Tottenham 1:0 Newcastle
20 kwietnia 2009
Sajmon
6 min czytania
5 467
Po takich meczach jak ten dzisiejszy przysłowiowa szklanka jest albo do połowy pełna albo do połowy pusta. Kibice Newcastle, występujący dzisiaj w roli pesymistów, z pewnością będą mówić, że to ich pupile zagrali fatalne spotkanie, rzadko zagrażając bramce Gomesa. Dla mnie jednak, urodzonego optymisty, to właśnie Tottenham rozegrał wspaniały mecz, jeden z lepszych od bardzo długiego okresu czasu, zasłużenie pokonując popularne "Sroki".
Jeszcze przed meczem minutą braw uczczono pamięć zmarłego w ostatnim tygodniu Jimmy'ego Neighbour'a, byłego piłkarza Tottenhamu i trenera młodzieży. W składzie "Kogutów" natomiast zgodnie z zapowiedziami Harry'ego Redknappa nie zaszło dużo zmian. Kontuzjowanego Jermaine'a Jenasa zastąpił dobrze grający w poprzednim spotkaniu Tom Huddlestone, natomiast ciągle borykającego się z urazem kolana Ledley'a Kinga na środku defensywy zmienił Michael Dawson.
Samo spotkanie zaczęło się od fatalnej decyzji sędziego Marka Hasley'a. Znakomitym podaniem na wolne pole do wychodzącego Benta popisał się Luka Modric. We wszystko wmieszał się jednak Habib Beye, który ewidentnie przewrócił będącego w sytuacji sam na sam napastnika Spurs. Niestety, arbiter nie zauważył przekroczenia piłkarskich przepisów przez zawodnika "Srok". A prawda jest taka, że Newcastle od 2. minuty powinno grać w dziesiątkę. Gospodarze nie zrazili się tym błędem i cały czas groźnie atakowali, spychając gości do, czasami rozpaczliwej, defensywy.
W 11 minucie niezłym, prostopadłym zagraniem popisał się Wilson Palacios. Do piłki doszedł Robbie Keane, który zmylił w polu karnym jednego z obrońców Newcastle i spróbował podać do lepiej ustawionego Darrena Benta. Niestety zagranie przeciął Steven Taylor i bramkarz gości mógł odetchnąć z ulgą.
4 minuty później po krótko rozegranym rzucie rożnym przez Modricia dobrą sytuację miał Bent, jednak strzelił prosto w Steve'a Harpera.
Tottenham w pierwszych minutach był drużyną zdecydowanie lepszą, jednak żadne z uderzeń graczy Spurs nie trafiło do bramki Newcastle. Piłka często przebywała w okolicach pola karnego gości, jednak "Koguty" nie odnajdywały sposobu na umieszczenie futbolówki w siatce.
W 24 minucie w końcu szczęście opuściło obronę NUFC. Po ładnie wyprowadzonej kontrze spod własnej bramki, piłka znalazła się pod nogami niezwykle aktywnego dzisiejszego dnia Darrena Benta. I o ile pierwsze uderzenie naszego napastnika zostało jeszcze obronione przez bramkarza Newcastle o tyle przy drugim następca sprzedanego do Manchesteru City Shay'a Givena był już bez szans. Dobra gra od początku spotkania została w końcu ukoronowana.
W 32 minucie groźnie wyglądającej kontuzji doznał Michael Dawson. Nasz obrońca wyskoczył do piłki, jednak upadł dość nieszczęśliwie i musiał opuścić boisko na noszach. Popularnego "Dawsa" zastąpił Alan Hutton. Zmianie uległo również ustawienie graczy Spurs: Szkot powędrował na prawą stronę bloku defensywnego, natomiast na środku obrony ustawiony został Vedran Corluka, w dniu dzisiejszym wyjątkowo słabo operujący na prawej flance.
Tottenham mimo to ciągle atakował. W 37 minucie po raz kolejny zakotłowało się pod bramką Newcastle. Luka Modric dwukrotnie mocno uderzał futbolówkę, jednak ta nie chciała przekroczyć linii bramkowej.
Kilka razy swojej szansy zza pola karnego szukał również Tom Huddlestone, jednak jego strzałom brakowało precyzji.
Gracze Newcastle natomiast, głównie dzięki błędnym decyzjom sędziego, pozwalającego grać bezpardonowo, rozpoczęli polowanie na nogi naszych piłkarzy, raz po raz kopiąc ich po kostkach. Goście cofnięci na własne pole karne, zepchnięci przez Tottenham do obrony, właśnie takimi faulami potwierdzali swoją frustrację powodowaną niemożnością stworzenia jakiejkolwiek groźnej akcji pod bramką Gomesa.
