Tottenham i Manchester United potrzebują przed styczniem środkowego napastnika i — co nie dziwi — ich listy w dużej mierze się pokrywają. Z doniesień ostatnich tygodni wynika, że oba kluby rozważają ruch po Igora Matanovicia z Freiburga oraz Diona Beljo z Dinama Zagrzeb, a teraz do tego zestawu dołączyło trzecie nazwisko.
Beljo ma być wyceniany na około 20-25 mln euro (mniej więcej 16,8-21 mln funtów). W przypadku Matanovicia konkretne kwoty nie padły.
Mateta na krótkiej liście Spurs
Tydzień temu pojawiła się informacja, że Jean-Philippe Mateta znalazł się w pięcioosobowym zestawieniu napastników, których Tottenham rozważa na styczeń. Zainteresowanie nie jest nowe — według części źródeł Spurs sondowali transfer Francuza już latem, w końcówce okna.
Teraz TEAMtalk donosi, że 29-latek jest również na liście życzeń Manchesteru United. Co więcej, klub z Old Trafford miałby planować podwójny transfer: Matety i jego kolegi z Crystal Palace, Ismaily Sarra.
Kontrakt, który zmienia układ sił
Palace nie chce tracić kluczowych zawodników w trakcie sezonu, ale sytuacja kontraktowa Francuza jest dla londyńczyków niewygodna. Jego umowa wygasa latem, więc styczeń to ostatni moment, w którym klub może za niego cokolwiek zainkasować.
Dla Tottenhamu to argument czysto praktyczny. Zimowe okno rzadko bywa łaskawe, a na najwyżej ocenianych kandydatów Spurs najpewniej będą musieli poczekać do lata. Mateta miałby być dostępny za obniżoną kwotę i wypełnić lukę do czasu, aż klub ponownie przeanalizuje opcje w ataku.
Profil, którego w kadrze brakuje
Reprezentant Francji to typ napastnika, jakiego w obecnym składzie Tottenhamu nie ma — mocny fizycznie, groźny przy dośrodkowaniach. W Premier League zanotował 32 występy i 2222 minuty, zdobywając 12 bramek przy 56 strzałach, z czego 32 celnych. Cztery z tych goli padły z rzutów karnych. Asyst nie zaliczył, obejrzał dwie żółte kartki.
Z perspektywy Tottenhamu problem jest oczywisty: im więcej klubów przy tych samych nazwiskach, tym trudniejsze i droższe negocjacje. Przy Matecie dochodzi jeszcze czynnik czasu — po styczniu Palace traci jakąkolwiek kontrolę nad tym, dokąd odejdzie jego napastnik.