To o tym właśnie pisałem. Że taki był najprawdopodobniej zamiar Camerona. Fabuła miała tylko być pretekstem do zachwycania się wizją świata przedstawionego. Jak by była o "czymś więcej" to rozpraszałaby uwagę. Myślisz, że czemu Cameron tyle czekał ze zrobieniem tego filmu? Jeśli się od "Avatara"
oczekiwało roztrząsania dylematów moralno-psychologicznych albo innych jakiś, czy tam wartkiej, wciągającej akcji albo innego klimatu, to można było się rozczarować. Kwestia optyki, pisałem o tym. Ja poszedłem, w zasadzie pojechałem, z nastawieniem na popodziwianie zajebistych efektów, pozachwycanie się uniwersum filmu i jestem cholernie zadowolony:)
To o tym właśnie pisałem. Że taki był najprawdopodobniej zamiar Camerona. Fabuła miała tylko być pretekstem do zachwycania się wizją świata przedstawionego. Jak by była o "czymś więcej" to rozpraszałaby uwagę. Myślisz, że czemu Cameron tyle czekał ze zrobieniem tego filmu? Jeśli się od "Avatara"
oczekiwało roztrząsania dylematów moralno-psychologicznych albo innych jakiś, czy tam wartkiej, wciągającej akcji albo innego klimatu, to można było się rozczarować. Kwestia optyki, pisałem o tym. Ja poszedłem, w zasadzie pojechałem, z nastawieniem na popodziwianie zajebistych efektów, pozachwycanie się uniwersum filmu i jestem cholernie zadowolony