Druga połowa, podobnie jak pierwsza, zaczęła się od ataków Tottenhamu. Już kilkanaście sekund po wznowieniu gry piłkę zagrywaną przez Huttona praktycznie z linii bramkowej wybijał Habib Beye.
W 48 minucie znakomitą sytuację stworzył sobie Robbie Keane, jednak jego strzał został w ostatniej chwili zablokowany przez obrońcę.
10 minut później byliśmy bardzo bliscy podwyższenia. Na lewej stronie ładnie urwał się Darren Bent i zagrał piłkę do środka w poszukiwaniu Keane'a. Futbolówka została wybita spod nóg Irlandczyka, jednak dopadł do niej Wilson Palacios, którego strzał znakomicie zablokował własnym ciałem Beye.
Newcastle jedną z nielicznych groźnych sytuacji stworzyło tuż po podwójnej zmianie z 59 minuty. Ładną wymianę piłki między Martinsem a Viduką strzałem zakończył ten drugi, lecz futbolówka poszybowała wysoko nad poprzeczką bramki Gomesa.
W 69 minucie na strzał po indywidualnej akcji z linii pola karnego zdecydował się Aaron Lennon, jednak jego uderzenie o włos minęło słupek bramki Harpera. Drugi gol z pewnością uspokoiłby zapędy coraz lepiej poczynających sobie na White Hart Lane graczy Newcastle.
W 74 minucie dobrą szansę miał Martins, który tylko sobie znanym sposobem wywalczył piłkę w polu karnym, przepychając dużo wyższego Woodgate'a, ale jego mocne uderzenie pewnie chwycił Gomes.
Po chwili na boisku pojawił się ten, na którego kibice Tottenhamu tak bardzo liczą. Plac gry opuścił Darren Bent, by mógł pojawić się na nim Jermain Defoe, nie grający przez ostatnich kilka tygodni z powodu kontuzji. Jermain'a przywitała gorąca wrzawa i burza oklasków.
W 79 minucie groźnie po dośrodkowaniu Modricia z rogu strzelał Woodgate, jednak jego uderzenie instynktownie obronił Harper.Niedługo potem mocnym strzałem ze znacznej odległości popisał się nie kto inny jak Tom "Bombowiec" Huddlestone, jednak i tym razem futbolówka przeleciała obok słupka bramki Newcastle.
W 87 minucie piłkę meczową na nodze miał Martins. Chwila zawahania Woodgate'a mogła kosztować nas cenne 3 punkty. Na całe szczęście Nigeryjczyk przestrzelił, a sytuację miał wręcz wyborną. Fakt, był naciskany przez obrońców Tottenhamu, jednak znajdował się dosłownie 5 metrów przed Gomesem. Jeśli Newcastle chce pozostać w Premier League takich akcji marnować nie może.
"Sroki" faktycznie walczyły o życie, jednak dopiero od 85 minuty, co okazało się zbyt krótkim okresem czasu, by pokonać Tottenham. Gospodarze rozgrywający najlepszy mecz pod wodzą Redknappa i jeden z lepszych od, nie boje się tego stwierdzić, dwóch lat, wygrali zasłużenie, a nikt chyba nie miałby do nich zastrzeżeń, gdyby liczba po stronie strzelonych bramek była troszkę większa...
Składy:
Tottenham: Gomes,- Corluka, Assou-Ekotto, Dawson (34' Hutton), Woodgate,- Lennon, Huddlestone, Palacios, Modric,- Keane, Bent (75' Defoe)
Newcastle: Harper,- Bassong, R. Taylor, Baye, S. Taylor (46' Smith),- Nolan (59' Viduka), Butt, Gutierrez, Duff,- Carroll (59' Martins), Owen
Zółte kartki:
Tottenham: 77' Assou-Ekotto,
Newcastle: 78' R. Taylor,
Sędzia: Mark Hasley
Widzów: 35.850
Jeszcze przed meczem minutą braw uczczono pamięć zmarłego w ostatnim tygodniu Jimmy'ego Neighbour'a, byłego piłkarza Tottenhamu i trenera młodzieży. W składzie "Kogutów" natomiast zgodnie z zapowiedziami Harry'ego Redknappa nie zaszło dużo zmian. Kontuzjowanego Jermaine'a Jenasa zastąpił dobrze grający w poprzednim spotkaniu Tom Huddlestone, natomiast ciągle borykającego się z urazem kolana Ledley'a Kinga na środku defensywy zmienił Michael Dawson.
