PAWEŁ CIEŚLIŃSKI
| Sobota [2009.03.21; 19:30]
Nie taki Redknapp straszny?

Wielu z "kogucich" kibiców już na starcie spisało na straty drużynę, którą zaczął budować Harry Redknapp. Można było przeczytać bluzgi pod adresem naszego menedżera i krytykę jego poczynań. Czy aby na pewno jeden z najbardziej doświadczonych trenerów na boiskach Premier League zasługuje na takie słowa? Czy może właśnie spełnia nasze wcześniejsze oczekiwania, o których z powodu beznadziejnej postawy drużyny na boisku zapomnieliśmy?
Wielu kibiców powinno sobie przypomnieć, jakie narzekania były na poprzednich menedżerów, że nie stawiają na młodzież, która marnuje się w rezerwach. Naturalnie - za Redknappa nie ruszyło do jak z bicza strzelił, ale zauważyć można ważną rzecz - wypożyczenia. Do tej pory wypożyczenia zawodników nie kojarzyły nam się dobrze - zwykle oznaczało to, że jakiś zawodnik jest za słaby by grać w naszej drużynie, kupców również nie było - więc wysyłano takiego zawodnika do innych klubów na zasadzie wypożyczeń jak np. Reto Ziegler, Paul Stalteri, czy Hossam Ghaly. Obecnie na wypożyczeniach przebywają między innymi tacy piłkarze jak Adel Taarabt, Chris Gunter, Dorian Dervitte, Troy Archibald-Henville, czy najbardziej kontrowersyjny w tej grupie: Giovani Dos Santos. Czyż nie było tak? "Nie gra, niech go wypożyczą, niech nabierze doświadczenia, bo gdzie ma go nabrać jak nie na wypożyczeniu?" Naturalnie - takie słowa padały z ust wielu kibiców. Czy Giovani Dos Santos, Adel Taarabt i Chris Gunter nie powinni właśnie w takich słabszych klubach nabierać doświadczeń - w końcu w dorosłej piłce nie osiągneli tak naprawdę jeszcze nic - kilka fajnych spotkań - to wszystko. Wypożyczenie do drużyn typu Ipswich czy QPR będzie niepodważalną okazją udowodnienia menedżerowi, że zasługują na grę na wyższym poziomie. Do tej pory tacy piłkarze marnowali się w rezerwach i odchodzili za grosze. A może jednak przeceniam Redknappa i to wypożyczenie jest niczym więcej jak pokazaniem, że w tym klubie nie ma dla nich miejsca i że powinni sobie szukać nowego pracodawcy? Ufam, że nie.
Co dalej? A no, nie zapomnę również, jakie narzekania były na waleczność naszej drużyny, a tak naprawdę na jej brak. Domagaliśmy się "fightera" w środku pola, który pokazałby niektórym graczom, że futbol to nie tylko bajeczna technika, czy siateczki, ale także olbrzymia praca i szuranie czterema literami po murawie. Dostaliśmy takiego zawodnika. Jest nim rzecz jasna Wilson Palacios. I znowu były jęki. Że za drogi, że z Hondurasu ... Nikt nie poczekał nawet na jego poczynania na boisku. Gdy wyszedł na murawę olśnił wszystkich, albo prawie wszystkich. Odkąd Palacios wybiega w koszulce Spurs, nie przegraliśmy żadnego spotkania, oprócz nic nie wartego 0:2 z Szachtarem w Pucharze UEFA. Co więcej - nie o wynik tu chodzi, ale o ogólne zaangażowanie. Nawet Jenas przy Palaciosie jakby zaczął bardziej się starać, jakby chciał udowodnić, że wcale nie jest gorszy i że też potrafi walczyć. Dzięki temu piłkarzowi potrafimy dzięki walce zdominować środek pola, co od 2 lat było naszą zmorą. Za wcześnie na takie sądy - to prawda, ale jeśli utrzyma dyspozycję, a koledzy klubowi pójdą w jego ślady, to możemy mieć dzięki temu piłkarzowi same korzyści. W końcu nie jest to charakter typu Bale, czy Bentley, którzy odpuszczają i nie walczą, tylko truchtają po boisku i czekają na piłkę.
A co do Bale'a czy Bentley'a - ostatnio ich występy można głównie zaobserwować w drużynie rezerw. Do tego ambitnego duetu trzeba dorzucić jeszcze Huddlestone'a. Czy to też błąd Redknappa? Czy może chce tym samym udowodnić, że na boisko w barwach Kogutów regularnie nie będzie wybiegał piłkarz, który myślami i sercem jest w zupełnie innym zakątku świata? Sprawdzian charakteru? Czy może chęć pozbycia się tych piłkarzy? Jeśli są ambitnymi piłkarzami, takie uderzenie jak zesłanie do rezerw i występowanie w ich barwach powinno być mocnym policzkiem i zmobilizować do pracy. Jeśli nie zadziała - pożegnamy takich panów bez zmrużenia oka.
