwili w niezłej sytuacji znalazł się Sebastien Bassong, lecz jego wolej był nad wyraz niecelny.
W 27 minucie Peter Crouch dzięki swoim nadzwyczajnym warunkom fizycznym stanął przed kolejną wspaniałą sytuacją. Po dośrodkowaniu Lennona, Crouch znowu wyskoczył najwyżej do piłki, jednak jego, niechybnie zmierzające do siatki uderzenie jeszcze przed linią bramkową wybił James Beattie. Nie minęło 60 sekund, a po uderzenu Niko Kranjcara futbolówka trafiła w słupek.
Po zmianie stron Tottenham od razu zaatakował bramkę Stoke. Najpierw uderzenie Kranjcara z rzutu wolnego obronił bramkarz Spurs, potem okazał się lepszy w sytuacji sam na sam od Robbie'ego Keane'a, do dobitki tego uderzenia nie zdąrzył Peter Crouch, a wybitą przez obrońców piłkę nad poprzeczką przeniósł Aaron Lennon. I to wszystko przed upływem 50 minuty.
W 61 minucie po raz kolejny złapaliśmy się za głowy dziwiąc jakim cudem piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Znowu po dośrodkowaniu Lennona, piłka trafiła na głowę Croucha, jednak i w tej sytuacji lepszy okazał się Simonsen, a dobitka Corluki była zbyt lekka, by pokonać bramkarza Stoke.
Dwie minuty później z boiska zszedł po raz kolejny mało widoczny Robbie Keane, a swoją pierwszą od dłuższego czasu szansę pokazania piłkarskich umiejętności otrzymał Rosjanin, Roman Pavlyuchenko (choć zakładając, że Defoe mógłby zagrać w dniu dzisiejszym, pierwszym napastnikiem, jaki pojawiłby się na boisku byłby na 99 procent Crouch).
Od 79 minuty sytuacja Tottenhamu skomplikowała się jeszcze bardziej, ponieważ boisko opuścić musiał Aaron Lennon. Niestety (w tym przypadku byłaby to chyba radośniejsza wiadomość) nasz skrzydłowy nie został ukarany czerwoną kartką, a odniósł kontuzję uniemożliwiającą mu dalsze kontynuowanie gry. Niestety, okazało się to momentem zwrotnym w całym spotkaniu.
Tottenham nawet po stracie Lennona starał się dłużej utrzymywać przy piłce, lecz brak skrzydłowego był widoczny. W 86 minucie natomiast Stoke udało się wyprowadzić kontrę, która przesądziła o losach spotkania. Fuller spokojnie ograł na lewym skrzydle Assou-Ekotto, dośrodkował piłkę w pole karne, a tam przepięknym uderzeniem popisał się Whelan, nie dając Gomesowi najmniejszych szans na skuteczną interwencję.
Mimo doliczonych przez arbitra spotkania aż pięciu minut, graczom Spurs nie udało się już doprowadzić do wyrównania. Dzisiejszy mecz był dla Spurs niezwykle pechowy. Bo gdyby Beattie nie wybił piłki z linii bramkowej, bo gdyby Kranjcar uderzył minimalnie bardziej celnie, bo gdyby gorzej bronił Simonsen, w końcu bo gdyby boiska nie musiał opuścić Lennon, Tottenham mógł spotkanie wygrać. Chyba jednak za dużo tych gdybań. Piłkarze Spurs mogli, ale nie pokonali na własnym boisku Stoke City. Tylko tyle, i aż tyle.
Składy:
Tottenham: Gomes,- Corluka, Bassong, Woodgate (14' Dawson), Assou-Ekotto,- Lennon, Huddlestone (71' Jenas), Palacios, Kranjcar,- Keane (63' Pavlyuchenko), Crouch
Ławka rezerwowych: Cudicini, Bale, Dawson, Hutton, Naughton, Jenas, Pavlyuchenko
Stoke: Simonsen,- Wilkinson, Shawcross, Diao, Collins,- Delap (58' Whelan), Whitehead, Faye, Etherington,- Beattie (70' Tuncay), Fuller (90' Higginbotham)
Ławka rezerwowych: Higginbotham, Whelan, Lawrence, Kitson, Pugh, Tuncay, Cort
Zółte kartki:
Stoke: Fuller 29', Whelan 77',
Sędzia: Lee Probert
Gole:
O:1 - Whelan 86'
45 komentarzy ODŚWIEŻ