Samo spotkanie zaczęło się od fatalnej decyzji sędziego Marka Hasley'a. Znakomitym podaniem na wolne pole do wychodzącego Benta popisał się Luka Modric. We wszystko wmieszał się jednak Habib Beye, który ewidentnie przewrócił będącego w sytuacji sam na sam napastnika Spurs. Niestety, arbiter nie zauważył przekroczenia piłkarskich przepisów przez zawodnika "Srok". A prawda jest taka, że Newcastle od 2. minuty powinno grać w dziesiątkę. Gospodarze nie zrazili się tym błędem i cały czas groźnie atakowali, spychając gości do, czasami rozpaczliwej, defensywy.
W 11 minucie niezłym, prostopadłym zagraniem popisał się Wilson Palacios. Do piłki doszedł Robbie Keane, który zmylił w polu karnym jednego z obrońców Newcastle i spróbował podać do lepiej ustawionego Darrena Benta. Niestety zagranie przeciął Steven Taylor i bramkarz gości mógł odetchnąć z ulgą.
4 minuty później po krótko rozegranym rzucie rożnym przez Modricia dobrą sytuację miał Bent, jednak strzelił prosto w Steve'a Harpera.
Tottenham w pierwszych minutach był drużyną zdecydowanie lepszą, jednak żadne z uderzeń graczy Spurs nie trafiło do bramki Newcastle. Piłka często przebywała w okolicach pola karnego gości, jednak "Koguty" nie odnajdywały sposobu na umieszczenie futbolówki w siatce.
W 24 minucie w końcu szczęście opuściło obronę NUFC. Po ładnie wyprowadzonej kontrze spod własnej bramki, piłka znalazła się pod nogami niezwykle aktywnego dzisiejszego dnia Darrena Benta. I o ile pierwsze uderzenie naszego napastnika zostało jeszcze obronione przez bramkarza Newcastle o tyle przy drugim następca sprzedanego do Manchesteru City Shay'a Givena był już bez szans. Dobra gra od początku spotkania została w końcu ukoronowana.
W 32 minucie groźnie wyglądającej kontuzji doznał Michael Dawson. Nasz obrońca wyskoczył do piłki, jednak upadł dość nieszczęśliwie i musiał opuścić boisko na noszach. Popularnego "Dawsa" zastąpił Alan Hutton. Zmianie uległo również ustawienie graczy Spurs: Szkot powędrował na prawą stronę bloku defensywnego, natomiast na środku obrony ustawiony został Vedran Corluka, w dniu dzisiejszym wyjątkowo słabo operujący na prawej flance.
Tottenham mimo to ciągle atakował. W 37 minucie po raz kolejny zakotłowało się pod bramką Newcastle. Luka Modric dwukrotnie mocno uderzał futbolówkę, jednak ta nie chciała przekroczyć linii bramkowej.
Kilka razy swojej szansy zza pola karnego szukał również Tom Huddlestone, jednak jego strzałom brakowało precyzji.
Gracze Newcastle natomiast, głównie dzięki błędnym decyzjom sędziego, pozwalającego grać bezpardonowo, rozpoczęli polowanie na nogi naszych piłkarzy, raz po raz kopiąc ich po kostkach. Goście cofnięci na własne pole karne, zepchnięci przez Tottenham do obrony, właśnie takimi faulami potwierdzali swoją frustrację powodowaną niemożnością stworzenia jakiejkolwiek groźnej akcji pod bramką Gomesa.
Druga połowa, podobnie jak pierwsza, zaczęła się od ataków Tottenhamu. Już kilkanaście sekund po wznowieniu gry piłkę zagrywaną przez Huttona praktycznie z linii bramkowej wybijał Habib Beye.
W 48 minucie znakomitą sytuację stworzył sobie Robbie Keane, jednak jego strzał został w ostatniej chwili zablokowany przez obrońcę.
10 minut później byliśmy bardzo bliscy podwyższenia. Na lewej stronie ładnie urwał się Darren Bent i zagrał piłkę do środka w poszukiwaniu Keane'a. Futbolówka została wybita spod nóg Irlandczyka, jednak dopadł do niej Wilson Palacios, którego strzał znakomicie zablokował własnym ciałem Beye.
