PAWEŁ CIEŚLIŃSKI
| Wtorek [2009.12.08; 18:25]
Styczeń

A wraz z nim kłopoty. Na Puchar Narodów Afryki wyjedzie dwóch naszych podstawowych defensorów: Sebastien Bassong oraz Benoit Assou-Ekotto, a nasza dwójka najlepszych dotychczas stoperów: Jonathan Woodgate oraz Ledley King leczą urazy i wątpliwe, aby byli dostępni do gry w każdym styczniowym spotkaniu. Nie ma więc żadnych wątpliwości, iż nasz menedżer wybierze się w styczniu na piłkarskie zakupy.
Zeszłoroczne zimowe transfery Tottenhamu były bardzo udane, mimo że nie do końca szczęśliwe. Świetnie spisujący się Wilson Palacios otrzymał z kraju wiadomość o śmierci brata i wyjechał do Hondurasu, gdzie został już do końca sezonu. Jermain Defoe, który w obecnych rozgrywkach celuje w koronę króla strzelców bardzo szybko nabawił się kontuzji, która wyeliminowała go z gry na kilka tygodni. Carlo Cudicini za wiele się nie nagrał, jednak przy jego pomocy wystrzelił z formą Heurelho Gomes. I już nie pogra w tym sezonie powodu kontuzji której nabawił się w wypadku motocyklowym. Natomiast Robbie Keane po powrocie z Anfield Road został z marszu kapitanem „Kogutów” i pomógł nam utrzymać się w lidze. Dzisiaj jest już tylko rezerwowym.
Jakby nie patrzeć dziur w naszym składzie zbyt wielu nie ma. Pozycja bramkarza najsilniej obsadzona nie jest, za to licznie na pewno. Podczas kontuzji Carlo Cudiciniego na ławce rezerwowych zastępuje go były reprezentant angielskiej młodzieżówki Ben Alnwick. Z trybun zmagania kolegów ogląda doświadczony Jimmy Walker. W obwodzie pozostaje kilku młodych graczy takich jak Mirko Ranieri, Oscar Jansson, czy David Button. Pewnie z powodu tego bogactwa Harry Redknapp ma ból głowy związany z przypuszczalnym transferem kolejnego golkipera. Z jednej strony nowy bramkarz jest potrzebny, gdyż Walker oraz Cudicini swoje lata już mają i prawdopodobnie w przyszłym sezonie nie będzie już dla nich miejsca w zespole, z drugiej zaś strony pewne zabezpieczenia do końca sezonu na tej pozycji mamy, a nowy bramkarz powinien być dobrany do drużyny bardzo starannie. Pamiętamy bowiem jak cięzki wstęp do drużyny miał Gomes, gdy na początku sezonu bronił bardzo niefrasobliwie i był głównym winowajcą przy traconych bramkach. Pozycja bramkarza na Wyspach jest bardzo specyficzna, gdyż gra bramkarzy różni się od tych w Hiszpanii, czy we Włoszech. Brytyjscy bramkarze zmuszani są dużo częściej do walki o górne piłki z potężnymi napastnikami rywali i nie jest łatwym zadaniem przestawienie się do takiego stylu gry z dnia na dzień. Nasz brazylijski golkiper był tego najlepszym przykładem. Dziś na szczęście dominuje w powietrzu niezaprzeczalnie. Czy zatem nowy bramkarz w styczniu powinien wzmocnić nasze szeregi? Niekoniecznie. Przewijają się różne nazwiska w prasie jak McGregor czy Louch. Najpoważniejszym jednak kandydatem do wzmocnienia Spurs jest bramkarz Realu Sociedad Asier Riesgo, który przebywać będzie przez najbliższy tydzień na testach w klubie przy White Hart Lane. Czy to dobry wybór? Redknapp sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chce podjąć ryzyko i w razie kontuzji Gomesa postawić na Walkera lub któregoś z młodych, niedoświadczonych na szczeblu ligowym graczy, czy kupić tego nikomu nieznanego 26-letniego Hiszpana, który rzucony na głęboką wodę może podobnie zachować się jak Gomes przed rokiem. Redknapp stoi przed ciężkim wyborem z dwóch opcji, które niosą duże ryzyko. Rzecz jasna najlepszym rozwiązaniem byłoby kupno lub wypożyczenie bramkarza z Premier League, jednak małoprawdopodobne jest, by któryś z bramkarzy skusił się na pozycję numer 2 w bramce Tottenhamu, gdy będzie miał do wyboru gorsze oferty, ale z możliwością regularnych występów.