A teraz o Ledley'u Kingu. A tak naprawdę nie tylko o nim, ale również o Robbie Keanie. I tu kolejny raz kłania się kampania spursmaniaków, by Kinga pozbawić opaski kapitańskiej i oddać ją w inne ręce. W końcu Ledley ani nie jest liderem w szatni, ani na boisku. Cichy, skromny i na dodatek kontuzjogenny. Do klubu trafia Robbie Keane - paradoks, tego piłkarza większość spursmaniaków również nie widziała w roli kapitana - bo za nerwowy i zbyt chaotyczny. Zgoda. Jednak Redknapp w jednym z wywiadów udzielił informacji, że Keano ma niezwykły wpływ na piłkarzy w szatni, z każdym potrafi porozmawiać i do każdego dotrzeć. Nawet jeśli na boisku nie jest ideałem, to poza nim zachowuje się jak prawdziwy kapitan. Gdyby tylko jeszcze umiał się dogadać z kontuzjowanym obecnie Jermainem Defoe, który podobnie jak Robbie ma bardzo gwiazdorski charakter i najlepiej gra wtedy, gdy się na niego stawia, gdy czuje wsparcie kibiców, kolegów oraz trenerów. Powrót Defoe do składu będzie prawdziwym sprawdzianem dla Robbiego...
Na koniec o bramkarzach słów kilka. Ramos i Jol nie umieli rozwikłać tego problemu. Dlaczego bramkarze w północnym Londynie grają tak niepewnie? Przyszedł Redknapp, a wraz z nim Tony Parks. Gomes zaczął bronić jak za dobrych lat w Holandii. Oczywiście liczymy na więcej.
Czy zatem Redknapp naprawdę jest takim potworem? Czy może to tylko zaślepienie wielu kibiców Tottenhamu? Nie wziąłem w rozważanie metod treningowych Redknappa, ponieważ ich nie znam, mogę jedynie w prasie czasem przeczytać, że jako piłkarz lubił sobie przed meczem zjeść tłusty stek z frytkami. Może to świadczyć o tym ,że to zupełnie inna bajka niż Ramos. Na wiele pozwala, jednak też ma twardszą rękę, mimo że w prasie chwalić lubi. Wiadomo też, że nie będziemy grali porywającej piłki jak za holenderskich czasów. Ale chyba aż tak źle też nie będzie? W końcu na razie źle to nie wygląda. Mimo wszystko na "Top 4" bym nie liczył. Ale do "Top 4" trzeba się przygotować, a nie rzucać tylko słowa, które wietrzyk szybko zwiewa, ale zostawia w pamięci kibiców. COYS
własne
62 komentarzy
Piątek[2009.03.20; 11:39]
Pawle - pełna zgoda bez planu ani rusz, ale jak wspominałem wcześniej ja tego planu z HR po prostu nie widzę. Chyba, że stabilizacja to znów na kilka sezonów pogrzebanie Kogutów w środku tabeli, na co ja widząc potencjał drzemiący na WHL po prostu zgodzić się nie mogę (potencjał widać, gdy chłopaki motywują się na spotkania z czołówką tabeli). Nie widzę dalszych możliwości rozwoju z trenerem, który w każdym niemal meczu prowadzi inną drużynę. Raz super zmotywowaną, drugim razem odpuszczającą. Bo to już są moim zdaniem poważne błędy w przygotowaniu do meczu, motywacji i/lub taktyce (ile razy HR zmieniał ustawienie w tym sezonie? Gdy każdy na spursmanii trąbił, że gra z jednym napastnikiem to samobójstwo - HR uparcie wystawiał tam tylko Romana lub Benta. Zamiast obu. Rozumiem, że nie zawsze można było, ale przypomnijcie sobie ile razy na to narzekaliśmy? Gdy w końcu poszedł po rozum do głowy plus zakupił Keana - wreszcie zaczęło to jakoś funkcjonować). Nie widzę, bo jak przyjdzie młody Wenger, czyli jak rozumiem profesjonalista z wizją i znów zobaczy, że cała drużyna ma x kilogramów nadwagi i lubi sobie ostro wypić (ekscesy dos Santosa i Kinga w tym sezonie) to znów zacznie się batalia o przywrócenie ich do maksymalnej formy poprzez kolejny ostry reżim, co w efekcie przyczyni się do kolejnych niesnasek w szatni (jak za Juande). Wreszcie nie widzę i o tym pisałem setki razy, bo transfery (poza zakupem Palaciosa, do którego powoli się przekonuję, ale też dziwią mnie peany na cześć zawodnika, który owszem z Arsenalem zagrał znakomite spotkanie, ale potem już tak różowo nie grał) nie świadczą o myśleniu na przyszłość, rozwoju tylko bieżącym zachciankom HR, nie do końca dla mnie racjonalnym.
