Paweł napisał(a):
Przy stałych fragmentach gry nie mamy szans grając przeciwko Stoke, nie mamy takich argumentów wzrostowych. Nie ukrywajmy, że zostaliśmy okradzeni z punktów, trzech a może jednego. Wiele rzeczy widziałem, skandaliczne decyzje Webba czy Clatenburga, ale nigdy nie widziałem tak żałosnego sędziowania przez cały mecz
Ok, brakuje centymetrów, ale to że piłka wrzucona z autu odbija się kozłem na piątym metrze i nikt nie potrafi jej wybić to nie sprawa wzrostu. Piłka była na wysokości NOGI a nie głowy. Nasi obrońcy nie potrafią jej wybić bo zamiast grać twardo (ale fair) to czekają aż rywal się odsunie. Idealnie było to widać przy pierwszym golu. Gallas zamiast wyprzedzić rywala (który wcale nie był wieżowcem i spokojnie można było z nim powalczyć)to próbował go wypchnąć albo sam nie wiem co on chciał zrobić. On sam też chyba nie wiedział. Dosłownie 2 sekundy później nie potrafi wybić piłki spod NÓG Croucha i pozwala mu obrócić się i oddać strzał z najbliższej odległości. Takie rzeczy nie mogą nam się zdarzać. A to tylko jedna sytuacja. W calym meczu było ich kilkanaście albo więcej. Pozatym ktoś już napisał że przez cały sezon mamy problemy z bronieniem przy stałych fragmentach i dośrodkowaniach. Kiedy jesteśmy zbyt niscy to jesteśmy zbyt niscy ale trzeba chociaż skoczyć do głowy, to niesamowicie utrudnia grę rywalowi. Nawet jeśli nie masz szans dotnąć piłiki to zawsze wytrącisz go trochę z równowagi a żaden sędzie nie odgwizda faulu - nawet Chris Foy.