Dużo gorzej wygląda sprawa naszej defensywy. Owszem, nie narzekamy na brak obrońców, a ci których posiadamy wywiązują się ze swoich zadań jeśli nie dobrze, to przynajmniej poprawnie. Błędy zdarzają się jednak każdemu, od Corluki, przez Kinga, po Assou-Ekotto, aczkolwiek katastrofy z tego powodu nie ma. Katastrofa może się dopiero wydarzyć. Wspomniany PNA może nam bardzo pokrzyżować plany. Najlepsi piłkarze z „Czarnego Lądu” będą rywalizować między sobą od 10 do 31 stycznia, kiedy to odbędzie się finał tego turnieju. Czekają nas w tym okresie 4 ważne spotkania. W dniu otwarcia afrykańskiego turnieju zagramy w lidze z Liverpoolem na wyjeździe, a następnie 2 spotkania na własnym boisku: z Hull City i Fulham. Dzień przed finałem PNA zagramy jeszcze niełatwe wyjazdowe spotkanie z Birmingham. Realistycznie patrząc ani Benoit Assou-Ekotto, ani Sebastien Bassong nie powinni wystąpić w żadnym z tych 4 spotkań, ponieważ reprezentacja Kamerunu, którego barwy reprezentują powinien dojść minimum do półfinału. Nawet jeśli Assou-Ekotto ma przyzwoitego zmiennika w postaci Garetha Bale’a, tak gorzej problem przedstawia się ze zmiennikami dla Sebastiena Bassonga. Niesamowity wybuch formy notuje obecnie Michael Dawson, co cieszy wszystkich sympatyków Tottenhamu. Jednak jest to na chwilę obecną jedyny zdrowy i gotowy do gry na pełnych obrotach środkowy defensor „Kogutów”. Sprawy Ledley’a Kinga myślę, że roztrząsać po raz kolejny nie ma sensu. Piłkarz, który od 3 sezonów nie trenuje normalnie z drużyną, którego forma spada z miesiąca na miesiąc ma podobno otrzymać nowy 2-letni kontrakt, który zagwarantuje Kingowi zarobki rzędu 70 tysięcy funtów tygodniowo. Jaki jest sens takiej polityki klubu, mało kto wie. Trzymanie piłkarza w klubie za zasługi mija się z celem. Nawet argumenty, że jest on świetnym obrońcą trzeba schować między buty. Ledley BYŁ dobrym obrońcą. Kontuzja kolana zniszczyła mu karierę. Doceniam, pewnie jak większość kibiców jego poświęcenie dla klubu. Zdaję sobie sprawę, że być może za kilka lat będzie miał tak zrujnowane kolano, że bez kuli inwalidzkich nie będzie się w stanie poruszać. Wielu sympatykom piłki nożnej może się to wydawać śmieszne, ale nie mnie. Nie jest bowiem czymś naturalnym, by po rozegraniu 90 minut spotkania ligowego nie móc następnie biegać przez 5 dni. Szacunek szacunkiem, jednak trzeba się z Ledley’em honorowo pożegnać, podziękować mu za kilkanaście lat gry dla Tottenhamu, a pieniądze, które miałyby być marnowane na jego wynagrodzenie i "syzyfowe" leczenie przeznaczyć na lepszy cel.
Niestety sprawa Kinga to nie wszystko, ponieważ rodzi się nam kolejny wielki problem, który zwie się Jonathan Woodgate. Gdy po kilku sezonach ciężkich kontuzji w Realu wrócił do Anglii i przez 2 lata był absolutnie niezniszczalnym obrońcą wydawało się, że pociągnie tak jeszcze przez kilka lat. Niestety zdrowie Woodgate’a ponownie się załamało i mimo że jest świetnym obrońcą, to jego powrót na boisko i regularne występy stoją pod dużym znakiem zapytania. Harry Redknapp nie powiedział tego wprost, jednak dał do zrozumienia, że ze zdrowiem „Woody’ego” jest bardzo źle. Sztab medyczny Tottenhamu miota się nie wiedząc co począć z Jonathanem, a Redknapp sam załamuje ręcę w bezsilnej bezradności. Woodgate przeszedł już wiele operacji i podobno kolejna jest bardzo niewskazana. Tymbardziej, że operowana miałaby być bardzo czuła część ludzkiego ciała, jaką jest pachwina. Trzeba zacisnąć kciuki za szybki powrót do zdrowia byłego stopera Newcastle i Leeds United i modlić się, żeby nie nękały go już żadne urazy. Jednakże transfer porządnego środkowego obrońcy musi być dla nas absolutnym priorytetem. Nie możemy zwracać uwagi na to, że w składzie mamy wielu środkowych obrońców, ponieważ King oraz Woodgate mogą być niezdolni do gry tygodniami, a Michael Dawson również nie należy do grona „niezniszczalnych”. Środkowy obrońca powinien więc wzmocnić nasz już z początkiem roku, a nie jak to mamy w zwyczaju w ostatnich minutach okienka transferowego.