Paweł ;
Czwartek[2009.03.19; 23:00]
Barometr odniose się do koncowki twojego komentarza - napisales Bilic bo lepiej rokuje. Ok. Ja nie mowie nie. W jednym z komentarzy jednak napisalem, że to droga bardziej bolesna i dłuższa, a my jako klub w takich drogach błądzimy. Ten artykuł nie jest moją jedną wymyśloną bzdurą która mi się w głowie czaiła, wiec nie wiem czemu piszesz ze szanujesz moje poglądy ale sie z nimi nie zgadzasz- przeciez ja nie przedstawiłem prawie żadnych poglądów, tylko suche fakty. Dalej - po prostu mamy niedojrzałych kibiców i zarząd do takich decyzji - bo wszyscy zdajemy sobie sprawę, że ciężej jest zbudować drużyne na Europę, niż żeby walczyć w Anglii. Napisałem że Redknapp nam nie zamyka drogi do Europy bo zbudowac druzyne umie, a gdy ją zostawi wtedy bedzie droga wolna dla jakiegos Europejczyka. Ale tą druzyne trzeba jakąś zbudować, żeby nie było znowu jak z Ramosem. Uważam że potrzeba nam takiego topornego Angola ktory jakas druzyne zrobi, zeby potem móc zrobic krok naprzód, do Europy. Sądze iż wymiana na kogoś takiego jak Bilić byłaby super, okej, ale znow bardzo bolesna, byc moze rownie jak za Ramosa a na to niestety w naszym klubie gotowi nie są. W naszym klubie mowi sie tylko o planach długofalowych, ale jesli przychodzi co do czego to sypią się zwolnienia. Więc jaki ma to sens? Dlatego myślę że to jedyna dobra droga jaką możemy obecnie obrać pod kierownictwem takich ludzi jakich mamy. Bo życie to nie gra komputerowa, a szkoda. I jeszcze jedno - wszyscy piszą "sukces, sukces, sukces" Sukces to wieloznaczne słowo, dla Stoke sukcesem bedzie utrzymanie się w lidze, dla Wolves awans do Ligi. Najważniejsze jest określenie celów i plan. Nasz plan wiadomo "Top 4". Ale obecnie chyba się trochę zdeaktualizował. Ja jako prezes 1) nigdy nie zatrudniłbym Redknappa 2) jesli już, zwolnilbym go najwczesniej za 3 lata i przekazał jakiemuś młodemu Wengerowi ;) Redknapp cel - budowa drużyny z potencjałem na Top 4, mlody Wenger - wejscie do top 4. Banalne? No i to jak ;)
Czwartek[2009.03.19; 22:18]
Jednego Pawle nie rozumiem. Po przeczytaniu Twego artykułu mogłem napisać jedno - szanuję Twoje poglądy, ale się z nimi nie zgadzam. Ale tu zerkam na komentarze (większość przeczytałem ,ale przyznaję, że pod koniec już odpuściłem) i oczom własnym nie wierzę - jednak te poglądy zupełnie podobne do moich, tylko wnioski inne. Tzn. z jednej strony, że HR to właściwy człowiek na właściwym miejscu (artykuł), ale z drugiej - wydaje mi się, że zgadzasz się (albo rozumiesz) z zarzutami, że nie jest to trener, po którym (nawet) spodziewać się można, że powalczy o Europę (LM, nie UEFA). Potem widzę, że zauważasz, że Ramos z poprzednią ekipą nie mógł osiągnąć zamierzonych sukcesów, więc zagrał va banque - zrobił kadrową rewolucję. Większość tych transferów moim skromnym zdaniem sprawdziła się, bądź przyniesie nam korzyści w przyszłym sezonie. Trzeba było jednak trochę poczekać. Jasne jest, że nowi zawodnicy potrzebują czasu na aklimatyzację i zgranie. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że HR korzysta ostatnio (a i tak nie w pełni) na tym, co pozostawił mu Juande, a co wreszcie przynosi efekty. Przykład z Gomesem (choć ja zupełnie do niego przekonany nie jestem i peanów na cześć kadry trenerskiej nie mam zamiaru wygłaszać) - forma mu wzrosła, ale może to dlatego, że 1. zgrał się z nową ekipą 2. poduczył angielskiego i przede wszystkim 3. sprowadzono Cudiciniego, żeby się bardziej zmotywował (czego Ramos już zrobić nie zdołał, ale zapewne też sprowadziłby zimą jakiegoś golkipera, widząc co wyprawia Brazylijczyk). Poza tym, jak słusznie (ale też w komentarzach, nie w artykule) zauważasz - Ramos dostał atak w rozsypce. Bez możliwości naprawy sytuacji, z naprędce sprowadzonym Pavlyuchenko, jeszcze zmęczony sezonem w Rosji. Oczywiście, że zimą też robiłby zakupy, ale nie dostał takiej szansy. A zatem a propos transferów - nie sądzicie Panowie wychwalający HR, że łatwo jest ze zgraną już w miarę drużyną, plus z kolejnymi 50 mln funtów wydanymi na załatanie dziur po Comollim osiągnąć takie rezultaty? Moim zdaniem odpowiedź jest banalna - tak łatwo i nie - nie są one dla mnie satysfakcjonujące. Bo kiedy będzie można powiedzieć , że HR coś osiągnął? W momencie gdyby wygrał z tym składem Carling Cup, lub powalczył o Puchar UEFA. Nawet 7 miejsce niewiele tu zmieni, choć oczywiście z katastrofy przeistoczy się w porażkę. I podobnie, jak inni spursmaniacy nie mam zamiaru zapominać HR odpuszczenie Europy. To było po prostu nie-Kogucie. I jestem przekonany, że tego rodzaju trener do sukcesów nas nie zaprowadzi. Nie wiem, czy zwolnienie Juande było przedwczesne, choć nie mogę się oprzeć wrażeniu, że część zawodników chciała go usunąć i specjalnie nie angażowała się w walkę, by móc jeść ten stek z frytkami. A temu nigdy nie przyklasnę. Dlatego szkole trenerskiej HR przyklasnąć też nie mogę. Dziwi mnie też, że artykuł ten powstał, gdy do ostatecznych rozstrzygnięć w samej lidze bardzo daleko. Po jednym zwycięstwie z Villą popadamy w euforię, a ja tylko przypomnę, jakie nastroje panowały po niedawnym meczu z Sunderlandem, czy porażce z Boltonem. Nawet bym przyklasnął gdyby styl gry naszego ukochanego klubu dawał jakąś nadzieję, ale ja nie mam zielonego pojęcia, jaka drużyna wyjdzie w następnym meczu - nieustępliwa, błyskotliwa technicznie, czy ślamazarna i bez woli walki. Bo tak wyglądają mecze za panowania HR - wielkie niewiadome.
PS Opaska dla Keano to policzek dla wszystkich fanów Spurs, którzy pamiętają jakie ultimatum dawał klubowi. Że Liverpool to jego ukochana drużyna z dzieciństwa, że on musi wreszcie zagrać w LM, bo z Kogutami pewnie mu się nie uda. Nie zważał na żadne prośby i groźby. Czekam aż w swej wspaniałomyślnośći HR sprowadzi za 50 mln Berbatova i da mu stanowisko wicekapitana.
PS2 Z Dudka Pawle się nie śmieję, bo to raczej przykład z gatunku smutnych (jeśli już podawać przykład świetnych golkiperów - Reina, Casillas, Buffon, czy ostatnio Julio Cesar nadałyby Twojej opinii trochę więcej powagi)
PS3 Żeby nie być gołosłownym - zamiast HR widziałbym u nas (szukając trenera z gatunku możliwych do sprowadzenia) - Slavena Bilicia
czyli na zakończenie ja się do HR nie przekonałem i uważam, że mało przekonujących argumentów posiadają jego zwolennicy. I oczywiście nie życzę mu źle, ale mam wrażenie, że lepiej dla naszego klubu byłoby już teraz poszukać zastępcy, który rokuje nadzieję na sukcesy, a nie jedynie wychodzenie ze strefy spadkowej
Czwartek[2009.03.19; 00:11]
Jak nie było słychać? o tym, że całe to towarzystwo od zawsze za mordę trzyma? To poczytajcie trochę tego co napisał Stam, co mówił Becks, jak miał dosyć rygoru Van Nisterloy. Jeżeli to nie są przykłady, że tam wszyscy robią to jak sobie SirA zażyczy, jeżeli nie ,to jest OUT, bez świętych krów. To nie pokazuje jego wielkości, to po prostu podstawa i on zdaje sobie bardzo z tego sprawę. W takiej maszynie nie ma czasu na takie pierdoły jak zachlanie. Najlepiej to opisał kiedyś Kuszczak. Z ManU łatwo odejść lub wylecieć, duzo gorzej się dostać. Nikt kto ma więcej niż 3 szare nie da się wyjeb... z tej kolejki za chlanie czy inną głupotę. Po prostu wie, że byłby skończonym frajerem. A jak jest taki głupi to nawet jeszcze lepiej. Z tym naturszczykiem to się nie zgadzam, bo to nieprawda. Nie jest geniuszem taktyki i nie to obstawia, ale potrafił znajdować wiele nowych pozycji dla nowych graczy, zawsze ma kilka rozwiązań na dany mecz, praktycznie co sezon zmienia generalną taktykę - przypominam, że jeszcze nie tak dawno twardo obstawiał 4-5-1. Nie ma tupowego lewoskrzydłowego od 2 lat i jakoś nie za bardzo mu to przeszkadza - może warto tu się zastanowić jak to się ma do tego ciągłego biadolenia na naszą lewą flankę?! Wymieniać można jeszcze długo. Sorry, ale obecny sport zawodowy