Newcastle jedną z nielicznych groźnych sytuacji stworzyło tuż po podwójnej zmianie z 59 minuty. Ładną wymianę piłki między Martinsem a Viduką strzałem zakończył ten drugi, lecz futbolówka poszybowała wysoko nad poprzeczką bramki Gomesa.
W 69 minucie na strzał po indywidualnej akcji z linii pola karnego zdecydował się Aaron Lennon, jednak jego uderzenie o włos minęło słupek bramki Harpera. Drugi gol z pewnością uspokoiłby zapędy coraz lepiej poczynających sobie na White Hart Lane graczy Newcastle.
W 74 minucie dobrą szansę miał Martins, który tylko sobie znanym sposobem wywalczył piłkę w polu karnym, przepychając dużo wyższego Woodgate'a, ale jego mocne uderzenie pewnie chwycił Gomes.
Po chwili na boisku pojawił się ten, na którego kibice Tottenhamu tak bardzo liczą. Plac gry opuścił Darren Bent, by mógł pojawić się na nim Jermain Defoe, nie grający przez ostatnich kilka tygodni z powodu kontuzji. Jermain'a przywitała gorąca wrzawa i burza oklasków.
W 79 minucie groźnie po dośrodkowaniu Modricia z rogu strzelał Woodgate, jednak jego uderzenie instynktownie obronił Harper.Niedługo potem mocnym strzałem ze znacznej odległości popisał się nie kto inny jak Tom "Bombowiec" Huddlestone, jednak i tym razem futbolówka przeleciała obok słupka bramki Newcastle.
W 87 minucie piłkę meczową na nodze miał Martins. Chwila zawahania Woodgate'a mogła kosztować nas cenne 3 punkty. Na całe szczęście Nigeryjczyk przestrzelił, a sytuację miał wręcz wyborną. Fakt, był naciskany przez obrońców Tottenhamu, jednak znajdował się dosłownie 5 metrów przed Gomesem. Jeśli Newcastle chce pozostać w Premier League takich akcji marnować nie może.
"Sroki" faktycznie walczyły o życie, jednak dopiero od 85 minuty, co okazało się zbyt krótkim okresem czasu, by pokonać Tottenham. Gospodarze rozgrywający najlepszy mecz pod wodzą Redknappa i jeden z lepszych od, nie boje się tego stwierdzić, dwóch lat, wygrali zasłużenie, a nikt chyba nie miałby do nich zastrzeżeń, gdyby liczba po stronie strzelonych bramek była troszkę większa...
Składy:
Tottenham: Gomes,- Corluka, Assou-Ekotto, Dawson (34' Hutton), Woodgate,- Lennon, Huddlestone, Palacios, Modric,- Keane, Bent (75' Defoe)
Newcastle: Harper,- Bassong, R. Taylor, Baye, S. Taylor (46' Smith),- Nolan (59' Viduka), Butt, Gutierrez, Duff,- Carroll (59' Martins), Owen
Zółte kartki:
Tottenham: 77' Assou-Ekotto,
Newcastle: 78' R. Taylor,
Sędzia: Mark Hasley
Widzów: 35.850
Dyskusja
Komentarze (38)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
ja oglądałem na C+, tam również zachwycali się jego podaniami - muszę przyznać że ten Tom bardzo mi odpowiadał, w jego oczach widać było piłkarską złość, a nie strach jak przewaznie ... Może coś w tym zawodniku się ruszy? Jednak łatwiej się gra przy Palaciosie, który nie przebiera w środkach i walczy za dwóch, niż koło Jenasa, który przechodzi obok połowy spotkań ( moim zdaniem to on ma zły wpływ na Huddlestone'a)Moim zdaniem umiejętnosci piłkarskich wcale nie ma gorszych od Carricka, może nawet lepsze, ale Carrick wyrobił sobie charakter, mam nadzieje że Tom też sobie ten charakter wyrobi, w końcu łatwiej nauczyć się przeklinać i walczyć, niż podawać piłkę na 70 metrów co do centymetra
Brawo Spurs !!! Bardzo ładny mecz. Fantastyczna walka i zaangażowanie. To właśnie my kibice chcielibyśmy oglądać w każdym spotkaniu. Naprawde przyjemnie oglądało się dziś na przykład Toma, Wilsona i Assou-Ekotto. Gdyby jeszcze Huddlestone miał lepsze oko podczas strzału to byłaby zupełna rewelacja. Pomoc zagrała dzisiaj strasznie fajnie. To ustawienie jest bardzo bardzo interesujące. Oby tak dalej chłopaki. Mam nadzieję, że taką właśnie wygraną zapomnieliśmy o "kompleksie Srok"... COYS !!!
