Z Jazzem to mam w ten sposób, że go lubię, ale broń Boże się na nim nie znam. Nie chcę rzucać nazw. Orientuję się, że to bardzo głęboki temat. Samo podejście muzyków w tej materii jest interesujące, ta ich niezależność. Mam kilka płyt - uwielbiam Milesa Davisa. W Jazzowe klimaty można wpisać Patha Methanego - nie pamiętam czy dobrze piszę. Może z czasem nauczę się ją "chłonąć", bo to nie jest tak, że słuchasz Punka bierzesz płytkę metalową i powiesz , że jest ok, przynajmniej dla mnie. Nie potrafię tego robić przy byle okazji, nawet jak słuchałem w radiu, dużo wtedy jeździłem po kraju, to mi to pasowało jak jechałem boczną drogą, a nie jak stałem w korku na autostradzie. Po prostu nie pasuje, tego nie mogę zmienić. Z polskich artystów w stronę Jazzu na pewno często spogląda Soyka, H.Banaszak no i mój ukochany Zaucha - na marginesie geniusz, przepraszam GENIUSZ. Warto też szperać po "Komedach" i tamtych latach. Tyle się oreintuję. Wiele koncertów słuchałem, ale to na zasadzie wieczór, kanapa, dobra kolacja, a w tle Jazz. Moja Pani lubi Armstronga, Gershwina i temu podobne nagrania z lat kiedy facet nosił garnitur albo smoking, kapelusz i pastował buty, a Panie jak pokazały okolice kolan to już ..... powiedzmy.... kwiaty :kwiatek: i szampan leciał. Jedna mnie to nie za mocno wciąga
Z Jazzem to mam w ten sposób, że go lubię, ale broń Boże się na nim nie znam. Nie chcę rzucać nazw. Orientuję się, że to bardzo głęboki temat. Samo podejście muzyków w tej materii jest interesujące, ta ich niezależność. Mam kilka płyt - uwielbiam Milesa Davisa. W Jazzowe klimaty można wpisać Patha Methanego - nie pamiętam czy dobrze piszę. Może z czasem nauczę się ją "chłonąć", bo to nie jest tak, że słuchasz Punka bierzesz płytkę metalową i powiesz , że jest ok, przynajmniej dla mnie. Nie potrafię tego robić przy byle okazji, nawet jak słuchałem w radiu, dużo wtedy jeździłem po kraju, to mi to pasowało jak jechałem boczną drogą, a nie jak stałem w korku na autostradzie. Po prostu nie pasuje, tego nie mogę zmienić. Z polskich artystów w stronę Jazzu na pewno często spogląda Soyka, H.Banaszak no i mój ukochany Zaucha - na marginesie geniusz, przepraszam GENIUSZ. Warto też szperać po "Komedach" i tamtych latach. Tyle się oreintuję. Wiele koncertów słuchałem, ale to na zasadzie wieczór, kanapa, dobra kolacja, a w tle Jazz. Moja Pani lubi Armstronga, Gershwina i temu podobne nagrania z lat kiedy facet nosił garnitur albo smoking, kapelusz i pastował buty, a Panie jak pokazały okolice kolan to już ..... powiedzmy.... kwiaty

i szampan leciał. Jedna mnie to nie za mocno wciąga.