Linia pomocy o dziwo jest naszą najlepszą od wielu, wielu lat. Owszem, mamy kilku rodzynków, którzy swoją postawą zasłużyli na wykopanie na księżyc ( np. David Bentley ), jednak większość pomocników reprezentujących „Koguty” spisuje się bardzo dobrze. Nie daje nam jedynie spokoju krótka ławka rezerwowych. Mamy w składzie obecnie tylko 3 środkowych pomocników. Podobno w drodze jest „brazylijski gladiator” czyli Sandro Ranieri. Opisywany przez scoutów jako bardzo silny i szybki defensywny pomocnik, którego znakami firmowymi są ostre wślizgi oraz dalekie podania. Brzmi interesująco.
Keane, Defoe, Crouch, Pavlyuchenko. Na papierze nasza linia ataku prezentuje się bardzo przyzwoicie. Szybki Defoe, wysoki Crouch, waleczny Keane i lis pola karnego Pavlyuchenko. Rosjanin jednak jest już w drodze do nowego pracodawcy, kwestią dni jest kto nim zostanie. Robbie Keane od 3 spotkań zasiada na ławce rezerwowych i trudno przewidzieć kiedy ponownie zacznie regularnie występować w pierwszym składzie. Sprzedaż Irlandczyka w zimowym oknie transferowym jest chyba jednak nierealna. Nasz napastnik, który w przyszłym roku skończy 30 lat za pewne nie będzie tolerował notorycznego przesiadywania na ławce. Jest to w końcu typ charakteru podobny do Defoe, który by grać dobrze musi odgrywać w zespole ważną rolę. Problem tkwi w tym, że Keane w szatni może i ma wciąż wiodącą pozycję, jednak na boisku już coraz mizerniejszą. Kiedyś, gdy skład „Kogutów” prezentował się mniej okazale, Robbie grał na najwyższym poziomie. Lecz odkąd do naszej drużyny dołączają coraz bardziej utalentowani gracze, nie pokroju Simona Daviesa, czy Erika Edmana, to gwiazda Keane’a świeci coraz lżej. Być może podrażniony Irlandczyk znowu wróci do formy - za pewne będzie miał okazję uczynić to do końca sezonu. Jednak kto wie, czy jego następną stacją w karierze nie będzie zespół typu Birmingham czy Celtic. A czy 4 napastnik dołączy do naszej ekipy jest chyba jasne. Oczywiście. Pod warunkiem, że Daniel Levy da kasę. A czy to będzie Carlton Cole, Hugo Rodallega, czy Seydou Doumbia to już jest małoistotne. Byle tylko odpowiadał drużynie, która coraz bardziej zaczyna przypominać ekipę sprzed kilku sezonów. W końcu ligi nie wygrywają nazwiska, lecz drużyna złożona z dwudziestu kilku zawodników.