Brakowało mi kropki nad "i", ale co jak co... jak spadną, Martinsa trzeba wyciągnąć.
A co ten Martins zrobił przez cały sezon, Bent strzelił 16 bramek jak się nie mylę
chroń nas królowo przed Martinsem
gdyby Viduka miał 25 lat to jego bym brał, co jak co, ale taki wieżowiec silny i świetny technicznie to zawsze postrach obroncow ... taka uboższa wersja Drogby .. no ale młodszy juz nie bedzie
za to Jonas mi bardzo imponuje. A Nolan to jakas totalna porażka - zawsze imponował walecznością i pracowitością, a dziś przypominał mi jenasa za najgorszych meczów ...
panowie, mowilem, ze to ogorki. Pierwsza polowa cudowna, druga pod kontrola.
z taka gra to Sroki nie maja czego szukac w Championship!!!!!
z taka gra to Sroki nie maja czego szukac w Championship!!!!!
nie ma UEFA w przyszłym roku - Berba nie strzela karnego (widac MU MU nie sluży) - Everton w finale FA CUP
Świetny mecz w naszym wykonaniu!!! Radość tym większa, ponieważ "pomogliśmy" NUFC sięgnąć dna z czego niezmiernie się cieszę, gdyż życzę im spadku do CC... Szkoda tylko, że nie potrafimy strzelać większej ilości bramek, no ale jeśli mamy wygrywać w sezonie 20 spotkań w stosunku 1-0 to mi to jak najbardziej odpowiada 


To co, Berba w lecie u nas co nie? xD
His dad washes windscreens on the north circularrr! Co racja, to racja, piękna gra w środku boiska. Bardzo mnie cieszy niezła postawa Huttona. Mimo paru klopsów, ale małych zaimponował mi szybkością i chęcią do gry. Poza tym BAE bardzo fajny mecz również rozegrał. A mamy już 507 minut bez straty bramki na własnym boisku. Diametralna różnica w porównaniu z ubiegłym sezonem. COYS
ogolnie Hutton to kretyn - nie wiem czy przyuważyliscie, ale on specjalnie gra tak zeby mu wjeżdżali kosy w nogi, czeka aż przeciwnik podbiegnie wypuszcza sobie pilke i ciach ... dziwic sie ze ciagle połamany ...
Ponownie nie oglądałem meczu ze względu na pracę ... cieszy wynik i dobra forma Big Toma (już w poprzednim spotkaniu pokazał kawał dobrego futbolu), mam nadzieję, że latem nie dojdzie do czegoś niespodziewanego i Huddlestone zostanie na WHL 
PS. Tak sobie czytam komentarze na stronce fanów MU i nieźle tam krytykują Berbatowa... heh
PS. Tak sobie czytam komentarze na stronce fanów MU i nieźle tam krytykują Berbatowa... heh
Wie ktoś kiedy zeskanują Dawsona, mam nadzieję że King się nadaję do gry w sobotę. No wiesz fani Man Und nie zwykli przegrywać, nie po to wybrali ten klub żeby teraz przegrywać,
Redknapp buduje naprawdę ciekawy zespół.Co do Berbatowa....guzik mnie już obchodzi co się z nim dzieje w M.U,jest tam gdzie chciał i jak gra, tak go oceniają.
To już nie jest przypadek. HR odwalił kawał niezłej roboty. Nasza gra defensywna jest naprawdę imponująca.Nie straciliśmy gola u siebie przez 9 godzin. Sposób konstruowania akcji jest wyćwiczony i przemyślany. Nie gramy na wariata. Piłka chodzi od nogi do nogi. Owszem jest jeszcze trochę do poprawienia. Ale od stycznia widać że drużyna ma swój styl i na dodatek potrafi go narzucić rywalom. Wpadka z Rovers to był czysty przypadek - głównie z powodu kartki sierżanta Wilsona. A propo - gość jest niesamowity. To najlepszy transfer HR i chyba najlepszy obok Modrica w ogóle w ostatnich latach. Brawo HR . Z grupki cieniasów zrobił ZESPÓŁ. Prawdziwy zespół. Ja wiem że wielu marzy o innym trenerze i Lidze mistrzów - ale trzymajmy się realiów i dajmy mu pracować.Zasłużył sobie. Rzemieślnik- nie rzemieślnik to tylko kwestia łatek przypinanych przez dziennikarzy, kibiców i tzw pozal sie Boze fachowców - wali mnie to. Liczą się fakty i liczby. Harry Redknapp- We Salute You- oh sorry- I (!) Salute You.