to nie intuicja i motywacja, ale badania, DIETA -dla tych którzy na ten termin patrzą z dystansem polecam poważne opracowania (mamy w Polsce jednych z najlepszych specjalistów w tej materii w Europie, bo na świecie USA to jeszcze nikt długo nie dorówna) mnie to nie dziwi tak samo jak nie dziwi mnie, że jesteśm w sporcie tak dalego za murzynami, wyniki, taktyka (ta na mecz i ta na sezon, bo to nie jest, że dzisiaj "golimy" tych a potem tamtych frajerów) i gdzieś na końcu jakiś tam nos czy coś podobnego. To dla mnie nie trafiony przykład, bo jeżeli weżmie się Beniteza, który zbytnio poświęca się taktyce to pewnie 99,9% innych będzie naturszczykami. Nigdy nie był naturszczykiem (wiem ginola, że ManU tak 10-12 lat wstecz to twoja "ukochana ekipa"), ale można się cofnąć do czasów Aberdeen i PZP. Ma facet swój styl i tyle, zawsze jeżeli coś mu kawałek ucieka - a zdażało się, zawsze to dogania i przegania. Dla mnie to jest esencja tego co najlepsze. Z jednej strony zakochany w tym sporcie, z drugiej ma cały czas tyle werwy, chęci i sprawności, że można tylko pozazdrościć. Acha nie robię podziału na lepszych i gorszych, po prostu nie zgadzam się z tą opinią. Mi tam taki futbol jak obecnie grają Muły się podoba idealnie zbilansowany między wynikiem a rozrywką, między walecznościa a finezją. Niestety szkoda, że nie dotyczy to mojego ukochanego klubu.
Bardzo ciekawa dyskusja sie wywiazala - zaluje ze ostatnimi czasy i czasu malo, a jak juz jest, to niekoniecznie na kreatywne dzialania przed monitorem...
Moje zdanie w tej dyskusji lokuje sie gdzies posrodku. Od zawsze trenerow dziele na "warsztatowcow" i "naturszczykow". Typem idealnym pierwszego jest Rafa Benitez, czy Martin O'Neill, przykladem drugiego Sam Allardyce czy nasz Harry. Nie ulega watpliwosci, ze Harry nie jest "warsztatowcem", nie nalezy do trenerow analizujacych skrupulatnie gre rywala i dostosowujacych taktyke do wymagan stawianych przez druzyne przeciwnika. Jest to zdecydowanie typ trenera mobilizujacego pilarzy i przekazujacego ogolne wytyczne. Nie oznacza to bron Boze, ze jedni albo drudzy sa bardziej lub mniej skuteczni. Wrecz przeciwnie - Ramos - typowy "warsztatowiec" odniosl u nas klape, Ferguson - typowy "naturszczyk" swieci triumfy. CHoc nie da sie ukryc, ze w czolowej piatce czterech trenerow to warsztatowcy.
Czy oznacza to, ze z Harrym niczego nie osiagniemy? Niekoniecznie. Martin Jol, typowy "naturszczyk" dal nam dwukrotnie 5. miejsce. Jak wygladaly u niego odprawy taktyczne? Nie zapomne, jak zamurowalo mnie, gdy Grzegorz Rasiak opowiedzial w wywiadzie dla Spursmanii, jak ustawil go "taktycznie" Jol - "Mam walczyc w powietrzu i zgrywac pilki do Defoe". Powiedzmy sobie szczerze, kazdy z nas wpadlby na ten pomysl :)
Do czego zmierzam? Wedlug mnie trener "naturszczyk" ma duzo wieksze szanse powodzenia trenujac klub z pilkarzami przecietnymi, czy nawet dobrymi, niz trener "analityk". Przyklady? Nieudana przygoda ze Spurs Ramosa, czy z drugiej strony sukcesy osiagane z Evertonem przez Davida Moyesa. Trener analityk wydaje sie koniecznoscia w sytuacji, gdy ma do dyspozycji pilkarzy na poziomie, ktorzy beda potrafili odpowiednio wykorzystac jego wiedze.
Oczywiscie od tej teorii sa wyjatki - np, Ferguson w Man Utd, czy Curbishley w Charltonie, ale wydaje mi sie, ze generalnie mozna postawic taka teze.
Jak to odniesc do naszego klubu? Moim zdaniem Redknapp jest w stanie wprowadzic nas w scisle okolice top four. Z drugiej strony z takim malo "glamorous" trenerem moze byc nam ciezko utrzymac pilkarzy takich jak Modric. Jakie widze rozwiazanie? Dac popracowac Harry'emu z nadzieja, ze juz w przyszlym sezonie zawitamy w okolice top four. Niech popracuje pare lat i ustabilizuje nas jako druzyne z okolic top four, potem mozna myslec o zmianie na jakiegos "analityka". Ale znowu - musi to byc zmiana przeprowadzona z glowa i przy pelnym poparciu wszystkich w klubie...
