varba napisał(a):
Myślę podobnie, bo jaki to rasizm skoro tą przyśpiewkę śpiewali też nasi czarnoskórzy kibice. Widziałem na własne oczy w pubie przed meczem towarzyskim Norwich- Tottenham. Było dużo kolesi z Londynu w tym czarnoskórzy i jechali po Adebayorze równo

A ja byłem ostatnio na meczu Hajduk - Stoke i widziałem, jak jedna czarna babka wraz z mężem i całym stadionem robiła "uuuuu" (nie wiem jak to napisać, wiecie "buczenie" małpy) w momencie, gdy z boiska schodził Kenwyne Jones. Ba, czytałem o wielu Niemcach, którzy gazowali Polaków i Żydów, choć nie byli nazistami. I co z tego wszystkiego wynika? Wielki ch**!
Paweł napisał(a):
a co do przyśpiewki to już tłumaczyłem, że tak samo rasistowska przyśpiewka by była, gdyby w Afryce o mnie śpiewali, że mój tata doi krowy i tego się będę trzymał. A kto uważa inaczej ten nie rozumie pojęcia rasizm. W ten sposob rasizmem można nazwać naszczanie nawet na drzwi murzynowi. Szkoda, że jak murzyn nasra białemu na wycieraczkę, to już nikt o rasizm go podejrzewać nie będzie. A przecież jaka to różnica?
Kompletnie się z tym nie zgadzam. Nie jest rasizmem powiedzieć, że Murzyn ma czarną skórę (czy raczej ciemną), ale już jest jeśli się powie, że jest podobny do małpy. Na czym polega rasizm (i wszystkie inne -izmy) jak nie na generalizowaniu? Bo przecież są też Murzyni o skórze bielszej niż Twoja czy moja. A Ty (i cała banda debili z WHL) uznając, że skoro Adebayor pochodzi z Togo, to jego ojciec musiał myć słonie, generalizujesz. Matkę ku**ę pomijam, to jest jeszcze poniżej poziomu rasizmu. Odpowiedz mi na jedno pytanie - wierzysz, że ktoś sprawdził, czym zajmował się ojciec Adebayora? I okazało się, że rzeczywiście mył słonie, więc tak sobie po prostu śpiewają nie chcąc go obrażać?
aapa napisał(a):
Baro, to nie zarzut, ani nie chęć namawiania do czegokolwiek, ale to twoje nieidentyfikowanie kojarzy mi się z kibicami Arsenalu (tymi nowymi) dla których mecz ze Spurs, to taki sam pojedynek jak z kim innym
A czy naprawdę sympatię do klubu musimy brać z całym beneficium inventarii? Jeszcze rozumiem jakiegoś swojego lokalnego (choć ja jakoś nie nienawidzę Lecha, Wisły, Lechii, Śląska etc., Cracovia i Arka to inna bajka), ale oddalonego o pół kontynentu? Gdzieś, gdzie się nie wychowałem, nie wprowadziłem nawet w dojrzałym wieku, nie żyję z kumplami pół tygodnia ostatnim meczem i drugie pół następnym? Czy będąc kibicem Tottenhamu muszę nienawidzić Arsenalu, Realu Barcelony, Milanu Interu etc? Czy muszę identyfikować się z hasłem, którym obecnie mianuje się bojówka? Co ma to hasło wspólnego z tym co było. Ba, czy jego idea dalej ma jakikolwiek sens, skoro już od dawna kibice Tottenhamu (bo nie powiem, że moi) sami śpiewają o Adebayorze, Wengerze pedofilu etc?