O stereotypy. O masę pieprzonych stereotypów, na które masz jeden - dwa przykłady, a uogólniasz na całą subkulturę (ja się nie boję tak tego nazwać). No bo co my tu mamy? Napisałem, że posiadam wszystkie przymioty, dzięki którym możesz uznać mnie za metalowego brudasa, ale kurczę, zaraz, ja się naprawdę myję. Jezusie słodki! Ja wiem co to jest woda! Gloria, gloria, alleluja. Ale proszę, obrażaj mnie, stereotypy mam akurat głęboko w nosie ;)
Po raz kolejny pokazałeś je w tym właśnie poście. Kurde, naprawdę sądzisz, że my wszyscy (jakem metal w tym przypadku, chociaż sam nie lubię tego określenia, bo szalenie ogranicza spektrum słuchanej przez człowieka muzyki, jednak w tym przypadku mogę być zamkniętym na wszystko tró norwegian blackiem) tylko czekamy na to, aż poleją wodę, by upieprzyć się w błocie? Albo, że szukamy jakiś dziwnych sadzawek, w których błota mamy na tony, by w nie wskoczyć w ubraniach, ujebać je sobie konkretnie, a potem iść w tym na miasto, tak? A nawet jeśli, to czym różni się tona błota we włosach, od hektolitrów żelu? Bo efekt dają chyba podobny ;)
Proszę bardzo uważaj, że dziewczyny słuchające metalu, i obnoszące się z tym, wodę widują tylko wtedy, gdy spadnie deszcz. Jeśli masz takie przeświadczenie, że smarują się błotem i chodzą tak po mieście, tkwij w błędzie. Myślisz, że używają starych odżywek? Oczywiście! Pędzonych z kup średniowiecznych mysz!
Może i jestem młodszy, ale już nie raz przekonałem się, że myślenie stereotypowe jest gorsze od maniakalnej rydzykofilii. Bo szufladkując ludzi, za bardzo nie przekonujesz ich do swojej skromnej osoby. Świat nie jest tylko i wyłącznie piękny. Muszę też chodzić po nim tacy śmierdziele jak my.
Wiesz, jaki przykład dał mi sporo do myślenia nt. stereotypów? Historia z życia mojego taty. Jarocin lata 80. Ojciec, młody punkowiec (16-17 lat), idzie sobie po mieście: sam, długie włosy, skóra, no typowy brudas dla ciebie ;). Za nim dwóch łysych faziów. Dookoła pusto, środek nocy, a dodatkowo tata nie miał gdzie spać. W końcu zdecydował się odwrócić, żeby (jak sam powiedział), wiedzieć chociaż kto go zabił :P Odważył się jednak zagadać. Powiedział "co jest chłopaki?". Wiesz jak skończyła się historia? Łysi panowie wcale nie chcieli ojca bić. Dali mu nawet miejsce w namiocie na czas trwania Jarocina, a potem nawet kasę na bilet powrotny do domu.
Chcesz tkwić w swoich dziwacznych przeświadczeniach? A proszę Cię bardzo, tylko dziel się nimi w cywilizowany sposób. A jeśli te stereotypy powstają w wyniku ludzi, których poznałeś, to widocznie trafiłeś na ch...owych znajomych ;)
O stereotypy. O masę pieprzonych stereotypów, na które masz jeden - dwa przykłady, a uogólniasz na całą subkulturę (ja się nie boję tak tego nazwać). No bo co my tu mamy? Napisałem, że posiadam wszystkie przymioty, dzięki którym możesz uznać mnie za metalowego brudasa, ale kurczę, zaraz, ja się naprawdę myję. Jezusie słodki! Ja wiem co to jest woda! Gloria, gloria, alleluja. Ale proszę, obrażaj mnie, stereotypy mam akurat głęboko w nosie
Po raz kolejny pokazałeś je w tym właśnie poście. Kurde, naprawdę sądzisz, że my wszyscy (jakem metal w tym przypadku, chociaż sam nie lubię tego określenia, bo szalenie ogranicza spektrum słuchanej przez człowieka muzyki, jednak w tym przypadku mogę być zamkniętym na wszystko tró norwegian blackiem) tylko czekamy na to, aż poleją wodę, by upieprzyć się w błocie? Albo, że szukamy jakiś dziwnych sadzawek, w których błota mamy na tony, by w nie wskoczyć w ubraniach, ujebać je sobie konkretnie, a potem iść w tym na miasto, tak? A nawet jeśli, to czym różni się tona błota we włosach, od hektolitrów żelu? Bo efekt dają chyba podobny
Proszę bardzo uważaj, że dziewczyny słuchające metalu, i obnoszące się z tym, wodę widują tylko wtedy, gdy spadnie deszcz. Jeśli masz takie przeświadczenie, że smarują się błotem i chodzą tak po mieście, tkwij w błędzie. Myślisz, że używają starych odżywek? Oczywiście! Pędzonych z kup średniowiecznych mysz!
Może i jestem młodszy, ale już nie raz przekonałem się, że myślenie stereotypowe jest gorsze od maniakalnej rydzykofilii. Bo szufladkując ludzi, za bardzo nie przekonujesz ich do swojej skromnej osoby. Świat nie jest tylko i wyłącznie piękny. Muszę też chodzić po nim tacy śmierdziele jak my.
Wiesz, jaki przykład dał mi sporo do myślenia nt. stereotypów? Historia z życia mojego taty. Jarocin lata 80. Ojciec, młody punkowiec (16-17 lat), idzie sobie po mieście: sam, długie włosy, skóra, no typowy brudas dla ciebie

. Za nim dwóch łysych faziów. Dookoła pusto, środek nocy, a dodatkowo tata nie miał gdzie spać. W końcu zdecydował się odwrócić, żeby (jak sam powiedział), wiedzieć chociaż kto go zabił

Odważył się jednak zagadać. Powiedział "co jest chłopaki?". Wiesz jak skończyła się historia? Łysi panowie wcale nie chcieli ojca bić. Dali mu nawet miejsce w namiocie na czas trwania Jarocina, a potem nawet kasę na bilet powrotny do domu.
Chcesz tkwić w swoich dziwacznych przeświadczeniach? A proszę Cię bardzo, tylko dziel się nimi w cywilizowany sposób. A jeśli te stereotypy powstają w wyniku ludzi, których poznałeś, to widocznie trafiłeś na ch...owych znajomych