Czy po przeczytaniu paru ostatnich zdan macie uczucie deja vu? Ja tez. Bo jest to dokladnie taki plan, jaki mial miejsce w przypadku Martina Jola i Juande Ramosa. Wowczas zawiodlo wykonanie, ale to chyba jedyna sensowna droga na szczyt. Jaki wniosek? Strategia klubu jest dobra od dawna, czas powaznie popracowac nad taktyka.
Tuczi - mam wielkie pretensje do Ramosa i zarzadu za kupowanie z premedytacja graczy, o ktorych wiadomo bylo, ze nie beda mogli grac w UEFA. Kompletny bezsens i tyle.
Nth1 - chcesz ode mnie propozycji trenera? Ok, to zaraz, najpierw cos wyjasnie. Mam co do Redknappa identyczne odczucie jak MARCUS. Ciezko mucos zarzucic w tym jak nas prowadzi, oprocz kilku kwestii jak sprawa Dos Santosa, z ktorym ktos powinien byl porozmawiac i dac mu szanse. I tu zacytuje MARCUSA: "Co nie zmienia faktu, że jego warsztat oceniam tylko jako ligowca, z którym raczej nie po drodze będzie gdzieś wyżej." I nie ma tu nic do rzeczy jego facjata(na marginesie strasznie buracko-pijacka), bo Jol wiele piekniejszy nie byl, a dopoki nie zaczal ujadac jak zbity piesek to bardzo go lubilem. A moja propozycja? Ona tunie ma nic do rzeczy. Wazne jest, zeby trener dostal pelne wsparcie zarzadu, zeby mial jasno powiedziane "robisz co chcesz, ktos cie wku**i to go wykop, najlepszych postaramy sie zatrzymac za wszelka cene, poprawimy jakosc pracyz mlodzieza etc." To jest kwestia kluczowa. A personalia? Zawsze mialem wielki szacunek do Quique Sancheza Floresa, jak dla mnie to praktycznie kopia Beniteza, tyle ze grajaca bardziej atrakcyjny dla oka futbol. Na pewno nas na niego stac. Nawiasem mowiac policzcie sobie ile w ciagu roku wydalismy na trenerow. Ramos mial ponoc 4-5 mln funtow za sezon, dostal z dyche odprawy, za 5 mln wyrwalismy Portsmouth Redknappa i teraz placimy mu z 2-3 banki. Cos okolo 20 mln funtow w ciagu niespelna roku - zal.pl:(
*BTW - nth1, o co chodzilo ci z tymi emotikonami???
A o co w końcu chodzi w tym sporcie jak nie o emocje? Jak nie o to żeby był dobrze zorganizowany klub gdzie gra się w piłkę? Rywalizacja bez emocji i pasji? Nie od dziś czytam posty ginoli i widzę, że zawsze deklaruje twarde stąpanie po ziemi i racjonalizm. Słowa słowami, jednak w sumie od nominacji Redknappa wyliczane argumenty to tylko fasada dla... a niech będzie... frustracji z decyzji zarządu w sprawie zwolnienia Ramosa. Każdy kibic z tej samej gliny. Właściwie cała ta gra jest jakimś zboczeniem. Dobrze, że używasz emotikonów. Ja zapominam licząc na klarowność stylu. Ale się przeliczam. A w sprawie Redknappa to jestem pewny, że kluczem jest tu Juande Ramos. Ramos, który miał być lepszy. Ba, który dalej jest lepszy. Tylko któremu po prostu nie wyszło. W Anglii mu się nie udało. A skoro na gruncie racjonalizmu to: on po prostu zawiódł. Zawiódł, bo zamiast dostarczyć argumentów o wyższości hiszpańskiej myśli szkoleniowej, zdaniem wielu kibiców i prasy jeszcze coś ośmieszył. A tu jest właśnie ta ligowa młócka. Tu jest inna dżungla. I choćby Ramos był nie tylko jednym z najlepszych, ale i najlepszym trenerem świata to wcale nie znaczy, że dałby radę w Premiership. Bo tutaj daje radę Ferguson, Mourinho i Wenger. A nawet Benitez dopiero pretenduje. Ramos choć dalej jest ceniony i uważany za jednego z najlepszych (w końcu chciał go Real) to jednak tutaj zawiódł i rozchwiał sercem wspierającego go kibica racjonalisty. Stąd reakcja na jego następcę i wcześniejsze argumenty z rodzaju, że nawet piłkarze grali przeciw niemu. Ale komu przyszło zarządzać choć raz grupą prostych, pełnych energii ludzi to pewnie wie, że nigdy nie będą słuchać przestraszonego managera. A ile razy my sami jak nam coś nie wyjdzie to szukamy usprawiedliwień w stylu, że mecze w porze lunchu są już z góry przegrane. Chwała Ramosowi, że sam takich usprawiedliwień nie zgłaszał. Pożegnał się dzielnie i z godnością. Choć z drugiej strony pewnie i z ulgą, bo Anglia zawsze