Porażka w prestiżowych derbach Londynu.

21 sierpnia 2017, 08:52, Przemysław Grudzień Recenzja meczu
Porażka w prestiżowych derbach Londynu.

Tottenham w swoim pierwszym spotkaniu przed własną publicznością zgromadzonej na Wembley uległ zespołowi Chelsea w prestiżowych derbach Londynu 1:2.

Zespół Mauricio Pochettino rozpoczął mecz lekko zdekoncentrowany, oddając w pierwszych minutach inicjatywę gościom, a konsekwencją tego mogła być, a nawet powinna być bramka zdobyta przez Alvaro Morate, gdy ten po idealnym, precyzyjnym dośrodkowaniu Azpilicuety w 5 minucie, zgubił krycie Toby\'ego Alderweirelda, wyskoczył do lecącej piłki, lecz nie czysto ją uderzył, kierując strzał jedynie obok słupka bramki Llorisa.

Koguty szybko otrząsnęły się po tej sytuacji i z każdą upływającą minutą przejmowały inicjatywę na boisku. W 10 minucie na strzał z dystansu pokusił się Kane. Jego kąśliwe uderzenie, które skozłowało tuż przed belgijskim bramkarzem gości sprawiło mu sporo problemów. Goalkeeper “wypluł” piłkę jednak w pobliżu nie było żadnego z piłkarzy Tottenhamu który mógłby dobić tę piłkę i doprowadzić do wyrównania.

w 13 minucie po raz kolejny sytuacje do strzelenia bramki stworzyli sobie gospodarze. Daleką piłkę z linii obrony do wychodzącego napastnika zagrał Dier, piłka szczęśliwie minęła Azpilicuete i przed dogodną sytuacją stanął Dele Alli ,jednak Anglik przy próbie strzału postawił na siłę, nie na technikę i potężnym strzałem z woleja posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.

19 minuta to indywidualny popis Moussa’y Dembele, który świetnym dryblingiem i balansem ciała przedarł się pod pole karne, by oddać mocny strzał na bramkę, który jednak ostatecznie obronił opuszkami palców Courtois, parując piłkę na rzut rożny.

W 23 minucie po niefortunnym faulu Alli’ego na około 25m od bramki Llorisa do rzutu wolnego podszedł Marcos Alonso i fenomenalnym uderzeniem posłał piłkę w samo okienko. Uderzenie było poza zasięgiem ustawionego muru i interweniującego francuskiego bramkarza. Chelsea wyszła na prowadzenie w tym meczu

Tottenham wziął się mocno do pracy i ruszał z kolejnymi atakami. W 29 minucie po prostopadłym podaniu Diera, do piłki wybiegł Kane, gubiąc linie obrony, jednak jego strzał z ostrego kąta w pięknym stylu broni Courtois. W tej samej minucie Kane próbował po raz kolejny, tym razem z za jedenastki, piłka minęła jednak bramkę obok prawego słupka bramkarza

W 39 minucie po stałym fragmencie gry, rzucie wolnym wykonywanym przez Eriksena z okolic narożnika pola karnego bliscy zamknięcia dośrodkowania i umieszczenia piłki w bramce z najbliższej odległości byli Kane i Dier, jednak obu piłkarzom zabrakło kilka centymetrów i ostatecznie piłka opuściła boisku bez kontaktu z żadnym zawodnikiem

Końcówka pierwszej połowy była totalną nawałnicą ze strony Tottenhamu. W 43 minucie wyprowadzający groźny kontratak zespół argentyńskiego szkoleniowca był bliski wyrównania, jednak po strzale snajpera Tottenhamu, piłka trafiła w słupek i uratowała drużynę Conte przed stratą bramki. Chwilę później z dystansu próbowali Wanyama jednak jego strzał był zbyt słaby, oraz Davies, którego uderzenie nie było już tak łatwe do obrony i zmusiło belga, stojącego między słupkami do interwencji tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę

Początek drugiej połowy był dalszą dominacją drużyny Tottenhamu, jednak drużyna Chelsea dobrze ustawiała szyki obronne i skutecznie oddalała zagrożenie od własnej bramki, nie dając się zaskoczyć atakiem pozycyjnym kogutów.

The Blues przyjęła taktykę dogłębnej obrony oraz szukania swojej szansy w kontrataku. W ten oto sposób stworzyli sobie pierwszą dogodną sytuację po zmianie stron, a było to w 70 minucie spotkania. Błyskawiczny atak wyprowadzał Willian, zagrał piłkę do lepiej ustawionego Moraty, jednak na szczęście Tottenhamu w porę zdążył z interwencją Vertongen, który skutecznie zablokował jego strzał. Minutę później w polu karnym znalazł się Moses i mocnym strzałem próbował pokonać Llorisa, jego uderzenie powędrowało jednak tuż nad poprzeczką.

Chelsea na chwilę złapało wiatru w żagle i za parę sekund stworzyli sobie kolejną dogodną sytuację. Po ciekawie zapowiadającym się kontrataku. Po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Willian, wyprowadzający znów szybki atak. Zawodnik Chelsea zaskoczył rywali w tej sytuacji, biorąc sprawy w swoje ręce i decydując się na wykonanie strzału, tym razem to zespół gospodarzy uratował słupek.

W 82 minucie przyszło wyrównanie. Dobrze wykonywane rzuty wolne przez Eriksena w końcu przyniosły efekt w postaci bramki. Po dośrodkowaniu z okolic narożnika karnego do własnej bramki uderzeniem głową piłkę skierował, wprowadzony chwilę wcześniej Batschuayi.