własne
68 komentarzy
Piątek[2009.12.11; 11:43]
Rafał Dębiński jeśli już - niesamowity facet, miałem przyjemność poznać na meczy Legii kiedyś. Co do meritum - o co się rozchodzi? Jeśli zawodnik napierdala bramy w klubie jak River Plate, Boca Juniors, Sao Paolo, Internacional, etc. - jest królem strzelców, dostaje szanse w reprze Argentyny, Brazylii, czy Kolumbii (piję do Falcao of course) to czy istotne jest, że zobaczymy go dwa razy w Copa Libertadores na TVP Sport i ze dwa razy w reprze na Polsaice Sport??? Czy po prostu można powiedzieć, że jak taki gościu zasuwa bramy w klubie znanym z produkowania co rok talentów na skalę światową - może coś z niego być. Czy tylko argument pt. pewnie go widziałeś w FMie i dlatego go chwalisz ma zamykać dyskusję o każdym. Prawda jest taka, że jakbyśmy widzieli cały sezon zawodnika w lidze argentyńskiej to pewnie by nas jeszcze bardziej zachwycił, bo siłą rzeczy trafilibyśmy na te jego bramki, ale czy to coś by zmieniło o naszej wiedzy o nim? Moim zdaniem niewiele - szanse na to, że sprawdzi/nie sprawdzi się u nas byłyby pewnie te same. Ale przed ewentualnym transferem już można wiedzieć, czy jest to chłopak, który ma szansę dorównać Aguero, czy też raczej będzie grał jak Palacios (swoją drogą kolejny który jednak się sprawdza w Genui). Jak staram się oglądać ligę rosyjską i widzę, że taki wcześniej Biljadietinow, Żirkow, czy wciąż - Dżagojew, Akinfjejew, Krasić są świetni to dostaję zjebę od ludzi, którzy tej ligi nie oglądają, ale paradoksalnie grają FMa i widzą, że tam Ci zawodnicy mają dobre noty, a więc włącza im się znów argument - polecasz nam gościa z FMa. Już pal sześć, że to absurd, bo np. taki Everton wykupuje całą bazę wiedzy jaką skautowie FMa wklepują do programu i jak widać nie najgorzej na tym wychodzą. Panowie nonie widzicie tu absurdu? Czy ja za każdym razem mam pisać (czego i tak na dobrą sprawę nikt nie zweryfikuje), że tego widziałem raz, tamtego ani razu, a kolejnego 23 razy? Co to zmienia? Dlatego jeśli ktoś popiera transfery Cole'a, Suazo, etc - ok ma prawo, ale nie zabierajcie prawa innym, że woli innych a krytykujecie tylko dlatego, że A (jak absurd) ma DOBRE noty w FMie B) nie jest nim zainteresowany Redknapp. Bo jak zaraz będzie zainteresowany to zmienicie zdanie (vide Krancjar co poniektórzy), albo zacznie się o gościa SAF upominać (Krasić obecnie). PS Swoją drogą Wschód pokazał, że jest cholernie groźny i mam nadzieję, że ktoś oglądał chociaż kilka spotkań LM i wie o czym mówię. PS2 Jeśli już przy lidze francuskiej tu byliśmy - to ja jestem osobistym fanem Miralema Pjanicia od tego sezonu. Dębiński zresztą też :) Niesamowity potencjał, a Ligue 1 rzeczywiście przeżywa renesans - starcia Lyon-Marsylia, czy nie tak dawno Lyon-Rennes - bajeczne :) o LM nie wspominając.
Piątek[2009.12.11; 00:32]
Tak się zastanawiam o co ci chodzi, jeśli to było do mnie. Wspomniałem pod tym tematem o Szkudlarku i Eciku, których widziałem po kilkanaście (jeśli nie więcej razy). Do tego Crisciti około dziesięciu i Riesgo z pięć. I jeszcze Vermaelen, którego chyba każdy na tej stronie kojarzył jeszcze przed przyjściem do Arsenalu. Eredivisie prawie nie oglądam, czasem w pracy, ale LM i reprezentacje (przecież ostatnio graliśmy z Belgami) już tak. I Sandro, o którym napisałem, że byłby ewenementem. Nie wyraziłem jednak nigdzie opinii czy jest dobry, czy zły, bo widziałem go bodajże 2 razy, z czego raz na pewno jednym okiem. Nie wiem czemu się tak na mnie zapiekliłeś, może nie skumałeś, że mój poprzedni wpis był adresowany do aapy?! Co do Marszczęrano - widzisz jak to jest oglądać?! Ja mam o nim fantastyczną opinię, razem z Alonso rozumiał się świetnie, za jakiś czas będzie się też tak rozumieć z Aquilanim (tego też naprawdę sporo razy widziałem w Romie i reprze). Na Teveza narzekasz a pamiętam jak kiedyś wielbiłeś Keano. Przecież Robbie nigdy nie miał umiejętności, zawsze jechał na zaangażowaniu i walce, teraz jest gorzej, bo mu się mniej chce. A Tevez oprócz waleczności chyba w każdym elemencie czysto piłkarskim bije go na głowę. Anonimowy? Król strzelców ligi brazylijskiej, główny "sprawca" Pucharu Interkontynentalnego 2003 dla Boca, do tego świetny występ na Copa America 2004. I taką zajebistą bramkę wsadził po minięciu trzech rywali i strzale z trzydziestu metrów, nie pamiętam, z Lanus albo Velez. A Bendtner? Oczarował mnie w debiucie z Polską, parę niezłych spotkań w wieku 18-19 lat zagrał. Ma 21, daj mu jeszcze czas, żebyś nie musiał sobie za parę lat pluć w brodę jak nas zgnębi. No wiadomo jak to jest z prorokowaniem komuś kariery. Ja z tego super Dynama od początku jak pamiętasz wróżyłem super kariery czterem zawodnikom. Modrić, Corluka i Eduardo swoje już osiągnęli, a osiągną jeszcze więcej, Buljatowi nie wyszło, mimo że jak go zobaczyłem na żywo w meczu z Hajdukiem to obok Eduardo podobał mi się najbardziej. Ale 75% to i tak chyba dość przyzwoity wynik. Sporo byśmy zaoszczędzili, gdybyśmy wciągnęli wtedy całą czwórkę, może i Marijan zrobiłby większą karierę. A jak sobie myślę o ataku Defoe-Eduardo, ahhhh jak to fajnie czasem pomarzyć...
