W sumie to 3/4 polskich filmów trzeba wymienić. To samo z Hollywoodem, co roku produkują taką ilośc tego chłamu, że nawet żeby to wszystko obejrzeć to życia nie starczy. Gdyby tak skupić się na filmach już przesianych to smutny wniosek jest taki, że film się kończy. Albo z wiekiem, najczęściej po obejrzeniu sporej dawki, jakoś mija entuzjazm. Ten rok jest moim zdaniem niezły, ale wcześniejsze "Aż poleje się krew" z muzyką w stylu pitolenie (od razu uprzedzam, że Rediohead jest dla mnie muzycznym Tottenhamem), ostatnie produkcje Tarantino (o co chodzi w tych filmach?), "Tajne przez poufne" (powoli zaczyna coś tam do mnie docierać, ale do tego trzeba z 500 innych filmów zobaczyć, a trochę czasu brak), jakiś taki wkurzający element miał "To nie jest kraj dla...", ale może zestawiać go z debilnymi nie ma co.
Polecam za to Walc z Baszirem
W sumie to 3/4 polskich filmów trzeba wymienić. To samo z Hollywoodem, co roku produkują taką ilośc tego chłamu, że nawet żeby to wszystko obejrzeć to życia nie starczy. Gdyby tak skupić się na filmach już przesianych to smutny wniosek jest taki, że film się kończy. Albo z wiekiem, najczęściej po obejrzeniu sporej dawki, jakoś mija entuzjazm. Ten rok jest moim zdaniem niezły, ale wcześniejsze "Aż poleje się krew" z muzyką w stylu pitolenie (od razu uprzedzam, że Rediohead jest dla mnie muzycznym Tottenhamem), ostatnie produkcje Tarantino (o co chodzi w tych filmach?), "Tajne przez poufne" (powoli zaczyna coś tam do mnie docierać, ale do tego trzeba z 500 innych filmów zobaczyć, a trochę czasu brak), jakiś taki wkurzający element miał "To nie jest kraj dla...", ale może zestawiać go z debilnymi nie ma co.
Polecam za to Walc z Baszirem.