Tottenham nie cieszył się długo długo z remisu, gdy wydawać się mogło, że koguty mają zespół Conte w garści i lada chwila zdobędą bramkę na 2:1 zespół Pochettino nieoczekiwanie traci bramkę, wprowadzony na boisko Pedro zagrał do obiegającego go Alonso, a ten po raz kolejny zdołał pokonać Llorisa, który fatalnie interweniował w tej sytuacji i wpuścił piłkę do bramki pod rękawicami.

Chelsea skutecznie broniła się w ostatnich minutach i utrzymała prowadzenie do ostatniego gwizdka sędziego, szczęśliwie wygrywając na Wembley z drużyną Tottenhamu 1:2.

 

Tottenham Hotspur 1:2 Chelsea Londyn

(82' Batschuayi(og)) - (24', 88' Alonso)


Tottenham Hotspur:
Lloris, Dier, Alderweireld, Vertonghen, Trippier, Wanyama, Dembele, Davies, Alli, Eriksen, Kane.
Chelsea Londyn:
Courtois, Azpilicueta, Christensen, Rudiger, Moses, Kante, Luiz, Alonso, Willian, Bakayoko, Morata.
Żółte kartki:
30' Rudiger; 31' Dier; 38' Luiz; 51' Vertonghen; 83' Alderweireld; 87' Alonso; 88' Kane
Sędzia główny:
Anthony Taylor
Frekwencja kibiców:
73,587

Źródło: Własne

3 komentarze ODŚWIEŻ

dzejkob
21 sierpnia 2017, 21:39
Ileż to już takich meczy z Chelsea widziałem gdzie mamy przewagę, więcej okazji, strzałów, a na koniec i tak schodzimy pokonani. To był właśnie kolejny taki mecz. Cieżko powiedzieć czego zabrakło. Może tak jak varba mówi trochę wyrachowania, może trochę szczęścia. Nie wiem co Hugo zrobił przy tej bramce. Myślę że jak by stał bez ruchu to gola by nie było bo piłka trafiła by go w nogę. Jeszcze mogę się pochwalić że mecz widziałem z trybun i polecam każdemu :D. Przyznaję, atmosfera przez większość meczu była przeciętna ale kiedy doping się wzmagał, jak na początku meczu albo szczególnie po bramce na 1:1, wrzawa robiła świetne wrażenie. Na ten mecz bilety można było nawet dostać w General Sale więc ten sezon na Wembley to świetna okazja żeby zobaczyć Koguty na żywo
0
varba
21 sierpnia 2017, 13:52
Nie potrafię zrozumieć, jak kapitan może tak zawieść w ważnych momentach. Co odwalił przy drugiej bramce to woła o pomstę do nieba. Ja rozumiem że przy stanie 1-1 trzeba pokusić się o zwycięstwo, ale nie wszelkimi sposobami. Wanyama stracił piłkę, ale nie oszukujmy się to był strzał prosto w bramkarza. Nie wiem ale mam dziwne wrażenie, że na Wembley gramy strasznie chaotycznie, zapominamy o orbonie i jakiś założeniach taktycznych. Gramy jak podekscytowane dzieciaki, które dostały szansę zagrać na Wembley. Mam gdzieś styl, na Wembley liczy się wynik. Skoro chcemy wygrywać jakiekolwiek trofea to musimy nauczyć się grać wyrachowanie.
1
Marcin
21 sierpnia 2017, 13:59
A mnie się wydaje, że graliśmy właśnie bardzo schematycznie. Że zabrakło tego błysku, jakiejś improwizacji-Ali pod tym względem zawiódł, zresztą w meczu z NUFC też zagrał tak sobie.
0
Marcin
21 sierpnia 2017, 11:08
Znaczące wydaje się, że Chelsea (co prawda osłabiona) przyjęła taki a nie inny plan na ten mecz. Tzn. bronimy się i szukamy swojej okazji. Do ataku ruszyli dopiero gdy musieliśmy się odsłonić- i to też były z ich strony kontry! Trzeba im oddać, że się bronili bardzo dobrze, na niewiele nam pozwolili. I tu też widać nasz problem-nie mamy opcji w ataku. Kogo wpuszcza Poch żeby coś zmienić w napadzie? Kogo może wpuścić? Wracajacego po kontuzji Sona i to chodzace nieszczęście Sissoko. Sprowadzenie nowego napastnika (niechby i jakiegoś szczyla z rezerw) to priorytet. Ostatnia rzecz:Rose patrząc na grę Daviesa powinien pluć sobie w brodę za te swoje lamenty w mediach.
0
Pep
21 sierpnia 2017, 11:47
Ja bym użył bardziej określenia, że szczęśliwie się bronili, bo od utraty bramek 2 razy ratował ich słupek i conajmniej kilka razy naprawdę intuicyjne interwencję Courtoisa, więc ta obrona wcale nie prezentowała się tak dobrze. Co to koniecznosci sprowadzenia napastnika się zgadzam, jak chcemy coś ugrać czy to w lidze czy LM potrzebujemy kogoś konkretnego, kto odciąży trochę Kane'a. Sissoko niech idzie do Turków, czy gdziekolwiek, też nie mogę patrzeć na niego, kilka przebłysków, które można policzyć na palcach jednej dłoni za 30mln to totalna porażka. A Davies rzeczywiście się przyłożył, chce wykorzystać absencje Rose'a i powalczyć o miejsce w pierwszym składzie i muszę przyznać, ze podoba mi się jego gra. To dobrze, że Rose ma poważnego konkurenta, bo dzięki temu oboje powinni mieć motywację, żeby grać jak najlepiej, gdy dostaną szansę od trenera.
0

Tweets

forum dyskusyjne

tabela ligowa

poprzedni mecz następny mecz

kontuzje / pauza

ankieta

zdjęcie tygodia

statystyki

reklama

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się