Skoro Everton w finale FA CUP z Chelsea to i tak 2 druzyny ktore maja miejsce w pucharach, wiec kolejne miejsce w lidze sie zwolni. A dla Harry'ego wielki szacun , 5-ty z rzedu mecz na Lane bez straty gola i pewnie tak zostanie do konca sezonu... Teraz tylko utrzec nosa Mulom na OT i bedzie pieknie...
tak w ogóle - Aston Villa w ostatnich 8 spotkaniach zdobyła ... 3 punkty ( 3 remisy ) czyli tylko 1 więcej niż Spursi za Ramosa ... Jak widać nie wszystko jest pięknie i kolorowo
No proszę, stara wiara wróciła. Zrobiliście sobie jakiś post od Spursmanii czy jak?
Nie wiem jak Wam, ale mnie strasznie podobają się długie przerzuty z jednej strony boiska na drugą. Nie idzie lewa flanką, cyk i próbujemy z prawej.
Zauważyłem, że i stadion sięroszrósł przez tydzień. Teraz mamy prawie 39 tys?
Nie wiem jak Wam, ale mnie strasznie podobają się długie przerzuty z jednej strony boiska na drugą. Nie idzie lewa flanką, cyk i próbujemy z prawej.
Zauważyłem, że i stadion sięroszrósł przez tydzień. Teraz mamy prawie 39 tys?
No właśnie miałem o tym wspomnieć bo widzów było 35.850 a nie jak powyżej napisane
"...5-ty z rzedu mecz na Lane bez straty gola i pewnie tak zostanie do konca sezonu..."
Nie dzieliłbym skóry na żywym niedźwiedziu
Wszystko jest możliwe, do końca sezonu możemy zdobyć 15, 5 albo 0 punktów.
Od futbolu bardziej nieprzewidywalne są tylko kobiety
Nie dzieliłbym skóry na żywym niedźwiedziu
Wszystko jest możliwe, do końca sezonu możemy zdobyć 15, 5 albo 0 punktów.
Od futbolu bardziej nieprzewidywalne są tylko kobiety
Łupsik.. xD
Hudd rzeczywiście grał juz 2 mecz z rzedu całkiem nieźle. Tylko szkoda, że nie potrafi uderzać ze stojącej piłki-bo u nas nie ma kto strzelać wolnych z 18,20 metrów, do tego stopnia, że nawet wział sie za to Benoit Assou-Ekotto(!). Bale i Bentley niby potrafią, ale zdecydowanie nie postuluje ich wstawiania do podstawowego składu 
zapraszamy do milej dyskusji z fanami przegranych.
dyskusja toczy sie na stronie Newcastle
dyskusja toczy sie na stronie Newcastle
Wogóle to fajna zabawa jest na stronce Match of the day.Właśnie ją wczoraj odkryłem.Można się zabawić wpisując wyniki pozostałych 5 kolejek,wcisnąć sumowanie i zobaczyć jak się tabela układa na koniec sezonu i kurna powiem wam,że w wyścigu do 7 miejsca to najbardziej się Fulham obawiam...
http://news.bbc.co.uk/sport1/hi/football/eng_prem/predictor/default.stm tak wogóle to link do stronki o której pisałem
no fajna zabawa wg moich obstawien 5 miejsce zajmie Everton, a my 7 miejsce z 50 pkt - Wigan i WHU też 50, Fulham 49
a spada WBA, Boro i Hull - Newcastle 14 . Do utrzymania 36 pkt styknie
hmmm
Nie macie racji
Wygrywa Manchester 88 pkt, drugi Liverpool 84, trzecia Chelsea 83. Na piątym AV - 64 punkty. My na 7. miejscu, ale z 52 punktami, potem trzy zespoły z 47 pkt.: City, Fulham i WHU. Spadają WBA, Boro, Hull. Newcastle 15 - 40 punktów.
PYTANIE O PUCHARY:
czy jeśli PA wygra drużyna z miejsc premiowanych udziałem w P.UEFA to miejsce w tabeli "przesuwa się" na kolejny zespół?
czy jeśli PA wygra drużyna z miejsc premiowanych udziałem w P.UEFA to miejsce w tabeli "przesuwa się" na kolejny zespół?
Bez względu na wynik finału 7 miejsce daje UEFA.
Tak dokładnie tak jest jak napisał Marek,tylko mała poprawka od następnego sezonu nie Puchar Uefa a Liga Europejska.
Czytaj dalej