Paweł ;
Środa[2009.12.09; 13:16]
tak generalnie to wypowiem się jeszcze odnośnie tego co mówił ginola czyli że druzyna potrzebuje 22 zawodników. Dla mnie współczesny futbol to nie 22, tylko 20+2. Te 2 to są niepodważalne gwiazdy formacji ofensywnej bez których ciężko coś ugrać z przodu, a te 20 to takie solidne 20, które sprawi że druzyna nie spadine ponizej pewnego poziomu. Więc tak popatrzmy na to jakie gwiazdy ma np Arsenal. 2 niepodważalne: Fabregas i Van Persie. Bez nich Arsenal prawie nie istnieje. I jak te gwiazdy stały się gwiazdami? Oczywiście je sobie wychowali. I nic nie zapowiadało że będą aż takimi gwiazdami. Chelsea? Drogba i Lampard. Zacznę od Lamparda. Był to przed przyjściem do Chelsea zawodnik pokroju Jenasa. Czy ktoś wtedy przypuszczał ze wkrótce zostanie taki kołek nieźle grający w pilkę jednym z najlepszych na świecie? No raczej nie. Drogba? Przecież to była jedna wielka kupa mięśni z ligi francuskiej która przepychała się łokciami i dzięki temu ładowała tyle bramek! Drewno i tyle. Jak Bent, czy Jones. Połowa ludzi pukala się w czoło gdy Mourinho go kupował za taką grubą kasę, w końcu są lepsi! Przecież Cisse miał lepsze umiejętności! Ale istnieje coś takiego jak inteligencja zespołowa. Drogba umie się genalnie dostosowac do drużyny, stąd jego wielkość. Ale dla wielu to byla tylko kupa mięśni. Drewno. Tak Hoarau teraz. A założe się że gdyby otrzymał szanse w wielkim klubie to by moze wielu osobom zmienil sie pogląd na jego temat, jak to miało miejsce z Drogbą. Co tam dalej ... Liverpool? Gerrard i Torres. Gerrard wychowany, Torres gwiazda z innej ligi kupiona za grubą kasę. Dowód na to że i tak czasem się udaje. ManU? Przed rokiem Ronaldo i Rooney. No kurna Rooney. Kolejne \\\"genialny\\\" wytwór angielskiej szkoły. Już widziałbym te komentarze na spursmanii gdyby Redknapp wyłożyl kilka lat temu grubą kasę za jakiegś szpetnego młodziaka który w 80 meczach w evertonie strzelił 15 bramek. \\\"Pojebało? Wystarczy się rozejrzeć trochę dalej, tam jest pelno takich piłkarzy, a nie kupować angola, przecież anglicy nie mają dobrych napastnikow to i on nie będzie wielkim wzmocnieniem, co najwyzej wyrobnik!\\\" No kto by pomyślał. A Ronaldo? Wielki Arsene się na nim nie poznał, uznał że talent ma ale go nie kupił bo \\\"takich jest wielu\\\" a za taką kasę może sobie 10 lepszych kupić. No to ma. jak widać najlepsi popełniają błędy. A Aston Villa? Ma Younga. Everton? Cahilla. Gdzie oni grali przed przyjściem do nich? Cahill ... ten drewniak pewnie w jakimś zadupiu w 3 lidze ... no tak .. Millwall. Nie ... przecież to nie może być gwiazda, kolejny drewniany anglojęzyczny piłkarz, ktory częściej kopie się butem w czoło niż w piłkę. Jak więc się to przedstawia? Lampard, Cahill, Young, Rooney - jakieś tam brytyjskie wytwory - są gwiazdami. Van Persie, Fabregas, Gerrard - wychowankowie, są gwiazdami. Torres - gwiazda światowego formatu, jest gwiazdą i w innym klubie. Drogba - powszechnie uznawany za klocka parę lat temu, jest gwiazdą teraz. Bez tych piłkarzy drużyny te tracą 1/2 wartości w ofensywie, jeśli nie wiecej. Ronaldo teraz