Brad Friedel skończył w tym roku 40 lat, jednak na boisku zupełnie tego nie widać. Amerykański golkiper świetnie spisuje się w bramce "Kogutów" i uważa, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Latem wzmocnił ekipę Harry'ego Redknappa i z marszu odstawił na trybuny Gomesa, który zimą będzie zmuszony do zmiany otoczenia. Były bramkarz m.in. Aston Villi oraz Liverpoolu nic sobie z tego nie robi i ma nadzieję, że na dłużej zaaklimatyzuje się między słupkami przy White Hart Lane.
- Jeśli potrafisz unikać poważnych kontuzji i chcesz dalej grać, to możesz pociągnąć dużo dłużej niż zawodnicy z pola. Obecnie wszystko skupia się na dobrym odżywianiu i zdrowiu, a biorąc pod uwagę fakt, że podczas meczów oraz treningów nie przebiegamy olbrzymich ilości kilometrów, to dlaczego niby mamy przestać grać po dobiciu do czterdziestki?
- Moje ciało nie czuje tych wszystkich lat. Gdy wstaję rano nie myślę sobie "O Boże, mam 40 lat, ale mi się nie chce iść na trening" - powiedział Friedel.
Friedel: Mogę grać jeszcze przez wiele lat
24 listopada 2011
halabala
1 min czytania
4 643
Dyskusja
Komentarze (8)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Bardzo Dobre podejscie,ale niech Harry mysli o sprowadzeniu jakiegoś młodego GK na jego miejsce w przyszłości
Może nawet z Polskiej strony? Pawłowski,Skorupski i pewnie wielu innych?
i bardzo dobrze. chcę go widzieć w barwach tottenhamu jeszcze parę lat(3)
Mam nadzieję, że Bradowi uda się przebić Marco Balottę, a to by znaczyło jeszcze kilka lat z amerykaninem na bramce 
Nie przesadzajmy. To czy będzie grał zależy tylko od tego jak będzie grał, a wiadomo, że nawet na bramce zawodnikowi w tym wieku łatwo nie będzie, bo mimo doświadczenia, refleks czy kondycha już nie ten sama. Życzę więc zarówno Bradowi jak i Tottenhamowi żeby pograł jak najdłużej, ale obiektywnie uważam, że ten sezon do końca + następny i kuniec.
Jak będzie trzymał taką formę jak teraz to niech gra jak najdłużej, ale kilku osobom może się to niespodobać, bo przekroczenie 30-tki jest dla nich dyskwalifikujące, a o 40-ce to już nie mówię. Przychylam się do pomysłu, żeby w lato sprowadzić jakiegoś młodego bramkarza, który grałby ogony, czyli w meczach o niższą stawkę. Bo przykład Man Und pokazuję że nawet największy talent wrzucony na głęboką wodę premier league, może opić się słonej wody ;-). Każdy bramkarz spowadzony z poza wysp będzie potrzebował czasu na adaptacje.
DaddyCool jak dobrze pamiętam że podobne obawy miałeś już przed rozpoczęciem tego sezon. Refleks to można było zobaczyć po strzale Sidwella w meczu z Fulham. Nie wiem jak przekłada się kondycja u bramkarza na wyniki w grze. Jeżeli przez 7 lat koleś nie łapie kontuzji, regularnie uprawia yoge to chyba jego kondycja nie może być taka zła!
varba, okej, no więc dlatego nie piszę żeby go wywalić na zbity pysk, tylko piszę, że jeśli będzie trzymał formę to z chęcią go będę w barwach Spurs oglądał, podkreśliłem po prostu, że w takim wieku dbanie o siebie przy uprawianiu sportu jest trudniejsze i dodałem, że za dwa lata wolałbym już na jego miejscu kogoś innego.
Z tego co pamiętam to nie miałem większych obaw przed sezonem. Tzn. miałem go za solidnego, ale zdecydowanie nierewelacyjnego bramkarza i w zasadzie moja opinia o nim się nadto nie zmieniła, w przeciwieństwie np. do Adebayora, którego u nas ewidentnie nie chciałem, co było, jak teraz widać oczywistym błędem
Z tego co pamiętam to nie miałem większych obaw przed sezonem. Tzn. miałem go za solidnego, ale zdecydowanie nierewelacyjnego bramkarza i w zasadzie moja opinia o nim się nadto nie zmieniła, w przeciwieństwie np. do Adebayora, którego u nas ewidentnie nie chciałem, co było, jak teraz widać oczywistym błędem
Dla mnie to jest amerykański przykład. Oczywiście w najlepszym tego słowa znaczeniu. Oni pod względem wiedzy z zakresu medycyny sportwoej itp biją resztę świata o ładnych kilka długości.
Czytaj dalej