Nie mam zamiaru się sprzeczać co do Paoliniego, bo po części masz rację. Może i w wierze krytyków i twojej, kiepskie ma zdolności pisarskie, jednak w moje gusta bezsprzecznie trafia. Choć wydaje mi się, że trochę przejaskrawiasz rysy budowy książek Paoliniego. Owszem można w taki sposób, jaki Ty podałeś przedstawić dzieje Eragona, jednak jak już wspomniałem tyczyłoby się to większości książek fantasy z panem Tolkienem na czele. Poza tym trzeba sobie przypomnieć, że i fantasy dzieli się (jak gatunki muzyczne) na pewne działy. Mamy więc różne książki, bo różnymi schematami (tyczy się to praktycznie wszystkich) podążają twórcy. Stąd też podobieństwo do siebie niektórych rysów. Łączymy ze sobą niektóre elementy epickich książek fantasy, ale zauważamy różnicę do twórczości Łukjanienki (urban fantasy. Oczywiście wyłączam pierwsze książki Rosjanina, typowe s-f, w dodatku dość słabe) czy T.H White'a (ewidentne nawiązania do historycznych wątków, jak i u Komudy).
Na przykładzie muzyki będzie mi łatwiej wyjaśnić. Mamy dajmy na to thrash metal (wywodzący się ze speed metalu, ale to jest zupełnie inna opowieść :D). Mamy taką Metallicę, mamy Sepulturę, mamy Testamet, Slayer i mamy Anthrax. Podłoże muzyczne to samo? Ano to samo, bo to thrashowa sieczka w najlepszym wydaniu, a jednak da się rozróżnić już samą melodię poszczególnych zespołów. Czemu? A to się już nazywa styl (nie mylić z gatunkiem).
I teraz dopiero styl warunkuje to (moim zdaniem) jak oceniać winniśmy książkę. A style pisania każdego z autorów są niepowtarzalne i trudno pomylić wymienianych tu twórców ze sobą. W mojej opinii to sprawiedliwsza ocena dokonań pisarzy. Bo zakładając, że ta czy tamta książka to praktycznie to samo, wykluczamy się z grona ewentualnych czytelników.
Więc jeszcze raz w skróconej formie. Paolini jest twórcą fantasy, sporego gatunku literackiego, który tak jak muzyka dzieli się na poszczególne podgatunki. Paolini, jak i spora część autorów, pisze powieści epickie, według podobnego schematu. Jednak niepowtarzalny styl powoduje, że w natłoku innych książek "Eragonowi" udało się wybić.
Co do liniowości narracji Paoliniego, no cóż... Bitwa bitwie nie równa. O ile dobrze pamiętam to od połowy "Najstarszego" i przez cały "Brinigr" sprzymierzeńcy Eragona mają jeden obóz, więc nie do końca wiem, z czego czynisz zarzut. Jeśli plądruje się jakiś teren to logicznym jest, że najlepszym pomysłem na wypoczynek jest założenie, choćby prowizorycznego, obozu.
I to by chyba było na tyle, mam nadzieję, że nie zrobiłem wiele błędów xD
Nie mam zamiaru się sprzeczać co do Paoliniego, bo po części masz rację. Może i w wierze krytyków i twojej, kiepskie ma zdolności pisarskie, jednak w moje gusta bezsprzecznie trafia. Choć wydaje mi się, że trochę przejaskrawiasz rysy budowy książek Paoliniego. Owszem można w taki sposób, jaki Ty podałeś przedstawić dzieje Eragona, jednak jak już wspomniałem tyczyłoby się to większości książek fantasy z panem Tolkienem na czele. Poza tym trzeba sobie przypomnieć, że i fantasy dzieli się (jak gatunki muzyczne) na pewne działy. Mamy więc różne książki, bo różnymi schematami (tyczy się to praktycznie wszystkich) podążają twórcy. Stąd też podobieństwo do siebie niektórych rysów. Łączymy ze sobą niektóre elementy epickich książek fantasy, ale zauważamy różnicę do twórczości Łukjanienki (urban fantasy. Oczywiście wyłączam pierwsze książki Rosjanina, typowe s-f, w dodatku dość słabe) czy T.H White'a (ewidentne nawiązania do historycznych wątków, jak i u Komudy).
Na przykładzie muzyki będzie mi łatwiej wyjaśnić. Mamy dajmy na to thrash metal (wywodzący się ze speed metalu, ale to jest zupełnie inna opowieść

). Mamy taką Metallicę, mamy Sepulturę, mamy Testamet, Slayer i mamy Anthrax. Podłoże muzyczne to samo? Ano to samo, bo to thrashowa sieczka w najlepszym wydaniu, a jednak da się rozróżnić już samą melodię poszczególnych zespołów. Czemu? A to się już nazywa styl (nie mylić z gatunkiem).
I teraz dopiero styl warunkuje to (moim zdaniem) jak oceniać winniśmy książkę. A style pisania każdego z autorów są niepowtarzalne i trudno pomylić wymienianych tu twórców ze sobą. W mojej opinii to sprawiedliwsza ocena dokonań pisarzy. Bo zakładając, że ta czy tamta książka to praktycznie to samo, wykluczamy się z grona ewentualnych czytelników.
Więc jeszcze raz w skróconej formie. Paolini jest twórcą fantasy, sporego gatunku literackiego, który tak jak muzyka dzieli się na poszczególne podgatunki. Paolini, jak i spora część autorów, pisze powieści epickie, według podobnego schematu. Jednak niepowtarzalny styl powoduje, że w natłoku innych książek "Eragonowi" udało się wybić.
Co do liniowości narracji Paoliniego, no cóż... Bitwa bitwie nie równa. O ile dobrze pamiętam to od połowy "Najstarszego" i przez cały "Brinigr" sprzymierzeńcy Eragona mają jeden obóz, więc nie do końca wiem, z czego czynisz zarzut. Jeśli plądruje się jakiś teren to logicznym jest, że najlepszym pomysłem na wypoczynek jest założenie, choćby prowizorycznego, obozu.
I to by chyba było na tyle, mam nadzieję, że nie zrobiłem wiele błędów xD