wydawała się i pozostała dla niego niezrozumiałą, obcą ziemią. Co tu się mądrzyć na temat pojęcia klasy trenerskiej gdy wyszło dwa razy 5 miejsce takiemu Jolowi. Jak potrzeba dla tej dyskusji to ja mogę się zgodzić, że były to dwa przypadki średniego trenera. Ale w jakim świetle stawia to Ramosa? Że go zwolnili za wcześnie? To jest zawsze mocny argument, ale on był na koniec już naprawdę przerażony i nie panował nad duszami. A gdyby fachowcy uznali, że Jol nic już nie osiągnie powinni go zwolnić "na spokojnie" zaraz w maju po sezonie 2006/2007. Ale większość wierzyła... O przepraszam, to zbyt niekonkretne słowo... Większość zanalizowała, że 4 miejsce z Jolem jest jak najbardziej możliwe a sezon 2007/2008 będzie kolejnym krokiem naprzód. Jak chcecie widzieć ten klub wśród Manchesterow, Chelsea i Liverpooli albo zamiast nich na szczycie to nie ma sprawy, z przyjemnością dołączę się do dopingu. Ale klub to nie tylko miejsce w tabeli. Tam na High Road jest żywa organizacja i akademia. Ale, ale... miało być o Redknappie. I wbrew pozorom było. Jeżeli nie pasuje Redknapp - proszę zmień go na koniec sezonu. Ale konkretnie ginola. Kogo możesz zaproponować? Tylko nie marzenia i spekulacje. Kogoś kto jest osiągalny, kto nie boi się Anglii, nie nagadał zbyt wiele złego na Spurs w przeszlości. Kogoś komu zaufają kibice nie przez jeden rok na fali euforii ale przez pięć może lat. Ktoś o kim w przypadku braku sukcesu nie powiemy dość tylko damy radę wytrzymać pięć może lat. I w końcu ktoś kto chce, ma odwagę i zgodzi się przyjść. Ktoś kto jest dostępny, na zasadzie, że bierzesz ginola walizę z kasą i lecisz z prezesem i już tylko negocjujecie szczegóły. Piszę lecisz, bo domyślam się, że będzie to trener jak najbardziej zagraniczny. Paweł sprowokował niezłą dyskusję tym artykułem - felietony są potrzebne. Mam nadzieję, że nas nie odeśle z tą walizą pieniędzy do działu spekulacje.
Paweł ;
Środa[2009.03.18; 00:03]
przeszłość Spurs to nie jest moja super mocna strona, bo Tottenham regularnie oglądam dopiero od 2005 roku, rowniez inaczej postrzegałem wtedy wiele spraw, ale odnosnie tego angielskiego/europejskiego podejscia. Sezon 2005/06. Mamy mocną ekipę na Anglię. W Premier League naprawdę radzimy sobie świetnie. Otarlismy się o LM. Czuć że ta drużyna w Anglii może wiele. Następny sezon. Wita nas europa. Więc wzmocnienia. I to nie takie złe. W Europie radzimy sobie super. W Anglii też. Znaczy nie tak jak byśmy sobie wymarzyli, ale nie jest tragicznie. Widać że jakiś sens to ma. Ze druzyna ma moc i na Anglię i na Europę. Ale byl to dopiero zalążek. W Anglii zaczęliśmy zyskiwać pewien respect. Jednak zapomnieliśmy o jednym. Konkurencja nie śpi. A my tak naprawde uznalismy że budowanie druzyny się skończyło. A był to tak naprawdę początek, nawet nie środek budowy prawdziwej silnej drużyny. Zapchali sobie w klubie głowy bzdurami o planie 4-letnim wejścia do LM, ale nic nie robili dalej. Sezon 07/08 - żadnych poważnych wzmocnień, drużyna źle przygotowana, w Anglii poczuli - oni nie są tacy silni, można ich lać, w Europie też już nie to, stanęlismy w miejscu, a stanięcie w miejscu w pilce noznej oznacza że inni cię wyprzedzają. Przyszedł Ramos. Chciał u nas od razu zrobic druzyne na miarę Europy. Ale nie miał wsparcia. To było widać. Więc wszystko szlag trafił. I decyzja - trzeba od nowa. Więc przychodzi Redknapp. Pierwsze co ma zrobić to odbudować naszą pozycję w Anglii. Niestety chcąc zrobić krok do przodu w Europę ugrzęźliśmy i nie dość że nie pokazalismy się w Europie, to jeszcze zagubilismy się w Anglii. Prorokiem nie jestem. Ale patrząc na to jak drużyny angielskie budują swoje potęgi, uważam że oprócz top 4, na przyszlosc mozna obawiac sie jedynie Evertonu i AV. Zadna inna druzyna nie ma jakiegos planu, są tylko cele ktorych nigdy nie zrealizują, bo nie mają dobrych ludzi od tego. Odbudowanie pozycji w Anglii - pestka. Trudne