nie ma i mają wakat gwiazdorski w pomocy. Ale the star in the making - Obertan, Nani ... zobaczymy co czas przyniesie. O Man City nie wspominam bo oni obrali drogę Realu. Pokazuje to że generalizowanie mija się z celem. Piłkarze potrafią zaskakiwać. Ten czy tamten nie ma napisane na czole \\\"Gwiazda następnego sezonu\\\" U nas zalążkiem takiej gwiazdy jest Modrić, zobaczymy co z niego wyrośnie. Jednak jak widać nie ma skutecznej metody kupowania/tworzenia zawodników na gwiazdy. Takie same szanse są że gwiazdą zostanie brytol jak Lampard czy Rooney i takie same są szanse że się nie powiedzie ( Parker, Jenas ), takie same szanse są że wychowankowie jak Fabregas czy Gerrard zostaną gwiazdami i takie same że nie zostaną, takie same szanse są że gwiazda z hiszpanii czy jakies innej ligi jak Torres zostanie gwiazdą w anglii, takie same szanse że to bedzie niewypał (Veron, Shevchenko ). Klocek też ma prawo zostać gwiazdą, a czasem nie ( Bent ). Wielu piłkarzy ma w sobie wielki potencjal, który często nie jest odkrywany, bo grają w złym klubie. Kto wie czy jakby Jenas miał więcej szczęścia i nie wylądował najpierw w NU a potem u nas to dziś byłby kimś pokroju Lamparda? Tego się nigdy nie wie. Dlatego ja przestałem naśmiewać się z jakiegokolwiek nazwiska z którym ktokolwiek nas łączy. Nie ma zasady że taki czy owaki nie stanie się bardzo ważnym elementem w drużynie, bo przeważnie gwiazdami zostają ci, po ktorych tego mało kto się spodziewał. Gdy kupowalismy Lennona też nie sądzilismy jak waznym graczem dla nas bedzie. A skąd wiecie, może Cole ma potencjał podobny do tego co ma Drogba, może w West Hamie nie jest on wykorzystywany, a wy oglądając co tydzien jedynie skróty tego nie stwierdzicie. A może Rodallega to nowy Defoe? A może, a może ... Łatwiej jest krytykować każdy ruch i potem się cieszyć z tego że komuś nie wyszło. Bo cieszyć się z tego, że przyszedł jakiś dziwny piłkarzyk i po 3 sezonach stał się gwiazdą...marzenie. Wolimy narzekać i zawsze szukać dziury w całym, jęczeć i być niezadowolonym z każdego ruchu, który jest nie po naszej myśli. i najlepiej wmawiać wszystkim jacy są zaślepieni jakimś tam Redknappem, wrzucać wszystkich piłkarzy do jednego wora, których przypuszczam przewaznie widzieli 2-3 razy w zyciu przez 90 minut, a sami nie widzą swojego zaślepienia. Tak każdy piłkarz stanie się gwiazdą jeśli umie grać w piłkę. W końcu nogami umie wszystko. Więc po co mu głowa? Pozdrawiam
Obecność Kinga w wyjściowym składzie Tottenhamu to bardzo delikatna sprawa. Z jednej strony jest to nasz wychowanek, człowiek, który wiele zrobił dla klubu, ale z drugiej strony nieustannie łapie kontuzje i nie gwarantuje jakiejkolwiek stabilności ... zespół aspirujący do top 4 i gry w Lidze Mistrzów nie może sobie pozwolić na takie żonglowanie środkowymi obrońcami, w niedzielę zawodnik A zagra z zawodnikiem B, a w kolejnym ligowym meczu zagra już defensor C ... defensywą powinien rządzić żelazny duet, przykładem jest chociażby tandem Vidic i Ferdinand w MU (nie mowie o sytuacjach losowych jak kontuzje tudzież kartki). Środkowy obrońca jest potrzebny, ale