Tottenham po czterech kolejkach Premier League ma na koncie 2 punkty i zajmuje 17. miejsce z bilansem bramkowym -5. W środku tygodnia Spurs przegrali na Anfield z Liverpoolem 1:3 w czwartej rundzie Pucharu Ligi, choć okazji do zdobycia goli mieli tam sporo. Omar Marmoush, który wciąż czeka na pierwsze trafienie w nowych barwach, przekonuje, że statystyki wkrótce zaczną się zgadzać.

Napastnik podkreśla, że z meczu na mecz drużyna Roberta De Zerbiego dochodzi pod pole karne coraz częściej i w coraz lepszych sytuacjach. W jego ocenie brakuje wyłącznie wykończenia.

„Kiedy te detale zaczną działać"

W rozmowie z oficjalną stroną klubu Marmoush mówił: „W każdym meczu tworzymy coraz więcej sytuacji – jestem pewien, że jesteśmy bardzo blisko". Egipcjanin dodał, że jeśli zespół nie przestanie próbować, efekty muszą przyjść, bo jakości na boisku i na ławce jest wystarczająco dużo.

27-latek zwrócił uwagę także na to, że trudniejszy początek sezonu ma swoją wartość – buduje mentalność i scala grupę, w której jest wielu nowych zawodników. Według niego drobne przebłyski, które już się pojawiają, mają dawać drużynie kolejny impuls i budować pewność siebie.

Ukłon w stronę kibiców z Anfield

Wynik na Anfield był dla Spurs niekorzystny, ale ponad sześć tysięcy przyjezdnych kibiców zrobiło tam swoje – momentami brzmiało to jak mecz domowy. Wcześniej ich pracę docenił James Maddison, teraz dołączył do niego Marmoush.

„Muszę powiedzieć, że nasi kibice byli niesamowici" – stwierdził napastnik, dodając, że wsparcie ma od pierwszego dnia w klubie i uważa je za istotne. Podkreślił przy tym, że cel da się osiągnąć tylko wtedy, gdy zawodnicy, sztab i trybuny będą się wzajemnie wspierać.

Aston Villa przed przerwą

Sprawdzić te zapowiedzi Spurs będą mogli już w piątej kolejce Premier League. W sobotę 19 września o 13:30 na Tottenham Hotspur Stadium przyjeżdża Aston Villa – to ostatni mecz przed przerwą na kadrę i pierwsza okazja, by sięgnąć po ligowe zwycięstwo w tym sezonie.