to nie jest, bo w Anglii większość to kretyni. Niestety my też. Jednak wierzę że moze sie to zmienic. Tylko żeby potem niczego nie zepsuć. Nie wytyczać sobie sztucznych granic ze za 3-4 lata musi być LM. Budujmy sensownie klub, żeby w Anglii się go bali, a nie żeby był pośmiewiskiem, nie róbmy tylu błędów, a Europa w koncu zawita. Trzeba sobie dać czas i cierpliwości - wielu powie - ale ile mozna czekać!!?? Wybaczcie ale budujemy tak naprawdę wszystko od podstaw, mieliśmy już ładnego kwiatuszka ale przyszła zima i zamarzł. Trzeba nowego zasadzić i pielęgnować, ale regularnie i mądrze, a nie na hurra, że latem sypniemy znowu 100 mln funtów, ale przy okazji sobie sprzedamy Modricia Corluke Lennona i może jeszcze Woodgate'a. Dla mnie Europa ( ta prawdziwa ) może byc nawet za 10 lat. Nie śpieszy mi się. Jednak za pieniądze nikt Ligi Mistrzów nie kupił. Trzeba mieć plan, dobrych ludzi od realizacji. I cierpliwość. Wrócić do swojego szeregu w Anglii naprawde nie jest trudne. Wystarczy mieć troszke oleju w głowie. Ale żeby istnieć w Europie potrzeba czasu i cierpliwości. I nigdy więcej takich błędów, jakie popełnilismy w nie tak dawnej przeszłości. Konczyc budowe nie skonczonej druzyny? Samobojstwo! teraz parę druzyn nam uciekło w Anglii, ale nie za daleko. Może !! damy radę ..
Wtorek[2009.03.17; 23:54]
Czuje sie tym artykulem niejako wyrwany do tablicy:D Od razu sie przyczepie do zawartego na poczatku okreslenia "jeden z najbardziej doświadczonych trenerów na boiskach Premier League". Musze przyznac ze jak to slysze, to staja mi wlosy na glowie. No chyba ze jako kryterium przyjmiemy wiek, wtedy ok. Bo tak to w jaki sposob przejawie sie to "doswiadczenie"? Ile meczy w europejskich pucharach ma Redknapp na koncie? A moze umknelo mojej uwadze jak prowadzil jakas w miare porzadna reprezentacje? Albo jakis dobry klub? Nie, jego dluuuga kariera to bez przerwy szara ligowa mlocka, zreszta 1/3 z niej na zaplczu PL!
Teraz ad rem. Trudno sie nie zgodzic, ze lepiej wypozyczym mlodych graczy niz sprzedac. Ale tez czy jest to wypozyczenie w celu dania graczom okazji gry, czy na odwal sie? Czy Redknapp dal szanse Dos Santosowi? Czy Dos Santos z czasow Ramosa na prawde byl tak duzogorszy od Bentley'a czy Lennona? O gosciu pod tytulem Dorian Dervite nawet nie ma co wspominac - 21 lat, 3 lata u nas, ani minuty w lidze. Na prawde uwazasz Pawle, ze Redknapp wiaze z nim przyszlosc? A jesli nie to po co go w ogole trzymac zamiast od razu komus opylic? Identycznie wyglada sprawa z Arch-Hen, tyle ze ten jest u nas 4 lata!
Co do Palaciosa - nie pamietam, zeby ktokolwiek jeczal na jego obywatelstwo. A z tym, ze wydalismy na niego za duzo (mimo wszystko)trudno sie nie zgodzic.
Co do Bale'a i Bentley'a - tu jestem pozytywnie zaskoczony. Poszli w odstawke i tyle. Pytanie czy z powodu twardej reki Redknappa, w co smiem watpic, czyze wzgleduna dobra forme Assou-Ekotto i fantastyczna Lennona?!
Co do "kapitanowania"- ostatnio tez Ledley mocno nadwyrezyl u mnie opinie o sobie co nie zmienia faktu, ze Keane tak samo nie nadaje sie do tej funkcji, szczegolnie za ten numer z Liverpoolem i pier***nie o dupie Maryny na temat milosci do Spurs (sorry tuczi:D. O bramkarzach w ogole sie nie wypowiadam, bo jak tu oceniac prace Redknappa i Ramosa z Gomesem, skoro przy tym drugim Brazylijczyk dopiero zaczynal aklimatyzacje?!
Koniec koncow nie wierze ze Redknappa stac na wyzsze niz 7-8 miejsce, no chyba ze dostanie na pilkarzy z 200 mln ojro, choc to i tak nie jest pewne, bo wyspiarscy trenerzy umieja spieprzyc wszystko vide Hughes w City. W zupelnosci zgadzam sie z MARCUSEM, ze powinnismy patrzec na Europe, ktora nam bardzo ucieka, a nie na WBA czy Middlesbrough. No chyba ze ktos jak nth1 przedklada emocje w pojedynczych meczach nad dlugofalowy sukces, co zreszta smierdzi mi na kilometr jakims chorym zboczeniem i proba intencjonalnej smierci na zawal;)