taki, który od razu wskoczy do pierwszego składu i stworzy duet z Dawsonem (cenię Woody'ego, uważam go za znakomitego defensora, no ale ta kontuzjogenność ...), King jako uzupełnienie, a nie gość, który MUSI grać, jak tylko poczuje się lepiej. Lewa strona defensywy też nie wygląda najlepiej, na europejskich boiskach biega wielu lepszych defensorów niż Assou-Ekotto czy też Bale, który już chyba zapomniał, jak się gra na tyłach ... szkoda, bo zapowiadał się znakomicie. Druga linia prezentuje się zacnie, choć lista zmienników już nie powala na kolana. Jestem pewien, że najdalej po zakończeniu sezonu Bentley odejdzie i trzeba będzie kogoś poszukać na jego miejsce, choć i tak nie będzie to klasowy piłkarz, bo przecież mamy Lennona, który prezentuje się doskonale ... No i dochodzimy do napadu, gdzie nie jest zbyt różowo. Defoe trzyma poziom, ale reszta ... Crouch dobre mecze przeplata z fatalnymi, Keane od pewnego czasu gra jak napastnik z Championship ... przydałby się nowy snajper, ale klasowy, a nie wyrobnik i rzemieślik tak jak Carlton Cole czy też niejaki Rodallega ... o tym już pisałem pod newsem o napastniku WHU - mamy aspiracje, pewne cele, ambicje, a nie interesujemy się zawodnikami z naprawdę wysokiej półki ... chociażby wspomniany Dżeko lub napastnik podobnego formatu ... a nóż widelec, może wcale nie jest taki nieosiągalny, sprawa Modrica pokazała, że na WHL mogą trafiać też gwiazdy ...
Ale oczywiście skończy się na nowym kontrakcie dla Kinga, kupnie Antona Ferdinanda, Carltona Cole'ai daj boże - tego Sandro, a w odstawkę pójdzie pewnie tylko Rusek. Póki będą wyniki - ok. Ale ja nadal nie rozumiem, jak to do końca funkcjonuje - w kontekście tego podsumowania transferów, bo ja widzę, jakby wszystkie zostały ocenione super - Keane pomógł w utrzymaniu, Carlo zmotywował Gomesa, etc. WTF? Prawda jest taka, że Keane, Crouch (na razie), Cudicini, Chimbonda to były albo pomyłki, albo przepłacone transfery, Walker to jest kuriozum, Naughton, Kyle Walker nie wiem, bo obaj u nas nie grają, o Bassongu też ciężko się na razie wypowiadać - dla mnie wciąż chimeryczny. Krancjar (którego po przyjściu HR z Portsmouth wiele osób na spursmanii łącznie ze mną widziało w składzie już rok temu), Defoe i Palacios zasługują w tym momencie na miejsca w pierwszym składzie (choć nie zapominajmy, że też za grubą kasę sprowadzeni). Ale co do Wilsona - to na razie nie można powiedzieć, że to gracz wielki (takie głosy się po spotkaniu w zeszłym roku z Arsenalem podnosiły), bo czasem gra nad wyraz przeciętnie lub wręcz słabo (tegoroczny mecz z Arsenalem). Więc jak to jest z tymi transferami Harry'ego? Bo zachwycamy się przecież sprowadzonym za Ramosa Modriciem, pewniakiem jest też Corluka, zdrowy Woody, a po wgraniu się w ligę - także i Gomes. Bentley, czy Hutton stanowią rezerwę i gdyby nie konflikt HR z Romanem - także i Rusek miałby pewnie większy udział w składzie. Dodajmy, że tym zawodnikom o wiele dalej do 30 niż Irlandczykowi czy Peterowi, więc wciąż można z nich mieć pożytek. PS2 Riesgo kojarzę - zdecydowanie lepszy pomysł niż Walker, tylko się pytam - po co?
