Tottenham dwóch twarzy. Spurs 1:1 WBA

26 listopada 2017, 15:12, Jakub Recenzja meczu
Tottenham dwóch twarzy. Spurs 1:1 WBA

Kibice Tottenhamu przeżywają trudne chwilie bo ich drużyna od początku sezonu nie może znaleźć właściwiego rytmu i pokazuje dwa oblicza. Pierwsze objawia się w Lidze Mistrzów, gdzie zachwyca w każdym meczu. Drugie w lidze, gdzie gra topornie. Z WBA znów nie udało się pokazać europejskiej twarzy

Koguty od pierwszych minut musiały gonić wynik. Katastrofalnie w środku pola zachował się Alli który stracił piłkę, Rondon dostał prostopadłe podanie w pole karne gdzie dopadł go Sanchez. W fizycznym starciu obu zawodników napastnik gości zdołał oddać strzał który zupełnie zaskoczył Llorisa i piłka wturlała się do bramki. Francuz mógł zrobić w tej sytuacji zdecydowanie więcej bo piłka leciała w żółwim tempie.

Od tego momentu jasne było że WBA będzie się głęboko bronić a Koguty nie miały żadnego pomysłu jak tę obrone przełamać. Tottenham grał wolno, przewidywalnie, bez energii i pomysłu. Fatalne zawody rozgrywali Alli i Eriksen którym piłka odbijała się od nóg. Bardzo słabo grał również Ben Davies który tracił mnóstwo piłek. Nieco lepiej prezentował się z drugiej strony Trippier lecz nie oferował on wystarczającej jakości w ataku. Jedyne zagrożenie stwarzali Son i Kane.

Jeśli Kogutom udawało się oddać strzał to była to raczej próba z dystansu. Większośc tych strzałów albo lądowała w trybunach albo trafiala w piłkarzy gośći. Na 25 strzałów w całym meczu tylko 5 leciało w światło bramki.

Do wyrównania udało się doprowadzić w 74 minucie. Nadzieje na korzystny rezultat dał niezawodny Harry Kane który wykorzystał wrzutke Alliego. Kogutom nie udało się pójść za ciosem. Gościom ewidentnie pasował remis i w niezwykle wyrachowany sposób kasowali kolejne akcje zaczepne Spurs. Z przodu dobrze piłke przetrzymywał Rondon który kradł kolejne sekundy gospodarzom. Tottenham nie mógł znaleźć sposobu na zamknięcie gości na własnej połowie i strzelenie zwycięskiej bramki.

Jeśli nie brać pod uwagę meczu z Liverpoolem bilans spotkań u siebie prezentuję się następująco:

1-2 vs Chelsea [samobój]
1-1 vs Burnley [Alli]
0-0 vs Swansea
1-0 vs Bournemouth [Eriksen]
1-0 vs Palace [Son]
1-1 vs WBA [Kane] 

5 bramek w 6 meczach u siebie (w tym jedna samobójcza) to z pewnością nie jest wynik który może nam dać TOP4. Koguty muszą w końcu odnaleźć formę na Wembley którą nieco zakłamują mecze w LM gdzie wysoko udało się wygrać z Realem i Borrussia. Drużyny które przyjechały się bronić zazwyczaj osiągają swój cel. Zwycięskie spotkania z Bournemouth czy Palace również nie były przekonujące ani pod względem wyniku ani gry.

Po 13 kolejkach Spurs mają 24 punkty i plasują się na 4 miejscu. Jeśli w niedziele w meczu Burnley-Arsenal nie padnie remis, to zwycięska drużyna wyprzedzi Tottenham w tabeli.

Źródło: własne

2 komentarze ODŚWIEŻ

varba
28 listopada 2017, 03:25
Jak co sezon mamy problem, żeby zagrać dwa dobre mecze w tygodniu. A może za mało jakości na ławce.
0
Walu
26 listopada 2017, 18:29
Mamy tyle punktów ile sezon temu po 13 kolejkach, zbliża się pora roku w której się od kilku sezonów rozkręcamy się i zaczynamy grać na prawdę dobrze, kilku zawodników łapie formę po kontuzjach, Wanyama i Lamela też chyba niedługo będą dostępni, a do tego mamy na prawdę dobry terminarz. W lidze nie ma tragedii, ale musimy się bardzo szybko obudzić i zaliczyć serię zwycięskich meczów żeby utrzymać miejsce w czołówce.
0

forum dyskusyjne

tabela ligowa

poprzedni mecz następny mecz

kontuzje / pauza

ankieta

zdjęcie tygodia

statystyki

reklama

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się