popieram zdanie Zoolandera - wszystkim będzie ciężko, a my damy radę. Poza meczem z Liverpoolem - z Hull, Fulham i Birmingham można spokojnie zagrać z Corluką (plus Dawson) na środku, a Huttonem na prawej. Nawet jak na jeden mecz wejdzie Dervitte to tragedii myślę, że nie będzie, a chyba zacząć czas wprowadzać młodszych do drużyny (stąd transferu Walkera nigdy nie zrozumiem, jeśli jeszcze dodamy, że powrócił z wypożyczenia Alnwick). W pomocy nie mamy 3 środkowych - tylko 4, a na upartego nawet 5 zawodników. Tylko dlatego, że bardzo chciałbym wreszcie pozbyć się Jenasa - widzę miejsce dla Sandro. Modrić i Krancjar z powodzeniem grali rozgrywających. Szczególnie Luka pokazał, jak dobrze potrafi on się tam znaleźć (reprezentacja Chorwacji - Luka środek, Niko - lewa strona). Od początku nie potrafimy jednak sprowadzić lewoskrzydłowego pokroju Lennona z prawej strony i z konieczności gra tam środkowy obrońca. Teraz jak mamy jeszcze Krancjara - już nie musi tam grac Luka i ja nie widzę możliwości, żeby któryś z nich nie grał w pierwszym składzie. Nie zapominajmy też o Gio. Nie byłem zwolennikiem jego sprowadzenia, ale jak już jest, a wiemy, że potrafi grać (Barcelona, Meksyk) i kłopoty wychowawcze też ma za sobą to nie widzę powodu dlaczego nie mógłby zastępować od czasu do czasu kogoś na lewej flance. Jeden słabszy występ Bentleya w tym sezonie (ok - warto przyznać, że w ogóle grał mało, ale przeważnie poprawnie) i widzę, że już nie pamiętamy jak wszedł i strzelił z Wigan, czy jak grał przed MU w Pucharze Ligi. Moim zdaniem - solidny zmiennik. Ergo - Sandro tak za Jenasa i wystarczy. Napad to jedna wielka niewiadoma - bo jaki jest sens sprzedawać Romana i kupować o wiele słabszego Cole'a, żeby zresztą też grzał ławę, bo Harry wreszcie ma swoich ulubieńców z Portsmouth w ataku. I jak przyznaję, że Defoe gra bardzo dobrze (napisałbym bajecznie - ale jak pokazał ostatni karny, czasem potrafi być nonszalancki lub przejść kompletnie obok meczu, jak z Chelsea) to już widać, że Keane to był transfer-pomyłka, a Crouch nadaje się co najwyżej na trzeciego - czwartego napastnika w składzie, bo po prostu nie potrafi wykorzystywać sytuacji sam na sam, a rozszyfrować taktykę "wrzuć na Petera" potrafiło by dziecko z IQ poniżej 70. Krytykę Kinga popieram i już nie raz i nie dwa pojawiały się tu głosy, że trzeba mu wreszcie podziękować. Może teraz są ciut głośniejsze, ale to pewnie przy okazji tego absurdalnego kontraktu. Woody już też powoli powinien myśleć o emeryturze, a jak się okaże, że operacja nie poszła - to właściwie od razu. Środkowy obrońca więc jasne, że jest konieczny, ale tylko w przypadku, gdy wysoko opłacanych Kinga i Woody'ego oddamy gdzie indziej. Tu trzeba trochę pomyśleć o wydatkach na pensje. Moje typy - tani Steven Taylor - młody Anglik, dobre występy w Premier League, pech Newcastle, który może być naszym szczęściem. Chciałem go już zamiast Bassonga - teraz można się o niego znów pokusić. W naszym kontekście ku mojemu miłemu zaskoczeniu mówiło się kiedyś o innym bardzo utalentowanym obrońcy, który może grać nie tylko na środku, ale i lewej stronie (to taka podpowiedź dla Redknappa, bo przecież o Vermaelnie nie słyszał, że jest środkowym) - Domenico Criscito z Genui. Kapitalny gość. Co oglądam sobie mecz - średnio trzeba przyznać spisującej się czasem - drużyny z Serie A - ten facet ma coś w sobie, potrafi strzelić, ma kapitalne interwencje w defensywie, a do tego jest cholernie perspektywiczny - ma dopiero 22 lata (zaraz 23) a już występy w pierwszej kadrze Włoch. Jest oczywiście Neven Subotić - podobno talent na miarę Vidicia i wielu wielu innych, wystarczy się dobrze rozejrzeć.